Kilka słów o kolorach
Modelarze nieustannie poszukują modelarskiego Świętego Graala — pragną poznać oryginalne odcienie farb stosowanych do malowania sprzętu wojskowego z dawnych lat, aby odpowiednio pomalować swoje modele. Takie poszukiwania nie dziwią nikogo, wszak modelarstwo to między innymi chęć budowa modelu jak najbardziej zbliżonego do oryginału. Między innymi, bo przecież podstawą naszego hobby jest czerpanie z niego przyjemności i odprężenie się po trudach dnia codziennego.
W wielu przypadkach poszukiwania odpowiedniej barwy przeradzają się w obsesję. Jej efektem są często kosztowne i długotrwałe badania w archiwach i muzeach, skutkujące obszernymi i niezwykle szczegółowymi opracowaniami dotyczącymi barw i kamuflażu, z których korzystają setki tysięcy modelarzy na całym świecie. To zdecydowanie pozytywne efekty szaleństwa…
Niestety, część modelarzy popada w obsesję o negatywnym zabarwieniu i stają się tzw. „model Nazis” lub „color police”. Tymi terminami modelarze anglojęzyczni określają osoby, które na wystawach i konkursach modelarskich krytykują zastosowane odcienie barw, powołując się na „jednoznaczne ustalenia” oraz „znane od dawna oryginalne próbki kolorów”, które „nie budzą najmniejszych wątpliwości”. Czy rzeczywiście wszystko już wiadomo?
Okazuje się, że nie. Nawet pobieżna analiza opracowań dotyczących barw pokazuje, że autorzy na każdym kroku zastrzegają jedno — odtworzenie oryginalnych odcieni barw jest niewykonalne. Informują również o wielu innych problemach związanych z jakością zdjęć i odczytywaniem z nich odcieni, jakością farb i przestrzeganiem zasad użycia farb oraz norm tworzenia kamuflażu. Te wszystkie zastrzeżenia oznaczają jedno — mimo lat benedyktyńskiego studiowania dokumentów i zdjęć nie wiemy, jak naprawdę wyglądały oryginalne odcienie barw.
W sierpniu 2004 roku w magazynie „ModelFan” ukazał się artykuł „Mój ukochany kolorze. Bogowie koloru i ich mity.” autorstwa Andrzeja Zaręby, znanego specjalisty od tematyki I wojny światowej. Była to chyba pierwsza próba usystematyzowania wiedzy o kolorach oraz obalenia szeregu mocno zakorzenionych mitów, jaką podjęto na łamach „nowożytnej” polskiej prasy modelarskiej. O dziwo, tekst przeszedł bez większego echa, choć powinien wywołać spore poruszenie wśród braci modelarskiej. Być może winą jest stosunkowo mały zasięg magazynu, a być może zbyt mała liczba przykładów ilustrujących tekst.
Niniejszy tekst został zainspirowany artykułem Andrzeja Zaręby. Traktuje jednak nie tyle o lotnictwie I wojny światowej, ale o widzeniu barw oraz o kolorach jako takich i ich stosowaniu. Z racji obszerności i stopnia skomplikowania tematu wiele objaśnień i przykładów jest uproszczonych dla lepszego zrozumienia problemu.
P.S. Poniżej zamieszczamy skalę szarości, opracowaną na podstawie tabel identyfikacyjnych firmy Kodak. Pozwoli ona ustawić prawidłową jasność monitora, dzięki czemu obraz widziany nie powinien być ani zbyt prześwietlony, ani niedoświetlony.






