Panther G MAN – 1/35 Dragon
Historia i opis konstrukcji
Ponieważ lubię wszelkie krótkoseryjne odmiany niemieckich pojazdów oraz ciekawostki w nich zawarte, postanowiłem zbudować czołg Panther inny niż wszystkie. W marcu i kwietniu 1945 roku firma MAN wypuściła krótką serię 23 wozów typu Panther G, których charakterystycznym elementem było ostatnie koło jezdne pozbawione gumowego bandaża — tak zwane stalowe.
Właśnie tego typu pojazd postanowiłem wykonać. Widziałem kilka zdjęć tego typu pojazdu — to dużo, jak na tak małą ilość zbudowanych egzemplarzy. Mimo to nie są znane wszystkie wozy, toteż postanowiłem puścić nieco wodze fantazji i zrobić jeden z nieobfotografowanych czołgów.
Model
Swój model postanowiłem zbudować w oparciu o stary zestaw firmy Shanghai Dragon (ex Gunze Sangyo) o numerze katalogowym 9045 — Night Fighting Panther. Mimo iż ma kilka błędów, to naprawdę dobry model i ma po prostu wyśmienicie wykonane zestawy IR, które również zamierzałem wykorzystać. Model postanowiłem wzbogacić o zestaw blaszek firmy Aber, toczoną lufę firmy Jadar oraz koła napędowe i napinające plus gąsienice firmy Friulmodel.
Budowa
Mając wszystkie zestawy mogłem przystąpić do pracy. Budowę jak zwykle podzieliłem na trzy etapy: zawieszenie, kadłub i wieża.
Zawieszenie

Zawieszenie Dragona składa się bardzo przyjemnie. Koła wymagają lekkiego przeszlifowania bandaża w celu usunięcia lekkiego szwu po formie. Mimo to charakterystyczny dla tego producenta szary plastik jest bardzo przyjemny w obróbce i nie stanowi to żadnego problemu.
Niestety, wahacze zostały odlane razem z wanną, co może stanowić przeszkodę w wykonaniu modelu na dioramę.


Ostatnie koło zamierzałem wymienić na tzw. stalowe firmy Tamiya, które nie posiadało bandaża z gumy. Z przykrością stwierdziłem, że jest ono przeskalowane względem oryginału. Jego średnica powinna być nieco mniejsza, niż tych z bandażem, lecz Tamiya wykonała oba rodzaje kół o identycznej średnicy. Z braku zastępstwa musiałem zadowolić się tym, co miałem. Prawidłowe koła produkuje Dragon w zestawie 9046 (PzBefWg Panther Ausf.G), niestety bardzo ciężko dostępnym.
Kolejny problem pojawił się przy kole napinającym. Wszystkie dostępne modele na rynku posiadają wczesne odmiany koła o średnicy 600mm, lecz w 1945 roku stosowane było już późne koło o średnicy 650mm. Okazało się, że takie koło jest dostępne w ofercie firmy Friulmodel.

Przy okazji zakupu wymieniłem od razu koło napędowe. Oba zestawy są odlane z białego metalu i mają bardzo delikatne detale, przyjemne dla oka. Polecam szczególnie koło napinające, które jest wykonane po prostu rewelacyjnie. Gąsienice firmy Friulmodel to prawdziwy rarytas, niestety są drogie (ponad 100 złotych), ale wartej każdej złotówki.
Kadłub


Prace rozpocząłem od zeszlifowania wszelkich odlanych z kadłubem detali bocznego oporządzenia oraz drobnych linii, które miały ułatwić modelarzowi rozmieszczenie ekwipunku. Na płycie silnikowej pojawiły się pierwsze wcześniej wspomniane błędy w modelu.

Należało spiłować ochronne pierścienie wokół grzybków wentylacyjnych na klapie silnika, które były charakterystyczne dla wczesnych Panther i w tym modelu nie powinny się znajdować.
Drugim błędem były śruby mocujące pokrywy silnikowe. Przy każdej burcie powinno znajdować się sześć śrub z trzema listwami mocującymi. Dragon zrobił po dwa komplety, na dodatek w złym miejscu. Błędy te są bardzo łatwe do skorygowania i nie sprawią problemów nawet mniej doświadczonym modelarzom.

Przy budowie wykorzystałem blaszkę firmy Aber zawierającą detale do całego pojazdu. Mimo iż dedykowana jest modelom firmy Tamiya i ewentualnie Dragona, nie przysporzyła problemów.

Dodatkowo w modelu wykorzystałem jarzmo kuliste karabinu maszynowego oraz podporę działa firmy Tamiya. Podpora wymagała dodania rączki blokady oraz listwy ze śrubami mocującymi. Producent wizjery wykonał odlane razem z ich osłonami, co nie zachwycało jakością oddania detali.
Wizjery wymienione na aberowskie postanowiłem wzbogacić o osłony wykonane z pudełka po lodach — dawało to o wiele bardziej zadowalający efekt.

Zasobnik na wycior, wykonany od podstaw z cienkiej blaszki aluminiowej, przeniosłem na płytę silnikową. Z tej samej blaszki i pudełka po lodach wykonałem lewy zasobnik na tylnej płycie wozu. Prawy zasobnik zastąpiłem wykonanym od podstaw, z otwieranymi od przodu drzwiczkami. Był on charakterystyczny dla Panther posiadających zestawy do obserwacji w podczerwieni. Chowano je do tego zasobnika na dzień, gdy nie były używane.

Ścianki tłumików płomieni na wydechu oraz przednie błotniki także wykonałem z cienkiej blaszki, dzięki czemu można było pokusić się o kilka przestrzelin i wgnieceń dodających bojowego charakteru pojazdowi.
Wieża
Przy jej budowie należy zacząć od usunięcia drobnego błędu. Jeden z grzybków i uchwyty do podnoszenia całej wieży trzeba przesunąć bardziej do przodu, gdyż tak właśnie w oryginale były umieszczone. Lufę z zestawu zastąpiłem produktem firmy Jadar. Nie jest ona wykonana tak dokładnie, jak lufa np. Armoscale, ale jest o ponad połowę tańsza, co dla wielu modelarzy nie jest bez znaczenia. Wieżyczkę dowódcy zastąpiłem identyczną z firmy Tamiya, która miała lepiej oddane detale i małą perforację imitującą odlew.

Nadszedł czas na montaż zestawów noktowizyjnych. Jedynie półka dla celowniczego wymagała drobnej przeróbki, poza tym wszystko pasowało idealnie. Dodałem okablowanie oraz puszki elektryczne, a także odrobinę przerobiłem karabin maszynowy dowódcy — nie posiadał otworów wentylacyjnych z góry. Nawierciłem je delikatnie i model był gotowy do malowania.
Malowanie i wykończenie
Cały model pomalowałem ciemnoszarą emalią Humbrola, która posłużyła za podkład. Następnie całość pokryłem jasnozieloną farbą, na której wykonałem delikatne rozjaśnienia na środkach powierzchni. Następnie naniosłem charakterystyczny dla tego okresu oszczędny kamuflaż składający się z nieregularnych zygzaków piaskowo-miniowych.
Przedział silnikowy, jak i wszelkie załamania, stonowałem delikatnie szarym filtrem, który nadał powierzchni charakter zmatowiałej w wyniku użytkowania. Całość pokryłem błyszczącym lakierem, który pozostawiłem na 48 godzin do wyschnięcia. Następnie wykonałem delikatny wash akrylami Pactra oraz naniosłem delikatne ślady eksploatacyjne farbami Vallejo. Całość pokryłem matowym lakierem, po którego wyschnięciu wkleiłem koła i wcześniej pomalowany ekwipunek.
Gąsienice pomalowałem szarym podkładem, po czym naniosłem dość grubo różne odcienie pigmentów. Ich nadmiar starłem grubym pędzlem, po czym aerografem naniosłem delikatny filtr, który zróżnicował nieco kolorystykę poszczególnych gąsienic, by nie wyglądały jednakowo. Po ich wklejeniu model był już gotowy, a ja mogłem się zabrać za następną Pantherę…























