Jak-7W – 1/48 Alanger
Rys historyczny i opis konstrukcji
Jak-7W, był wersją rozwojową prototypu myśliwca I-26, od którego pochodziły bezpośrednio Jaki-1 i Jaki-7. Wersja Jak-7W powstała, jako druga wersja szkolna po Jaku-7UTI, w wyniku zapotrzebowania na samolot szkoleniowy dla przyszłych pilotów maszyn myśliwskich. Przy budowie tej wersji zastosowano maksymalne uproszczenia, nie zamontowano szeregu instalacji i uzbrojenia. Podwozie było zamocowane na stałe w pozycji wychylonej.
Na uzbrojenie polskich jednostek Jak-7W wszedł we wrześniu 1943 roku, kiedy to wyposażano w samoloty 1 PLM. Użytkowane były do one aż do roku 1946, kiedy to spisano je ze stanu.
Samolot napędzany był silnikiem M-105PA o mocy 1050 KM. Długość płatowca wynosiła 8,5 m, szerokość 10,0 m przy powierzchni nośnej wynoszącej 17,15 m2. Masa własna samolotu wynosiła 2210 kg a zabrać mógł maksymalnie 305 kg paliwa i 515 kg ładunku. Jak-7W osiągał maksymalna prędkość 472 km/h na pułapie 5000 m, a mógł wznieść się na 9900 m.
Budowa modelu

Zbudowany przeze mnie model ma przedstawiać Jaka-7W w barwach polskiego lotnictwa wojskowego użytkowanego w drugiej połowie lat 40-tych ubiegłego wieku. Był to egzemplarz z późnej serii samolotów szkolnych, bez uzbrojenia, ze stałym podwoziem i okrojonym wyposażeniem. Samolot pomalowany był w barwy kamuflażu sowieckiego z zamalowanymi gwiazdami i namalowanymi na ich miejsce szachownicami a także numerem bocznym białą „4”. Malowanie i oznakowanie tego egzemplarza udokumentowane jest jedną, ale za to wyraźną fotografią.
Kadłub i kabina załogi
Prace przy modelu rozpocząłem od kabiny załogi. Musiałem zeszlifować powierzchnie wewnątrz burt kadłuba aby imitacja ramy dobrze przylegała i nie odstawała. Ramy wymagały dość znacznego szlifowania, gdyż widoczne były na nich bardzo przesunięcia formy. Po wklejeniu ram w obie połówki kadłuba wywierciłem jeszcze otwory w kadłubie. Aby dopasować zewnętrzne osłony paneli musiałem zaszpachlować mały fragment imitujący poszycie płócienne. Po wyszlifowaniu i odtworzeniu fragmentu poszycia przykleiłem blaszki imitujące osłony paneli. W przedniej części kadłuba odtworzyłem nitowanie za pomocą nitowadła, wcześniej już zbudowanym i użytkowanym.
Następnie zająłem się budową kabiny załogi, używając elementów fototrawionych Part. Cały montaż kabiny i jej wyposażenia nie przedstawiał większych trudności, poza tablicami przyrządów. Niestety są one zbyt szerokie i nie pasują do kadłuba – nie da się go zamknąć bez podszlifowania do granic możliwości burt w miejscu ich montażu.
Od siebie dołożyłem kilka przewodów od dźwigni i zaworów w kabinie, zmieniłem oparcia z zestawu na inne z modelu Eduarda, według mnie zgrabniejsze i z lepiej odtworzoną faktura obicia.
Kilka słów muszę poświęcić jeszcze kołpakowi śmigła i jego łopatom. Wszystkie te elementy mają zły kształt. Kołpak musiałem zeszlifować nadając mu mniej obły kształt, skrócić go obcinając kawałek przodu i zeszlifowując tył oraz wymieniłem zaczep rozrusznika na wykonany z igły wklejony w otwór w kołpaku.
Łopaty śmigła szlifowałem dwukrotnie i szpachlowałem do uzyskania kształtu zbliżonego do oryginału. Nawiasem mówiąc oryginalne nie przypominają w ogóle czegokolwiek co miało by być łopatą śmigła.
Osłony i wiatrochron kabiny załogi postanowiłem zastąpić własnoręcznie zrobionym metodą formowania próżniowego.
W tym celu oryginalną osłonę z zestawu przygotowałem do wykorzystania jako kopyto do tłoczenia. Zeszlifowałem z niej błędną fakturę imitującą ramy i skorygowałem trochę jej kształt.
Skrzydło i usterzenie
Jako posiadacz zestawu blaszek z klapami i chcąc je zamontować w modelu w dolnej połówce skrzydła wyciąłem na nie otwory. Ciecie było ułatwione bo na powierzchni dolnej skrzydła są bardzo ładnie zaznaczone linie podziałowe. Do wycięcia użyłem skalpela i piłki-żyletki, w miejscu poprzecznych precyzyjnych cięć z uwagi na mały fragment tworzywa który powinien pozostać, gdyż klapy nie dochodziły bezpośrednio do lotek. Następnie zakleiłem otwory gondoli podwozia gotowymi zaślepkami z zestawu.
Od wewnętrznej strony spoinę wzmocniłem paroma kroplami kleju cyjanoakrylowego. Na miejsca łączenia i ich okolice, które niestety są w tym miejscu bardzo nierówne (chyba w wyniku skurczu tworzywa) naniosłem szpachlówkę, którą po wyschnięciu szlifowałem papierem o gradacji 400.
Szpachlowania i szlifowania wymagały także zewnętrzne powierzchnie dolnej połówki skrzydła, gdzie widoczne były zapadnięcia.
W miejscach paneli wykonałem imitację nitowania. Plastik, z którego wykonany jest model jest kruchy i ma tendencję do rozwarstwiania się, dlatego musiałem kilkukrotnie nitować po tych samych liniach stopniowo zwiększając nacisk nitowadła.
Tak spreparowaną dolną połówkę skrzydła przykleiłem do kadłuba. Po wyschnięciu kleju dokleiłem górne połówki skrzydeł, z wcześniej lekko zeszlifowanymi powierzchniami styku z dolną połowa, głównie na krawędzi spływu. Ich spasowanie i prawidłowe zamocowanie do dolnej połówki i kadłuba wymagało trochę naginania i szlifowania. Na miejsca łączenia elementów skrzydła z kadłubem naniosłem obfitą ilość szpachlówki. Po jej wyschnięciu zeszlifowałem nadmiar papierem 200 a następnie 400 i 1200. Wyryłem za pomocą rylca linie podziału na skrzydle przy kadłubie, gdzie były zamocowane blachy maskujące i profilujące. Małym wiertłem wykonałem imitacje nitów mocujących blachy.
W miejscu na wskaźniki skrzydłowe poziomu paliwa wywierciłem otwory o średnicy 4mm. W otwory te wkleiłem wpuszczone poniżej powierzchni zewnętrznej wskaźniki z blaszki fototrawionej. Kolejne otwory, tym razem o średnicy 1mm wywierciłem w skrzydle w miejscu wskaźników wysunięcia podwozia. Na skrzydle od dołu i od góry przykleiłem metalowe klapki od wlewów i spustów.
Kolejne szpachlowanie w obrębie skrzydła objęło przód nasady skrzydła, w miejscach gdzie będą wloty powietrza. Ten element trzeba wykonać od podstaw, gdyż w modelu jest on źle odwzorowany. Postanowiłem, jak już wspomniałem te miejsca zaszpachlować a następnie poprzez kilkukrotne powtarzanie operacji szpachlowania i szlifowania doprowadzić je do stanu bliższego rzeczywistości. Po uporaniu się z kształtem dokleiłem do czoła obramowanie wlotów z blaszki trawionej a później wywierciłem w tym miejscu otwory. Użyłem do tego wiertła 1mm, odpowiedni nim rozwiercając otwór do kształtu elipsy. Skorygowałem kształt wlotu skalpelem ze spiczastą końcówką. W powstałe w ten sposób otwory wkleiłem siateczkę mosiężną z drobnym oczkiem imitującą filtr wlotowy.
W spodniej części skrzydła i kadłuba pozostało zamocowanie owiewek wlotów do chłodnic. Przed przyklejeniem przedniej owiewki wywierciłem w kadłubie otwór i zeszlifowałem miejsce połączenia kadłub – skrzydło nadając mu półkolisty kształt. W tak przygotowane miejsce przykleiłem owiewkę uzbrojoną w siatkę ochronną. Miejsce łączenia obficie poszpachlowałem a później oczywiście wyszlifowałem. Musiałem także w tych miejscach odtworzyć linie podziału i nitowanie. Osłonę chłodnicy wodnej pod centropłatem po przeszlifowaniu grubości ścianek i korekcie kształtu wyposażyłem w siatki ochronne z zestawu Parta. Osłonę wylotową chłodnicy dorobiłem z blaszki aluminiowej.
Pozostało mi jeszcze zaszpachlowanie i obrobienie miejsca po reflektorze, którego w tej wersji rzekomo nie było. Szpachlując otwór po reflektorze dodałem do szpachlówki odrobinę kleju cyjanoakrylowego, aby uniknąć zapadnięcia się wyschniętej szpachlówki. Na końcach skrzydeł wkleiłem przezroczyste lampy pozycyjne. Przed ich przyklejeniem do skrzydła powierzchnię wewnętrzną pomalowałem kolorem czerwonym i zielonym. Takie przygotowanie pozwala na uzyskanie efektu kolorowego szkła.
Usterzenie poziome w modelu jest bardzo uproszczone. Jego poprawne wykonanie rozpocząłem od oddzielenia stateczników od sterów. Użyłem do tego piłki-żyletki, pomagając skalpelem ze spiczastym ostrzem. Oddzielone elementy wstępnie oszlifowałem, zmniejszając nieznacznie ich grubość. Na statecznikach przy pomocy nitowadła wykonałem imitację nitów a później poprawiłem linie podziału rylcem. Tak spreparowane stateczniki przykleiłem do kadłuba. Miejsce ich mocowania nie wymagało większego szpachlowania, lecz tylko nałożenia niewielkiej ilości płynnej szpachlówki.
Po wyschnięciu spoiny dokleiłem do stateczników wychylone w dół stery wysokości. Ster kierunku po lekkim zaokrągleniu przedniej krawędzi przykleiłem w pozycji wychylonej do statecznika.
Podwozie
Ta wersja Jaka-7W posiadała podwozie zamontowane na stałe w pozycji wychylonej. Do wykonania podwozia głównego użyłem zestawowych goleni, uzupełnionych o elementy z blaszki fototrawionej oraz drut imitujący przewody hamulcowe biegnącej w przedniej części goleni ze skrzydła do kół podwozia głównego. Ich montaż nie był trudny, miejsca mocowania we wnętrzu skrzydła, pomimo małego otwory pozostałego po zaślepieniu otworów po wnękach były łatwo dostępne. Koła podwozia głównego po zeszlifowaniu imitacji felg zostały uzupełnione w ich metalowe odpowiedniki. Koła, a właściwie ich opony podszlifowałem i lekko wcisnąłem po podgrzaniu w celu nadania im kształtu imitującego obciążone opony.
Kółko ogonowe powstało tak jak zaproponował to producent elementów fototrawionych. Tak więc z zestawowego kółka odciąłem goleń i zeszlifowałem naddatek plastiku który pozostał na samym kółku. W miejsce felg wkleiłem ich metalowe imitacje. Uchwyt kółka i goleń powstały z połączenia elementów z blaszki i pręcika polistyrenu o średnicy 1mm.
Malowanie i oznakowanie
Na podstawie analizy dostępnego jedynego zdjęcia tego egzemplarza można przyjąłem że był on pomalowany na górnych powierzchniach kolorem zielonym z zamalowanymi sowieckimi gwiazdami i prawdopodobnie także zamalowanym poniżej kabiny napisem fundacyjnym. Na zdjęciu widać w tych miejscach ciemniejsze plamy, co wskazywało by na użycie do zamalowań polskiej farby ciemnozielonej, na jaśniejszej sowieckiej.
Malowanie modelu rozpocząłem od zabezpieczenia taśmą Tamiya kabiny i luków. Pokryłem model Mr. Surfacerem 1000. Po wyschnięciu podkładu i poprawkach polegających na podszlifowaniu drobnym papierem miejsc wymagających korekty namalowałem wzdłuż linii podziałowych i w zakamarkach czarną farbą zaciemnienia. Rozpocząłem malowanie właściwego kamuflażu od dolnych powierzchni. Farbą wyjściową jakiej użyłem była Pactra 109. W czasie malowania w niektórych miejscach dodałem białej farby, aby wzmocnić efekt wypłowienia koloru. Gdy niebieska farba wyschła zamaskowałem dolne powierzchnie i rozpocząłem malowanie górnych i bocznych powierzchni modelu. Użyłem zielonych farb Pactra 34 i 35, mieszając je podczas malowania. Takie nanoszenie spowodowało urozmaicenie stopnia zużycia powłoki malarskiej na górnych powierzchniach płatowca.
Nadszedł teraz najciekawszy i najtrudniejszy etap malowania – naniesienie zamalowań gwiazd i numeru bocznego za pomocą szablonów. Przygotowałem szablony w programie graficznym i wydrukowałem na taśmie Tamiya przyklejonej do papieru o śliskiej powierzchni aby można była ją łatwo odkleić po wydrukowaniu.
Za pomocą ostrego skalpela wyciąłem odpowiednie elementy z taśmy maskującej. Wycięte szablony przykleiłem do modelu w odpowiednich miejscach. Malowałem za pomocą aerografu nanosząc bardzo małą ilość farby aby nie dopuścić do wpłynięcia jej pod taśmę. Po lekkim podsuszeniu farby zrywałem szablony.
Dzięki użyciu szablonów uzyskałem doskonały efekt zamalowania gwiazd, a numer boczny wygląda bardzo przyzwoicie. Wszystkie powierzchnie modelu zabezpieczyłem i przygotowałem do nanoszenia kalkomanii warstwą Sidoluxu.
Na oznakowanie wykonane przy użyciu kalkomanii składają się wyłącznie szachownice, które dobrałem z zestawu Techmodu. Oczywiście ze względu na wysoką jakość wyrobów tego producenta nie było problemu przy ich nakładaniu. Kalkomanie naniosłem na model wykorzystując moją sprawdzoną metodę – Sidolux pod kalkomanie i płyn MicroSol na kalkomanie.
Prace wykończeniowe
W związku z tym, iż model ma przedstawiać maszynę powojenną, jednak jeszcze w postsowieckim kamuflażu musiałem koniecznie wykonać ślady eksploatacji. Rozpocząłem od zapuszczenia linii podziałowych i zakamarków na powierzchniach płatowca farbą temperową rozcieńczoną wodą z dodatkiem płynu do mycia naczyń. Takie zabrudzenie linii wyciąga efekt preshadingu. Również tą farba, mieszając czarną z brązową w różnych proporcjach, zrobiłem ślady wycieków paliwa i oleju obok wlewów i otworów inspekcyjnych.
W miejscach, gdzie poszycie było metalowe przy pomocy metalizera MM Aluminium wykonałem otarcia i odrapania farby. Na powierzchniach krytych sklejką ślady zużycia powłoki malarskiej pomalowałem mieszanką farb szarej i brązowej, zaś na powierzchniach krytych płótnem szarą. Pozostało mi natryśnięcie mocno rozrzedzonej czarnej farby w miejscach za rurami wydechowymi i zakamarkach.
Zamocowałem już za pomocą bezbarwnego kleju Humbrol ClearFix ostatecznie osłony kabiny załogi w pozycji odsuniętej.
Tak postarzony model pokryłem ostateczną warstwą półmatowego lakieru, będącego mieszanką bezbarwnej matowej Pactry i Sidoluxu.
Podsumowanie
Mimo ogromu prac korygujących poprawność kształtowo-wymiarową modelu jego budowa była przyjemna i stosunkowo prosta. Wzbogacenie makiety o elementy fototrawione z doskonałych zestawów dodatkowych Part ułatwiło w znacznym stopniu proces twórczy i bardzo znacząco podniosło walory miniatury Jaka. Większość doróbek własnych opierała się na odpowiednim naniesieniu i obróbce znacznych ilości szpachlówki modelarskiej w celu usunięcia szczelin i niepotrzebnych otworów a także poprawy geometrii.
Konieczność wykonania oznakowania we własnym zakresie pozwoliła na dopracowanie techniki malowania za pomocą szablonów. Ten sposób nanoszenia oznaczeń na samoloty będę z pewnością używał jeszcze nie raz, gdyż w temacie kalkomanii do polskich maszyn jest jeszcze spory deficyt. Choć widać w ostatnich czasach, że producenci kalkomanii zauważają coraz liczniej samoloty z polskimi oznaczeniami.
Po Ile-2M model Jaka-7W jest moim drugim modelem samolotu w powojennych polskich barwach wojskowych wykonanym w skali 1/48.
Materiały źródłowe
- Robert Bock Jak-7, Jak-9 Monografie lotnicze #47, AJ-Press
- Pilawskii Erik Soviet Air Force Fighter Colours 1941-45 Classic Publications, Londyn







































