Jak-1 – 1/48 Eduard
Historia
Jak-1 jest jednym z najbardziej znanych myśliwców radzieckich okresu II wojny światowej. Niewiele jednak osób wie, że pierwsze seryjne Jaki-1 zbudowane były w oparciu o plany prototypu I-26/I — protoplasty całej rodziny myśliwskich Jaków. Po niewielkich poprawkach samoloty w tej postaci budowano do 1942 roku, gdy przeprowadzono większą modernizację. Jej efektem jest myśliwiec Jak-1b, znany u nas lepiej pod (nieprawidłową) nazwą Jak-1M.
Budowa
Model to wypraski Accurate Miniatures pakowane przez Eduarda i wypuszczone w limitowanej serii pod numerem katalogowym 1115. Zestaw różni się od oryginału Accurate Miniatures dodatkowymi blaszkami fototrawionymi, maskami oraz większym arkuszem kalkomanii. Oprócz tych wszystkich dodatków inna jest również cena — na korzyść Eduarda.



Pracę nad modelem rozpocząłem od kokpitu i tradycyjnego spasowania i przymiarki części. Wszystko pasowało do siebie, w związku z czym rozpocząłem montaż. Niektóre elementy plastikowe wymieniłem na fototrawione, po czym złożyłem i pomalowałem.



Producent zaleca kolor Humbrol 64, ale posłużyłem się nieco ciemniejszym kolorem Humbrol 106 oraz jasnoszarym pigmentem CMK przetartym suchym pędzlem. Na koniec pozostało mi złożenie podzespołów w całość oraz dopasowanie reszty blaszek — pasów, zaworów, paneli radia itp.



Pomalowałem również wnętrze kadłuba Humbrolem 106 i przetarłem go pigmentem CMK. Do tak przygotowanego kadłuba mogłem wkleić kokpit z fotelem. Zrobiłem to w nieco innej kolejności, niż proponowana przez Producenta — wydawało mi się to łatwiejsze.


Podwozie oraz śmigło, kołpak i rakiety skleiłem wcześniej i odłożyłem na bok, aż do końcowego montażu.



Wnętrze skrzydeł pomalowałem tak, jak wnętrze kadłuba. Wnęki podwozia przybrudziłem rdzawym pigmentem CMK. Niestety, przy skrzydłach właśnie zaczęły się problemy. W miejscu połączenia skrzydeł z kadłubem pojawiła się niewielka szczelina. Wymagała podejścia samochodowego („szpachla, szpachla i jeszcze raz szpachla„) oraz szlifowania papierem ściernym. Na koniec tego etapu prac wkleiłem stateczniki poziome.



Nadszedł czas na pomalowanie sklejonego modelu, o czym piszę niżej. Po zakończeniu malowania i wyschnięciu farby nastąpił dalszy etap — doklejenie podwozia, kółka ogonowego, śmigła z kołpakiem i rakiet. Przedostatnim etapem było kolejne lakierowanie -– tym razem matowym lakierem Revella. Na sam koniec zostawiłem doklejenie reflektorów i świateł pozycyjnych oraz naciągu linek anteny radiowej.
Model wreszcie mógł powędrować na półkę.
Malowanie i oznakowanie



Spód samolotu pomalowałem kolorem jasnoniebieskim — mieszanką farb Humbrol 65 i Humbrol 89, której proporcje dobierałem własnoręcznie. Po wyschnięciu spód modelu został zabezpieczony taśmą maskującą.
Górne powierzchnie pomalowałem ciemnozielonym Humbrolem 30. Po wyschnięciu farby i zabezpieczeniu taśmą natryśnięte zostały plamy kamuflażu w kolorze czarnym — Humbrol 33.



W następnej kolejności częściowo usunąłem zabezpieczenia, po czym naniosłem na górną powierzchnię kamuflaż zimowy — przy użyciu Humbrola 34. Po jego wykonaniu zaznaczone zostały linie podziałowe blach i naniesione lekkie „przybrudzenia”.
Kolejnym krokiem było usunięcie pozostałych zabezpieczeń (za wyjątkiem tego z oszklenia) i polakierowanie całego modelu półmatowym, bezbarwnym Humbrolem.
Kalkomanie
Arkusz kalkomanii jest spory, a same kalkomanie dobrej jakości. Wybrałem malowanie samolotu pilotowanego przez porucznika Innokientija Wasilewicza Kuzniecowa ze 180 IAP — czerwona „26”. Przy nakładaniu kalkomanii wspomagałem się płynami zmiękczającymi firmy Gunze Sangyo.
Podsumowanie
Model budowałem prosto z pudełka, bez jakiejkolwiek dokumentacji. Praca przy nim była lekka, łatwa i przyjemna. Doskonałe kalkomanie i ciekawe malowanie wpływające na końcowy efekt zrekompensowały mi w pełni drobne niedociągnięcia producenta, jak lekko zażółcone oszklenie i konieczność użycia szpachli.
Ogólnie model godny polecenia dla nawet niezbyt zaawansowanych modelarzy.
Model do budowy przekazała firma Eduard Polska. Dziękujemy.













