1/72 Heinkel He 70G-1 – ICM #72233

Metryczka zestawu
- Pełna nazwa zestawu: Heinkel He 70G-1 German Passenger Aircraft
- Producent: ICM
- Nr katalogowy: 72233
- Liczba i rodzaj elementów: 13 elementów z przezroczystego tworzywa , 69 elementów z szarego tworzywa na dwóch ramkach
- Schematy malowań:
- He 70G-1 D-UNEH, Lufthansa 1935; schemat malowania: cały samolot w kolorze RLM 63 z czarnym przodem i elementami ozdobnymi,
- He 70G-1 D-UZUH, Lufthansa 1936; schemat malowania: cały samolot w kolorze RLM 63 z czarnym przodem i elementami ozdobnymi,
- Uwagi: Nowe wypraski.
Opis szczegółowy
Wprowadzenie
Pewnie nigdy nie dowiedziałbym się tak wcześnie o istnieniu samolotu He 70 gdyby nie… model Matchboxa. Kiedyś gdy do Centralnej Składnicy Harcerskiej przyjeżdżały transporty angielskich modeli, można było czasem upolować właśnie model Heinkla. Zestaw ten od dawna był jedyną miniaturą, pozwalającą też na wykonanie odmiany z silnikiem gwiazdowym — He 170. Niemniej zaawansowany wiek (ukazał się pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku), pozwalał przypuszczać, że w końcu pojawi się jakiś następca. I tak oto firma ICM wzięła temat „pod lupę” i na początku tego roku pojawił się He 70 w wersji wojskowej. Ostatnio zaś ukazała się cywilna odmiana tego zestawu, którą to z kolei ja postanowiłem wziąć „pod lupę”.
Opakowanie
Przyzwyczajony do ostatnich edycji ICM, nie spodziewałem się niczego specjalnie nowego. Nie znaczy to oczywiście, że jestem zawiedziony. Ramki mają w środku sporo miejsca, spoczywają w bardzo sztywnej wannie i przykryte zostały od góry atrakcyjnym wiekiem. Szkoda, że zamiast grafiki pojawiło się zdjęcie, choć rozumiem, że i taki tytułowy „rysunek” może mieć swoich zwolenników. Mnie natomiast bardzo podoba się pudełko w konwencji góra-dół — można w nim spokojnie przechowywać części po odcięciu z ramek i po malowaniu, gdy jeszcze nie są gotowe miejsca gdzie mają być zamontowane.
Instrukcja
Pierwsza część instrukcji to krótka notatka dotycząca historii samolotu plus wykaz części z zaznaczeniem tych zbędnych. Potem zaczyna się już instrukcja montażu, która zobrazowana jest w sposób nieco nowatorski. Nie są to typowe rysunki, do których jesteśmy przyzwyczajeni, ale grafika 3D. Gdyby jeszcze ICM postarał się drukować to wszystko w lepszej jakości, wyglądałoby naprawdę profesjonalnie.
Zarówno części wewnętrzne jak i schematy malowania zostały opisane przy pomocy tylko jednego wzornika – Model Master. Oczywiście tam gdzie kolory nawiązują do oznaczeń niemieckich, podano kolory według RLM.
Jakość części
Ale z pewnością, czytający te słowa, nie tylko takich informacji oczekują od recenzji. Zatem do rzeczy. Model nie jest duży, toteż wszystko mieści się na dwóch ramkach z szarego tworzywa i jednej przezroczystej. Jakość głównych elementów, czyli skrzydeł i kadłuba jest bardzo dobra, a ślady po wypychaczach znajdują się w neutralnych miejscach. Czym drobniej tym więcej nadlewek, ale nie powinny one sprawić większych problemów średnio zaawansowanym modelarzom. Naliczyłem też kilka jamek skurczowych, ale prawie nie mają one wpływu na końcowy wygląd miniatury. Napisałem „prawie”, bo jednym zapadnięciem tworzywa trzeba się będzie z pewnością zająć – chodzi o szpiczaste zakończenie kadłuba (część A15).
Elementy przezroczyste mają ładnie zaznaczone ramy, choć są wykonane z nieco mętnego tworzywa. Firma ICM udowodniła modelem Su-27, że jest w stanie produkować dobre „szkło”, zatem i tu podobnie dobry plastik byłby mile widziany.
Wierność odwzorowania
Przyznaję, że jestem bardzo mile zaskoczony jeśli chodzi o wierność odwzorowania. Kiedyś podobny zabieg widziałem w Tu-2, również produkcji ICM, i już wtedy byłem pod wrażeniem tego co zaprezentowała ukraińska firma. Chodzi mianowicie o zróżnicowanie powierzchni modelu, zgodnie z tym co można zobaczyć na pierwowzorze. Właściwie przestajemy już mówić o liniach podziałowych blach, a zaczynamy o panelach, które zachodzą na siebie w różnych konfiguracjach. Rzecz jest o tyle trudna, że mówimy o skali… 1/72. W 1/48 nie wszystkim to wychodzi, a tu taka niespodzianka w „72”. Podjęcie takiego wyzwania w modelu tej wielkości jest mieczem obosiecznym. Z jednej strony dobre wykonanie może zjednać przychylność modelarzy, z drugiej – niewłaściwe może pogrążyć miniaturę. W tym przypadku udało się. Co więcej cała powierzchnia modelu usiana jest naprawdę mikroskopijnymi nitami i są one oczywiście tylko w tych miejscach, w których występowały naprawdę.
Na plus należy również zaliczyć płócienne pokrycie skrzydeł. Jakkolwiek nie jest dobrze widoczne na fotografiach, to jednak jak najbardziej jest. I to na dodatek niezwykle delikatne i subtelne. Podobnie jak w przypadku zróżnicowanej powierzchni blach, cała sztuka w tym żeby nie zaprzepaścić tego co dał nam producent.
Z pewnością wiele osób doceni również dobrze przygotowane, oddzielne powierzchnie sterowe, które w pozycji wychylonej nadają dodatkowego realizmu. Nie trzeba się męczyć ze żmudnym wycinaniem – wszystko gotowe.
Zgodność wymiarowa
Tu nie mogę się za bardzo pochwalić, znalazłem jedynie schematyczne rysunki w czterech rzutach. Powiększyłem je odpowiednio i nie znalazłem żadnych dyskwalifikujących odchyłek (oczywiście jest jeszcze kwestia dokładności moich „planów”). Niestety na temat szczegółów niewiele mogę powiedzieć, bowiem rysunki były mocno uproszczone. Może ktoś z czytających ten tekst ma dostęp do jakichkolwiek planów i mógłby się podzielić swoimi spostrzeżeniami na ten temat.
Wyposażenie
Zaczynając jak zwykle od wnętrza napotykamy na kompletną fakturę ścian kabiny oraz bogate wyposażenie tejże. Przed zamknięciem kadłuba należy umieścić w jego wnętrzu aż 14 części, a gdy dodamy do tego środkową część dolnej powierzchni płata dojdą dwa spore elementy stanowiące boczne krawędzie komór podwozia głównego. Jedyną trudnością jaką widzę jest wycięcie otworu na drzwi dla pasażerów i umieszczenie tam przezroczystej części. Choć właściwie, gdy już tak przygotujemy kadłub, wcale nie trzeba tych drzwi zamykać… Przynamniej będzie dobrze widać część z bogatego wyposażenia, które zapewnił producent.
Wydawać by się mogło, że na zewnątrz nie ma wielkiego pola do popisu, ale firma ICM i tu się przyłożyła. Chodzi naturalnie o podwozie. Jedna goleń składa się z 6 elementów, a koła mają bardzo ładnie oddany bieżnik.
Kalkomanie
Kalkomanie zostały wydrukowane precyzyjnie, z dobrym nasyceniem kolorami. Niestety biały jest przesunięty. Z drugiej jednak strony nie ma to aż tak wielkiego znaczenia, bo jedyny znak, w którym występuję biały kolor stowarzyszony z innymi barwami, lepiej chyba zastąpić malowaniem (chodzi o flagę na stateczniku pionowym).
Zestawy uzupełniające / korygujące błędy zestawu
Zestaw jest stosunkowo świeży i nikt jeszcze nie pokusił się o wydanie dodatków do He 70. Dla miłośników „upiększania” pozostaje zdobycie nie produkowanej już blachy Eduarda.
- Eduard (72098) — Heinkel He-70
Podsumowanie
Dobrze, że nastąpiła zmiana warty. He 70 z ICM to zupełnie inna jakość niż leciwy Matchbox. Dużo szczegółów i przede wszystkim niezwykle ciekawie oddana powierzchnia modelu. Najważniejsze aby tego nie zaprzepaścić zbyt obfitym malowaniem. I może nie ma zbyt wielu miłośników samolotów pasażerskich, ale z pewnością znajdą się tacy, którzy sięgną po wojskową odmianę Blitza z niezwykle atrakcyjnym malowaniem z wojny domowej w Hiszpanii.

Literatura
- Rafaél Permuy, Juan Arráez, Lucas Molina Heinkel He70/ He170 Blitz, Perfiles Aeronauticas #3, Quirón Ediciones
Zestaw udostępniła firma APM Model, dziękujemy.
Firma APM Model jest dystrybutorem zestawów firm AJ Model, Attack Hobby Kits, AZ Model, Azur, Bilek, BOA Decals, Condor (Ukraina), Flagman, ICM, MAC Distribution, Master Box, MPM Production, Olfa, Roden, RS Models, SKIF, Směr, Special Hobby, Unimodel, UM Military Technics i Valom.























