1/48 Avia B.35.2 '1940′ – AZ Model #AZ 4802

Metryczka zestawu
- Pełna nazwa zestawu: Avia B.35.2 '1940′
- Producent: AZ Model
- Nr katalogowy: AZ 4802
- Liczba i rodzaj elementów: 31 z beżowego tworzywa, 5 z żywicy, 2 przezroczyste elementy vacu (zdublowane), jedna kolorowa blaszka trawiona z 24 detalami.
- Schematy malowań:
- samolot zdobyczny w barwach niemieckich z okresu badań prowadzonych przez Luftwaffe, 1940 r.; schemat malowania: cały płatowiec aluminium/ srebrny,
- białe „2 B” – samolot w fikcyjnym kamuflażu Czechosłowackich Sił Powietrznych, 1940 r.; schemat malowania: jasny szary / jasno-zielony / ciemno-zielony / ziemisto-brązowy,
- Uwagi: Model oferowany wcześniej przez firmę Legato, nosząceą obecnie nazwę AZ Model. Producent przygotował także drugi zestaw – Avia B.35.2 1939 (AZ 4801).

Opis szczegółowy
Opakowanie
Pierwsza styczność z pudełkiem Avii spowodowała, że nazwałem je niewidzialnym. Niewidzialnym w sensie marketingowym. Stało się tak z dwóch powodów. Rozmiary opakowania wynoszące zaledwie 250 x 170 x 40 mm powodują, że zdecydowanie przegrywa ono gabarytowo nawet z analogicznymi produkcjami w skali 1/72. Koncepcja tytułowej ilustracji jest jak najbardziej na miejscu. Rysunek przedstawia maszynę B.35.2 w barwach Luftwaffe oraz towarzyszącego jej Bf-109C. Ponieważ jednak czeski samolot pozbawiony jest kamuflażu, całość sprawia wrażenie smutnej-szarości. Może jest to zamierzony zabieg artystyczny, mający oddać tragizm sytuacji, w jakiej znalazło się lotnictwo czechosłowackie w 1940r ? Tak czy inaczej, w konfrontacji z silnie rzucającymi się w oczy pudełkami innych modeli 1/48, całkowicie ginie na półkach salonów modelarskich.
Na pochwałę natomiast zasługuje fakt, umieszczenia na bocznej powierzchni opakowania informacji o elementach uzupełniających plastikową miniaturę. Dowiadujemy się z niej, że za akcesoria zestawu odpowiada firma Eduard, a arkusz kalkomanii został przygotowany przez Tally Ho. Jest to element, o którym AZ Model zupełnie zapomniał w przypadku późniejszych zestawów (np. MS.406).
Tylna strona pudełka tradycyjnie poświęcona jest schematom malowania. Producent proponuje nam dwa warianty kolorystyczne: pozbawioną kamuflażu, zdobyczną Avię testowaną przez Niemców oraz fikcyjną, łaciatą B.35.2 Czechosłowackich Sił Powietrznych. Niezwykle atrakcyjny „mundurek” czeski, sprawi nam jednak sporą trudność. Na podstawie malutkiego rzutu z góry oraz rysunku jedynie lewej burty kadłuba, w żaden sposób nie będziemy w stanie określić jak wyglądała burta prawa. Jest to co prawda malowanie fikcyjne, ale odnoszę wrażenie, że silnie bazujące na przedwojennych schematach opracowywanych dla samolotów B.35 i testowanych na B.35.1 Barwy kamuflażu opisane są wg katalogów farb: Gunze Sangyo i Agama.
Samo pudełko, otwierane na boki i wykonane z dość wiotkiego kartonu, z całą pewnością nie jest szczytem marzeń, a także nie zapewnia odpowiedniego bezpieczeństwa zawartości. W porównaniu z opakowaniem późniejszych zestawów tego producenta, jest jednak relatywnie sztywne, co wynika głównie ze wspomnianych, niewielkich rozmiarów. We wnętrzu znajdujemy woreczki strunowe zawierające: większy – dwie zasadnicze ramki z elementami plastikowymi, oraz instrukcję, kalkomanię i osłony kabiny (vacu); mniejszy – detale żywiczne i blaszkę fototrawioną.
Instrukcja
Instrukcja modelu to kartka kredowego papieru, formatu A4, złożona na pół. Otrzymujemy zatem cztery strony A5 zawierające niezbędne informacje i wskazówki. Pierwsza stron, to króciutki opis historii maszyny, przy czym trafiamy tu na pierwszy błąd (nomen omen: czeski). Notka głosi bowiem, że Avię B.35.2 oblatano w dn. 30 grudnia 1948 r. Przypuszczam, że chodzi o rok 1938. Tak czy inaczej, wymaga to sprawdzenia w innych źródłach. Pozostałą część pierwszej strony wypełnia szkic elementów składowych zestawu. Jest to o tyle ważne, że na ramkach wtryskowych nie znajdziemy numerów poszczególnych detali, do których odwołuje się dalsza część instrukcji. Kolejne dwie i pół strony, prowadzi nas, w czarno-białej konwencji, krok po kroku ku szczęśliwemu zakończeniu budowy miniatury. Dodatkowo, kolorem niebieskim, zaznaczono wszelkie elementy z blaszki (PE) wraz z docelową ich lokalizacją. Nawet przy złej woli recenzenta, trudno się przyczepić do tej części instrukcji. Rysunki z całą pewnością nie rzucają a kolana, ale pokazują wszystko, co pokazania wymaga, a o to przecież chodzi. W tym fragmencie, otrzymujemy także informację o pewnych drobnych elementach, które przyjdzie nam wykonać samodzielnie z drutu, lub pręcików polistyrenowych. Producent pieczołowicie podał średnice oraz długości detali. Jedynym wyjątkiem jest stelaż fotela, który musimy wygiąć i dopasować w toku prób i przymiarek. Końcówkę ostatniej strony zajmuje tabela barw, użytecznych podczas budowy repliki samolotu.
Jakość części
Omawiany zestaw, jest short-runem klasy średniej i tak należy do niego podchodzić. Obecnie, w pokaźnej ilości trafił do polskich sklepów (co niewątpliwie cieszy), niemniej jednak jest kontynuacją produkcji zapoczątkowanej przez Legato, już jakiś czas temu, a obecnie reaktywowanej pod znakiem AZmodel. Powierzchnia poszczególnych części jest zadowalająco gładka i równa. Na krawędziach większych elementów, pojawiają się niewielkie nadlewki i nierówności, które jednak dadzą się stosunkowo łatwo usunąć. Na tym etapie, trudno jest wyrokować o mechanicznych właściwościach użytego tworzywa. Sam materiał sprawia dość pozytywne wrażenie, choć jest dość ciężki, a grubość ścianek detali, dochodzi miejscami do ok. 3-4 mm (!), przywodząc na myśl stare zestawy żywiczne.
Części odlane z żywicy, to: koła podwozia głównego, kołpak oraz tablica przyrządów. O ile pierwsze dwa elementy będą zdecydowanie potrzebne, o tyle tablica – całkiem płaski i nieudany klon plastikowego pierwowzoru – nie wniesie niczego nowego.
Barwione detale PE, wyprodukowane przez Eduarda, stanowią nieliczną, acz użyteczną grupę drobiazgów. Z ich pomocą doposażymy wnętrze kabiny pilota, żaroodporne osłony w okolicach wylotów rur wydechowych silnika, oraz – co najważniejsze – liczne skrzydłowe i kadłubowe osłony chłodnic. Te ostatnie elementy pozwolą zdecydowanie podnieść efekt końcowy naszej pracy.
Osłona kabiny pilota wykonana została w technologii vacu. Otrzymujemy dwa identyczne elementy o dość przyzwoitej przejrzystości, choć faktura oszklenia nie jest idealnie gładka.
Wierność odwzorowania
Linie podziału poszczególnych paneli są wklęsłe, równe i prawidłowo zróżnicowane. Powierzchnie sterowe zaznaczono w sposób zdecydowanie ułatwiający oddzielenie w przypadku chęci ich „uruchomienia”. Jedyne niepożądane zmiany grubości linii, pojawiają się w okolicy rur wydechowych silnika. W tym jednak miejscu wklejamy osłony żaroodporne z blaszki foto-trawionej, więc problem rozwiązuje się sam. Podobnie przedstawia się imitacja chłodnicy zlokalizowanej po przednią częścią kadłuba. Faktura została zaprojektowana dość starannie, niestety proces technologiczny w znacznym stopniu te starania niweczy. I tu jednak wspiera nas element firmowany przez Eduarda. Powierzchnie kryte płótnem, jak: stery, stateczniki i lotki zostały odzwierciedlone bardzo ładnie. Szczególnie interesująco w tej materii prezentuje się tylna sekcja kadłuba. Wszelkie metalowe fragmenty konstrukcji (gł. kadłub i klapy skrzydłowe) posiadają imitacje szwów nitowych. Są one wykonane tak delikatnie, że pomalowanie modelu bez ich zalania farbą, będzie wymagało nie lada uwagi.
Poprawność przebiegu linii podziałowych można uznać za dobrą. Pewne wątpliwości budzi kształt aluminiowych osłon na spodniej powierzchni centropłata, brak także chyba kilku wzierników na górnej powierzchni skrzydeł. Piszę „chyba”, gdyż dobrej dokumentacji tej maszyny również brak, lub po prostu na takową nie natrafiłem.
W kontekście powyższych dywagacji, zaryzykuję twierdzenie, że zasadnicza bryła płatowca zadowolić powinna nawet dość wybrednych modelarzy. Jedynym, rażąco odstającym od reszty elementem, jest górna osłona silnika. Detal ten, mający imitować jednolitą skorupę, zaprojektowano – nie wiedzieć czemu – jako dwie części sklejane wzdłuż osi podłużnej kadłuba. Powierzchnie łączenia są bardzo nierówne a same elementy ekstremalnie grube. Na domiar złego, obie „połówki” osłony, posiadają niedolania tworzywa (może tyko w moim zestawie?). Konieczne będzie zatem użycie dużych ilości szpachlówki wsparte poważnymi „pracami ściernymi”. Aby dopełnić czary goryczy nadmienię, że do dyspozycji mamy osłonę bez kanałów wylotowych kadłubowych karabinów maszynowych. W przypadku maszyny B.35.2 jest to rozwiązanie prawidłowe, gdyż nie była ona uzbrojona. Cóż jednak mamy począć decydując się na samolot w hipotetycznym malowaniu Czechosłowackich Sił Powietrznych? Nie miały one chyba odstraszać przeciwnika samym swoim widokiem? I znów potrzebne będą frezy, pilniki i szpachla, lub co bardziej prawdopodobne samodzielne wykonanie tego elementu. A wystarczyło załączyć oba (prawidłowo zaprojektowane!) warianty osłony. Jest to niestety, bardzo widoczny fragment modelu i żółta kartka dla producenta.
Zgodność wymiarowa
Z braku wiarygodnej dokumentacji samolotu, ferowanie jednoznacznych wyroków co do zgodności wymiarowej modelu byłoby nadużyciem. Przeliczenie głównych parametrów wymiarowych na skalę działa jednak zdecydowanie na korzyść zestawu. Podobnie rzecz się ma z geometrią płatowca. Analiza nielicznych publikacji i materiałów dostępnych w Internecie potwierdza, że AZ Model dobrze przygotował się do projektu miniatury.
Wyposażenie
Drobne elementy zestawu tworzą w zasadzie trzy główne grupy tematyczne: wnętrze kabiny, wyposażenie wlotu do kadłubowej chłodnicy silnika oraz zespół kołpak-śmigło.
Zasadnicza konstrukcja kokpitu Avii, bazowała w oryginale na kratownicowej klatce, zbliżonej do stosowanych w polskich PZL-ach P.11 i P.24. W przypadku modelu, kratownica została odlana na wewnętrznych powierzchniach połówek kadłuba. Nie jest to wymarzone rozwiązanie, ale akceptowalne — zwłaszcza, że struktura jest wykonana wyraźnie i dość czysto. Pozostałe wtryskowe detale wnętrza prezentują natomiast dość spartański poziom wykonania. Dotyczy to w szczególności drążka i fotela. Ten ostatni element posiada w miarę poprawny kształt zewnętrzny. Jednak duża ilość nadmiarowego tworzywa wewnątrz spowoduje konieczność użycia frezów i pilników. Na szczęście w przypadku niepowodzenia ww. operacji możemy jej efekty „zamaskować” bardzo ładnymi, barwionym pasami z dołączonej blaszki. Kolejna uwaga „merytoryczna” dotyczy podłogi kabiny, na której nie znajdziemy charakterystycznej dolnej części kratownicy kadłuba. W miejscu tym pojawia się natomiast imitacja grubej wiązki przewodów, której trudno się doszukać na szkicach bądź zdjęciach oryginału. Producent daje nam możliwość uzupełnienia kokpitu kilkoma detalami trawionymi, co oczywiście wpływa na efekt końcowy. Oprócz tablicy przyrządów i panelu przełączników, znajdziemy tam dwa zespoły dźwigienek. Ze szkiców samolotu wynika, że podobnych zespołów było w otoczeniu pilota 5-6. Dlaczego Eduard wybrał akurat te konkretne dwa (?), pozostanie tajemnicą producenta. Reasumując: jeśli zdecydujemy się na wykonanie modelu z zamkniętą osłoną kabiny, to co zaoferował AZ Model wystarczy nam w zupełności. Budowa „otwartej” Avii wymagać jednak będzie sporej ilości poprawek i dodatkowego nakładu pracy.
Elementy wlotu powietrza do kadłubowej chłodnicy silnika stanowią grupę dość zagadkową. Na tym właśnie etapie okazuje się, że to co uważaliśmy za żywiczny klon deski rozdzielczej, jest de facto wręgą dolnej części kadłuba, na którą nakleić mamy trawiony „grill” chłodnicy. Problem w tym, że oba detale mają całkowicie różne kształty (?!!). Oznacza to, że jeśli grill jest odpowiednich rozmiarów, detal żywiczny wyląduje w koszu, a my musimy dopasować nową wręgę np. z polistyrenowej płytki. Gorzej jeśli jest odwrotnie. Wówczas dopasowanie blaszki, poprzedzone będzie poważną „obróbką skrawaniem” i jak na moje oko, bez rozcięcia i zwężenia „grilla” się nie obejdzie. Przyznaję, że w trosce o nerwy i zdrowie psychiczne – nie sprawdziłem jeszcze, który wariant jest bardziej prawdopodobny.
Ostatnia grupa „drobnicy”, to zespół kołpak-śmigło. Do wyboru dostajemy wszystkie testowane w Avii warianty: dwułopatowe, drewniane śmigło o stałym skoku oraz dwu- i trójłopatowe śmigła o skoku zmiennym w locie. Najbardziej odpowiednim, dla późnej wersji B.35.2 jest to ostatnie rozwiązanie. Producent zaoferował zgrabny, żywiczny kołpaczek z otworami umożliwiającymi montaż łopat oraz same łopaty, wykonane w technologii wtryskowej. Elementy te są dobrej jakości, co cieszy w kontekście ich widoczności w gotowej miniaturze.
Kalkomanie
Kalkomanie dołączone do zestawu wyprodukowała firma Tally Ho, co z góry rozwiewa wątpliwości co do ich właściwości mechanicznych. Arkusik jest malutki i zawiera jedynie znaki przynależności państwowej, odpowiednie dla zaproponowanych przez producenta wersji malowania. Jedynym odstępstwem są burtowe numery taktyczne samolotu Czeskich Sił Powietrznych, które jako hipotetyczne, nie podlegają weryfikacji.
Zestawy uzupełniające / korygujące błędy zestawu
Jak łatwo się domyśleć, żadnych „ulepszaczy” do tego modelu nie ma — wszak zestaw posiada już niezbędne multimedia. Co prawda istnieje możliwość, że Eduard rozwinie nieco myśl zawartą w ww. blaszce, choć osobiście zbytnio bym na to nie liczył.
Podsumowanie
Jednoznaczna ocena modelu Avii jest dość trudna. Przyznaję, zawarłem w recenzji sporo uwag krytycznych. Precyzyjne uzupełnienia i poprawki, zajmą z całą pewnością sporo czasu, ale jest to zdecydowanie model dla bardziej zaawansowanych, zaprawionych w podobnych bojach entuzjastów. Wszystko to nie zmienia jednak faktu, że miniatura „czeskiego Spitfire” jest modelem dobrym w ogólnym zarysie, a co ważniejsze ciekawym i długo oczekiwanym w skali 1/48. Jedyną alternatywą są bowiem drogie i trudnodostępne, żywiczne zestawy Planet Models oraz stareńkie i raczej nieosiągalne vacuformy MPM-u. Tym bardziej cieszyć mogą, zapowiedzi producenta głoszące, że wkrótce pojawią się również modele Avii B.35.1 oraz rozwojowej wersji tego myśliwca — Avii B.135 — wykorzystywanego bojowo przez Królewskie Bułgarskie Siły Powietrzne. Nie pozostaje zatem nic innego, jak budując Avię B.35 zazdrościć czeskim kolegom. Naszego PZL P.50 Jastrząb, raczej nie szybko się doczekamy…
Tytułem zakończenia, pragnę zawrzeć jeszcze jedną, dość istotną uwagę: na podstawie niniejszego opisu, nie należy wyciągać zbyt pochopnych wniosków co do jakości wyrobów AZ Model. Avia należy bowiem do pierwszych produktów tej firmy w skali 1/48, czego dowodem są numery serii: 4801 i 4802. Na łamach serwisu pojawiły się już wcześniej, dwie recenzje późniejszych zestawów czeskiego producenta (MS.406), wskazujące na zdecydowany wzrost poziomu oferowanych miniatur. Obecne od niedawna na naszym rynku modele samolotów Fairey Firefly, zdają się potwierdzać tę tendencję.
Literatura:
- M. Bily, D. Bernad, P. Kucera Avia B-35/ Avia B-135, MBI 2003























