1/48 Morane Saulnier MS 406 C1 – Techmod #48083

Techmod 48083

Metryczka zestawu

  • Pełna nazwa zestawu: Morane Saulnier MS 406 C1
  • Producent: Techmod
  • Nr katalogowy: 48083
  • Schematy malowań:
    • Samolot No.949 (L-980), białe „15”, GC I/2, pilotowany przez por. Józefa Brzezińskiego, lotnisko Xaffevillers, kwiecień 1940 r.
    • Samolot No.991 (L-720), białe „12”, GC I/2, pilotowany przez ppor. Stanisława Chałupę, lotnisko Coulommiers, 8 czerwca 1940 r.
    • Samolot No.947, białe „XVIII”, GC I/2, pilotowany przez plut. Antoniego Bedę, lotnisko Dambin, kwiecień 1940 r.
    • Samolot No.1031, białe „I”, GC III/1, pilotowany przez por. Kazimierza Bursztyna, lotnisko Rouen-Boos, kwiecień 1940 r.
    • Samolot No.948, białe „III”, GC III/1, pilotowany przez ppor. Władysława Chciuka, lotnisko Rouen-Boos, kwiecień 1940 r.
    • Samolot No.654 (L-683), białe „E”, Szkolny Dywizjon Myśliwski DIAP Lyon-Bron, pilotowany przez: ppor. Wacława Króla, ppor. Stanisława Chałupę, sierż. Leopolda Flanka, wiosna 1940 r.
    • Samolot No.1038 (L-628), Szkolny Dywizjon Myśliwski DIAP Lyon-Bron, pilotowany przez por. Aleksandra Gabszewicza, czerwiec 1940 r.
    • Samolot No.622 (L-651), białe „C”, Szkolny Dywizjon Myśliwski DIAP Lyon-Bron, pilotowany przez: ppor. Wacława Króla, ppor. Władysława Chciuka, ppor. Stanisława Chałupę, lotnisko Clermont Ferrand, czerwiec 1940.

Opis szczegółowy

Wprowadzenie

W roku ubiegłym, czeska firma AZ Model wypuściła na rynek, dobry i długo oczekiwany model samolotu Morane Saulnier MS 406 C1. Pojawił się on w aż czterech „odsłonach”, prezentujących w sumie kilkanaście różnorodnych i ciekawych malowań. Niestety, polscy modelarze na próżno szukali propozycji modelu z szachownicą. Na szczęście tę „niedoróbkę” producenta, bardzo szybko zauważyła – doskonale znana – firma Techmod.

Instrukcja

Zestaw z Dąbrowy Górniczej o numerze katalogowym 48083 zawiera oznakowania dla ośmiu Morane-ów „dosiadanych” przez polskich pilotów wiosną i latem 1940 r. Każde z malowań przedstawiono w formie obu sylwetek bocznych oraz rzutów góra/dół. Jest to niezwykle istotne, ze względu na zróżnicowany kształt plam kamuflażu, charakterystyczny dla maszyn francuskich tego okresu. Dodatkowym atutem instrukcji, jest druk w pełnym kolorze.

Morane Saulnier MS 406 C1 Morane Saulnier MS 406 C1

Każdemu z samolotów poświęcono stosowną notkę informującą o: jednostce, pilocie/pilotach oraz okresie i miejscu stacjonowania. Opis kolorystyki został sporządzony w oparciu o wzornik FS oraz oryginalne nazwy barw. Wszystkie zaproponowane schematy odpowiadają standardowemu kamuflażowi kontynentalnemu L’armee de L’air. A zatem (zgodnie z sugestią Techmodu), niezbędne będą cztery typowe kolory: Gris bleu fonce (FS36270), Kaki (FS34127), Terre fonce marron (FS30140) oraz Gris bleu clair (FS36230).

Morane Saulnier MS 406 C1 Morane Saulnier MS 406 C1

Instrukcja znakomicie obrazuje wszelkie niuanse poszczególnych „mundurków”. W związku z tym nie musimy obawiać się żadnych problemów z właściwym umiejscowieniem oznaczeń taktycznych, symboli, czy godeł.
Uzupełnieniem jest niewielka maska, ułatwiająca malowanie ram osłony kabiny MS 406. Co prawda producent nie podał, do jakiego konkretnie modelu jest ona dopasowana, jeśli jednak pominiemy stareńki zestaw Hobbycraft, „dedykacja” staje się dość oczywista.

Jakość

Kalkomanie posiadają świetne kolory i doskonałe nasycenie barw. Szczególnie urzekła mnie barwa niebieska, niezmiernie rzadko prawidłowo odwzorowywana w produktach innych firm tej branży. Duże brawa dla producenta. Szczegóły są wydrukowane wyraźnie i bez żadnych przesunięć. Ta pieczołowitość jest bardzo ważna ze względu na dużą liczbę maleńkich napisów i symboli fabrycznych. Film wokół znaków został ograniczony do absolutnego minimum, nawet w przypadku wspomnianej „drobnicy”.

Morane Saulnier MS 406 C1

Przyznaje, że właściwości mechanicznych tego konkretnego zestawu nie sprawdzałem. Bazując jednak na doświadczeniach z nieco wcześniejszymi produktami Techmodu, można być o nie spokojnym. Nie widzę bowiem żadnych powodów, aby nowy produkt miał być gorszy od poprzednich. Kalkomanie są niezwykle cienkie co jest oczywiście kolejnym walorem, potrzebna jednak będzie wzmożona uwaga i spora staranność podczas ich nakładania. Na szczęście, naprawdę dużych naklejek jest niewiele. Należą do nich głównie litery i cyfry kodów malowanych na spodniej powierzchni płatów, ale i ich składniki stanowią osobne naklejki, w istotny sposób minimalizujące problem.

Wierność odwzorowania

Nie będąc żadną miarą ekspertem od tematyki lotnictwa francuskiego okresu WWII, zwróciłem baczną uwagę na tzw. źródła zewnętrzne wspomniane przez producenta w instrukcji. Są nimi następujące pozycje:

  1. Bartłomiej Belcarz Montpellier Fighter Squadron, Mushroom Model Magazine Special #7108
  2. Bartłomiej Belcarz Morane MS 406 C1, Caudron CR 714 C1 Cyclone, Bloch MB 151/152 C1, Polskie Skrzydła #2, Stratus 2004
  3. L’armee de L’air 1939-42, Wing Master No.1 Hors Serie

Pamiętam doskonale te publikacje, pamiętam również wiele recenzji i opinii, które pojawiły się wkrótce po ich wydaniu. Zdecydowana większość z nich, mocno podkreślała skrupulatność i wiarygodność zgromadzonego materiału faktograficznego. Dokonałem zatem ponownej, szybkiej weryfikacji w odniesieniu do przedmiotowego produktu. Jak należało się spodziewać, Techmod w pełni „skonsumował” wyniki najnowszych badań autorów ww. opracowań. Również zdjęcia zamieszczone we wskazanych źródłach potwierdzają bardzo dobrą zgodność instrukcji, z faktycznym malowaniem konkretnych maszyn. Z przyczyn obiektywnych, dokumentacja ta nie jest pełna i z całą pewnością, niektóre fragmenty kamuflażu (a może i oznakowań) należy uznać za domyślne. Moim zdaniem, nie umniejsza to jednak, ani wkładu pracy historyków-badaczy, ani osób odpowiedzialnych za przygotowanie kalkomanii.
Pomimo pełnej satysfakcji z dotychczasowych dociekań, postanowiłem zajrzeć jeszcze do innej, popularnej na naszym rynku pozycji, a mianowicie książki p. Gastona Botquin. Jest to zeszyt # 28 z serii Monogafie Lotnicze (AJ-Press) opublikowany w 1996 roku. Na stronie 29 odnajdujemy dwie sylwetki „polskich” maszyn, kreślonych ręką znakomitego ilustratora (jeśli mogę się tak wyrazić) p. Arkadiusza Wróbla. Problem w tym, że sylwetki te ukazujące samoloty No 654 i 1031, w dość istotny sposób różnią się od przedstawionych we wcześniej cytowanych publikacjach. Wspominam o tym nie bez powodu. Pan Botquin jest bowiem uznanym na światowej arenie autorytetem w dziedzinie historii lotnictwa francuskiego i wybitnym znawcą tematyki MS. 406 w szczególności (o czym zresztą p. Adam Jarski słusznie informuje w notce Od wydawcy). Cóż zatem począć? Na swój własny użytek przyjąłem tezę, że 5, 8, czy 10 lat badań obrosłych już kurzem archiwów, potrafi zdziałać cuda. Innymi słowy, z całym szacunkiem dla Panów: Botquin, Wróbla i Jarskiego, przyjmuję jako bardziej prawdopodobne, zdobycze najnowszych badań.
Modelarstwo ma na szczęście to do siebie, że niezależnie od narodowości, wieku, poziomu umiejętności, sfery zainteresowań, czy innych podobnych czynników, daje nam możliwość i prawo do ferowania dowolnych opinii i wniosków, na potrzeby własnych prac.

Podsumowanie

Po zakupie zestawu MS. 406 firmy AZ Model, długo zastanawiałem się w jakich barwach wykonać jego miniaturę. Powoli skłaniałem się ku bajecznie kolorowym kamuflażom Vichy. Teraz jednak, dysponując kalkomaniami Techmodu, nie mam żadnych wątpliwości że będzie to samolot „polski”. Jedynym dylematem jest obecnie, które z ośmiu wspaniałych malowań wybrać. Mamy do dyspozycji dwa malowania maszyn szkolnych (szkolno-bojowych) z charakterystycznymi szachownicami „podszytymi” francuską kokardą. Mamy cztery samoloty ozdobione pełnowymiarowym znakiem polskiego lotnictwa wojskowego. Mamy wreszcie, dwa Morane-y w barwach czysto-francuskich, prowadzone ręką słynnych rodaków. W zasadzie, brakuje jedynie hipotetycznego malowania MS. 406, jednego z tych pięćdziesięciu samolotów, które dotrzeć miały do Warszawy jeszcze przed końcem września 1939 roku (pierwsza partia z zamówionych 160 sztuk).
Na zakończenie jedna „kwaśna” uwaga. Przygotowywanie recenzji produktów firmy z Dąbrowy Górniczej, staje się powoli sztuką dla sztuki. Pełne i barwne instrukcje oparte na najświeższych badaniach historycznych i monograficznych, pięknie wydrukowane kalkomanie, legitymujące się bardzo dobrymi właściwościami mechanicznymi i podatnością na chemię modelarską, a co nie mniej ważne – bardzo umiarkowaną ceną. Czy jeśli do tej pory poszukiwaliśmy podobnych zestawów do posiadanych już modeli, to teraz przyjdzie nam kupować modele dla wykorzystania kolejnych propozycji Techmodu? Prawdziwy horror.