1/48 Maski do Fw 190D-9 – Montex #K48098
Idea malowania ram oszklenia modeli samolotów przy użyciu gotowych, dedykowanych folii maskujących, znana jest od wielu już lat. Ostatnimi czasy jednak uległa znacznemu poszerzeniu, ewoluując stopniowo w stronę kompletnych zestawów, umożliwiających całościowe odtworzenie kamuflażu danej maszyny. Z przyczyn technologicznych, wykonanie w ten sposób najdrobniejszych napisów i godeł jest bardzo trudne do zrealizowania w skalach 1/72, czy 1/48. Tu nadal przydaje się choćby szczątkowe zastosowanie kalkomanii. Nie mniej jednak, oznaczenia taktyczne, symbole przynależności państwowej, bądź insygnia jednostek, można wykonać w sposób maksymalnie zbliżony do oryginalnego. Jednym z wiodących w rynku producentów tego typu rozwiązań, jest wrocławski Montex. Postanowiłem bliżej zapoznać się z zawartością zestawu utrzymanego w tej właśnie formule, tj. należącego do serii K – Super Mask.
Zgodnie z oficjalną definicją Montex-u, zamieszczoną na stronie internetowej, produkty serii Super Mask – zawierają maski do malowania kabin oraz szablony do malowania oznaczeń opracowane na podstawie fotografii i innych materiałów źródłowych oraz kolorowe rysunki samolotu w 4 rzutach obrazujące rozmieszczenie oznaczeń. Aby potwierdzić słuszność powyższego twierdzenia, sięgnąłem po folie do, nieodmiennie kochanej przez modelarską brać konstrukcji, „długiej Foki” prof. Kurta Tanka (w tym przypadku 1/48 Tamiya).
#48098 zawiera arkusz z czarnej folii, służący zamaskowaniu osłon kokpitu, zarówno z zewnątrz jak i od środka. Nałożenie masek jest znacznie prostsze od czasochłonnej, rzemieślniczej pracy własnej z wykorzystaniem taśm Tamiya. Jedyne na co musimy zwrócić baczniejszą uwagę, to dokładne przyklejenie fragmentów folii w stosunku do ram osłony modelu. Zadanie to ułatwi nam kolor maski. Kolejne dwa arkusze, odpowiadają za zewnętrzne oznaczenia taktyczne i państwowe. Tym razem otrzymujemy jasnoszarą, półprzezroczystą folię. Fakt ten jest wielce znaczący dla precyzyjnego posadowienia masek na pomalowanym już kadłubie miniatury. Czystość pocięcia elementów, jakość tworzywa, jego plastyczność oraz doskonały klej, nie powodujący uszkodzenia farby, robią bardzo dobre wrażenie i zachęcają do stosowania.
Istotną różnicą w stosunku do zawartości serii SM (Mini Mask) i MM (Maxi Mask), jest obecność kolorowego arkusza ze schematami malowania samolotów. Tym razem mamy do czynienia z „Dorami” opisanymi jako:
- Fw 190D-9, I./EKG(J), Pilsen, maj 1945; malowanie: RLM 76 / RLM 75 / RLM 83 / naturalna barwa metalu
- Fw 190D-9, I./JG2, Aachen, Fw. Werner Hohenberg, 1 stycznia 1945; malowanie: RLM 76 / RLM 75 / RLM 83
Dość typowe i zarazem ciekawe „mundurki Fok” zostały przedstawione na rysunkach w sposób atrakcyjny, nie uniknięto niestety pewnych błędów merytorycznych. Pierwsza z maszyn (W.Nr. 211 115) została zdobyta na lotnisku w Pilźnie w maju 1945 roku. Większość źródeł podaje jej przynależność do JG 3, opisując jako „czarne 18”, a nie „czerwone 18” jak podaje instrukcja. Sprawa jest o tyle dyskusyjna, że w szeregu monografii, samolot figuruje jako „brązowa 18”. Pozostawiam zagadnienie do indywidualnej weryfikacji.
Druga Dora (W.Nr. 210 194) to samolot Wernera Hohenberga, zestrzelony w rejonie Dorff pod Stolberg, prawdopodobnie przez artylerię p-lot. Myśliwiec nosi oznaczenia funkcyjne majora sztabu (Major beim Stab) i należał do Stab./JG2. Nie była to „osobista” maszyna Hohenberga, a jedynie przydzielona mu do udziału w operacji Bodenplatte. W schemacie jej malowania odkryłem dwie drobne nieprawidłowości: 1) barwa RLM 83 Dunkelgrün pokrywała całą górną powierzchnię osłony silnika; 2) zarówno kołpak jak i śmigło malowane były jednolicie barwą RLM 70 Schwarzgrün, bez białej spirali. Omyłka z zastosowaniem tego ostatniego elementu graficznego, ma – jak sądzę – swój rodowód w kliku publikacjach (rodem z USA), w których wrak ilustrowany jest serią zdjęć ž z tyłu oraz ž z przodu. Problem w tym, że zdjęcia „od przodu” przedstawiają samolot sfotografowany na lotnisku Rhein-Main i posiadający spiralę. Uważny obserwator, odkryje jednak na zamieszczonych obok siebie fotografiach, zupełnie inną formę kadłubowego krzyża oraz znacznie ciemniejsze barwy pasa Obrony Rzeszy. Jest to również maszyna majora sztabu, ale prawdopodobnie ze Stabschwarm JG 4. Niestety, numer seryjny myśliwca, jest na tych zdjęciach niewidoczny.
Werner Hohenberg, zwycięzca w 33 pojedynkach powietrznych (wszystkie na froncie wschodnim), kawaler Krzyża Niemieckiego w Złocie, odbył ponad 200 lotów bojowych, wielokrotnie latając jako boczny kilku czołowych Asów Luftwaffe. W wyniku zestrzelenia jego Dory 1 stycznia 1945, dostał się do niewoli. Zmarł w Münster wiosną 2004 roku.
Podsumowanie
Należy zwrócić uwagę, że opisane powyżej wątpliwości, nie mają żadnego wpływu na użyteczność zestawu masek rodem z Wrocławia. Jest to świetna propozycja i wszystkich kolegów, którzy nadal wahają się czy podjąć trud własnoręcznego malowania oznaczeń – zdecydowanie zachęcam do prób. Maski nie są drogie, a i w domowych „demobilach” z pewnością nie zabraknie modelarskiego złomu, mogącego przydać się do ćwiczeń. Często podnoszona jest kwestia braku instrukcji nakładania masek w opakowaniach Montex-u. To prawda. Niemniej, szereg porad znaleźć można zarówno na stronie internetowej producenta, jak i w krajowych periodykach modelarskich.
Fw 190D-9 doczekał się ze strony Montex-u także dwóch innych zestawów z serii Super Mask. Są to: K48004 i K48005. Podobnie jak omówiony powyżej, również one dedykowane są modelom ze stajni Tamiya. W przypadku budowy miniatury na bazie zestawu innego producenta, możemy napotkać pewne problemy z dopasowaniem masek oszklenia. Użycie pozostałych elementów, z całą pewnością nam to jednak wynagrodzi.









