1/48 Me 262B-1a/U1 conversion set – CMK #4113

CMK 4113 - Me 262B-1a/U1 Conversion Set

Metryczka zestawu

  • Pełna nazwa zestawu: Messerschmitt Me 262B-1a/ B-1a/U1 conversion set for Tamiya kit (Included Czechoslovak post war version CS-92)
  • Producent: CMK
  • Nr katalogowy: 4113
  • Liczba i rodzaj elementów: 19 części żywicznych, 44 fototrawione, 1 osłona vacu, klisza, kalkomania

Opis szczegółowy

Wprowadzenie

Miniatury odrzutowego myśliwca Messerschmitt Me 262, stanowią niemal obowiązkowy element kolekcji niemieckich samolotów bojowych WWII. Od dawien dawna, w skali 1/48 królowały zestawy spod znaku Dragona, przepakowywane i konfekcjonowane także przez Revell’a i Italeri. Około roku 2003 do gry włączyła się również japońska Tamiya. Jej zestaw, posiadający bliźniaczo podobne do Dragona rozdetalowanie, odznacza się zdecydowanie większą starannością wykonania, lepszym dopasowaniem elementów i fantastyczną wręcz składalnością. Problem w tym, że w odróżnieniu od całej rodziny Messerschmittów 262 TriMaster/Dragon, Tamiya oferuje „Jaskółkę” jedynie w wersji myśliwskiej A-1a oraz myśliwsko-bombowej A-2a. Co gorsza nic nie wskazuje na to, aby sytuacja ta miała ulec radykalnej zmianie. Modelarze pragnący zbudować miniaturę dwumiejscowej, nocnej wersji tego samolotu wykorzystując walory japońskiego zestawu, zmuszeni są do daleko idącej konwersji. Naprzeciw takim właśnie planom wychodzi czeska firma CMK, z produktem o numerze katalogowym 4113. Niejako przy okazji „dorzucając” możliwość budowy wersji szkolnych: niemieckiej (B-1a) oraz jej powojennego czeskiego odpowiednika (Avia CS-92).

Opakowanie

Pudełko chroniące elementy składowe zestawu, wykonano z grubego mocnego kartonu. Samo w sobie jest trwałe i odporne na uszkodzenia. Jego standardowe, jak na CMK rozmiary, są jednak w tym przypadku „na styk”. Zawartość jest bowiem pokaźna i dość szczelnie wypełnia wnętrze opakowania. Generuje to pewne obawy, że przy większym nacisku, może się jednak wydarzyć coś niedobrego. Wewnątrz znajdujemy dwa woreczki strunowe z elementami żywicznymi. W pierwszym zlokalizowane są „duże formaty”, w drugim – cała pozostała , delikatna drobnica. Osobna torebeczka osłania niewielką blaszkę i kliszkę z zegarami. Całości dopełniają: tłoczona próżniowo osłona kabiny (niestety tylko jedna), dwa arkusze kalkomanii oraz instrukcja wykonania konwersji.

Instrukcja

Me 262B-1a/U1 Conversion Set Me 262B-1a/U1 Conversion Set Me 262B-1a/U1 Conversion Set

Jak na opis montażu zestawu stanowiącego jedynie modyfikację produktu Tamiyi, załączona instrukcja legitymuje się pokaźną objętością. Składa się bowiem z aż ośmiu stron formatu A5. Ważniejszy jest fakt, że opracowanie zostało starannie przemyślane i przygotowane. Pierwsza strona ukazuje rozrysowanie zawartości zestawu wraz z ich liczbowym oznaczeniem porządkowym. Informuje również o numerach części z zestawu Tamiya, które spokojnie możemy odłożyć „na bok”. Producent wskazał także krótką listę literatury, pomocnej w nadchodzącej pracy. Stronę drugą otwierają rysunki, ilustrujące fragmenty zestawu Me 262 wymagające usunięcia, w celu prawidłowego dopasowania elementów odlanych z żywicy.
Zasadnicze prace przy modyfikacji, zostały przedstawione w 9 kolejnych etapach.

Me 262B-1a/U1 Conversion Set Me 262B-1a/U1 Conversion Set Me 262B-1a/U1 Conversion Set

W tym miejscu, pozwolę sobie na dygresję godną zaznaczenia. Szereg różnic, pomiędzy dwumiejscowymi samolotami myśliwskimi, a szkolnymi, nie jest tak oczywistych jak można by sądzić. Szczególnie, że „nocniki” nie były maszynami produkowanymi seryjnie. Opisy kolejnych etapów montażu bardzo precyzyjnie określają i wręcz podkreślają, które elementy są wspólne, a które występowały jedynie w B-1a, B-1a/U1 bądź CS-92. Brawa dla CMK-i, przez duże B. Nie wszyscy wszak modelarze, są ekspertami od rozlicznych modyfikacji odrzutowego Messerschmitta i takie wskazówki, bardzo się przydadzą. Czytelnie i jednoznacznie określono także kolorystkę poszczególnych elementów.
Etap 11 dokładnie wskazuje sposób rozmieszczenia napisów eksploatacyjnych na czeskiej Avii. Ostatnie etapy, ilustrują zaś kamuflaże dwóch maszyn: B-1a/U1 i CS-92. Stosowne barwy opisano nazwami własnymi, oznaczeniem RLM oraz symbolami palety Humbrol. Oba samoloty przedstawiono w czterech rzutach, co jest szczególnie istotne w przypadku niemieckiego myśliwca, noszącego bardzo skomplikowany „mundurek”.

Me 262B-1a/U1 Conversion Set Me 262B-1a/U1 Conversion Set

Układ kamuflażu czerwonej „12” objawia się pewnym niedomówieniem. Nie bardzo wiadomo, w jaki sposób przebiegała linia podziału barw czarnej i zielonej na górnych powierzchniach gondoli silnikowych. Przypuszczam, że producent, w ten zręczny sposób uniknął odpowiedzi na skrajnie trudne pytanie. Tytułowa ilustracja na pudełku, będąca fotografią gotowego modelu, wydaje się problem rozwiązywać. Tak jednak nie jest. Na nielicznych zdjęciach archiwalnych tego samolotu, ni jak nie mogę się doszukać podobnego rozłożenia plam. Układ zielonych „dymków” na kadłubie, jest na pewno w sporej mierze domniemany. Konia z rzędem jednak temu, kto w skali 1/48 potrafi dokładnie odtworzyć z „wolnej ręki” podobne malowanie, nawet dysponując pełną dokumentację fotograficzną (gdyby takowa istniała).

Jakość odwzorowania

Koncepcja projektowa czeskiego producenta była następująca – pozostawiamy bez zmian standardowy kokpit z modelu Tamiya, wstawiamy drugą kabinę + wszelkie dodatkowe elementy wyposażenia, których nie posiadały dzienne samoloty wersji A-1a oraz A-2a. Z tego powodu, dominującymi detalami żywicznymi, są dwa monolityczne moduły tylnych kabin. Dwa, gdyż w rzeczywistości bardzo różniły się od siebie. Samoloty szkolne (B-1a, CS-92) posiadły znacznie dłuższą „rynnę” wnętrza, z pełnym osprzętem umożliwiającym pilotowanie maszyny. Było to miejsce zajmowane przez instruktora. Drugą kabinę w nocnym „Messerze” przebudowano natomiast na potrzeby operatora radaru. Usunięto z niej wszelkie elementy sterujące, dodano natomiast konsole elektroniki. „Wanna” operatora została znacząco skrócona, co umożliwić miało pozyskanie nieco miejsca, na dodatkowy zbiornik paliwa. Wszystkie ww. zmiany, pieczołowicie odwzorowano w obu modułach, jak również za pomocą szeregu żywicznych i fototrawionych elementach uzupełniających wnętrze. Zewnętrznie, tylne kabiny uzupełniane są o stosowne, również odmienne obramowania (z korkiem wlewu paliwa w wersji nocnej) oraz imitację „garbu”, czyli tylnego oprofilowania osłony kabiny.

Me 262B-1a/U1 Conversion Set Me 262B-1a/U1 Conversion Set Me 262B-1a/U1 Conversion Set

Osobnym zagadnieniem są ramiona anteny radaru Fug 218 Neptun V. Te dwa detale wykonane z żywicy, odwzorowano bardzo delikatnie. Ich połączenie z „cokolikami” zaprojektowano z głową, co znacznie ogranicza niebezpieczeństwo uszkodzenia, podczas odcinania. We własnym zakresie musimy natomiast przygotować, wycięte z drutu pręty dipoli. Instrukcja podaje, jaką długość powinny posiadać poszczególne druciki, co stanowi plus. Minusem jest natomiast sposób ich podziału na górną i dolną połówkę. Takie łączenie, moim zdaniem, nie wróży konstrukcji specjalnej trwałości. Trudno też będzie zachować współosiowość łączonych kawałków. Chyba lepszym rozwiązaniem, byłoby zaprojektowanie otworków w stelażu anteny, tak aby drucik przechodził „na wylot”. Samodzielne nawiercenie takowych otworów, w delikatnej i kruchej, żywicznej materii detali, uważam za skrajnie ryzykowne. Podobny problem napotkamy w przypadku montażu ramion anten, do nosowej sekcji kadłuba. Powierzchnia styku ramienia z poszyciem jest tak mała, że klejenie „na styk” (wskazane w instrukcji) jest kompletnym absurdem. Nie ma żadnej szansy na to, że spoina wytrzyma, nawet jeśli zastosujemy jakiś „Super Extra Ultra Magic Glue”. Jedynym rozwiązaniem wydaje się wbudowanie w detal drucianych bagnetów wzmacniających połączenie, ale tu znów kłania się konieczność nawiercenia filigranowych detali żywicznych. Temat ten, jest całkowicie niedopracowany przez producenta. Wielka szkoda, gdyż możliwość budowy oryginalnie wyglądającej, wspaniale ubarwionej i historycznie ciekawszej, nocnej wersji myśliwca, jest tak naprawdę głównym motorem zakupu niniejszego zestawu.

Me 262B-1a/U1 Conversion Set Me 262B-1a/U1 Conversion Set Me 262B-1a/U1 Conversion Set

Do minusów zaliczyć należy także, brak makiet dodatkowych zbiorników podwieszanych, w które wersja nocna była standardowo wyposażana. Żaden z trzech zestawów Tamiya ich nie zawiera (choć wszystkie mają stosowne pylony). Jeśli CMK postanowiła zaoferować pełną konfigurację samolotu, powinny były zaleźć się w komplecie.

Me 262B-1a/U1 Conversion Set Me 262B-1a/U1 Conversion Set Me 262B-1a/U1 Conversion Set

Pozostałe elementy żywiczne, fototrawione oraz formowana próżniowo osłona kabiny, nie wzbudzają już żadnych negatywnych emocji. Ta ostatnia, jest cienka i relatywnie sztywna. Przejrzystość i czystość, znamionują wysoki poziom wykonania. Do dyspozycji mamy zaledwie jedną sztukę, co niestety podniesie poziom stresu podczas jej rozcinania.

Me 262B-1a/U1 Conversion Set

Ostatnią składową zestawu #4113 są dwa arkusze kalkomanii. Pierwszy oferuje liczne napisy eksploatacyjne Avii CS-92, oczywiście w języku czeskim. Drugi zawiera znaki przynależności państwowej i oznaczenia taktyczne. Aby nie brnąć w długi opis, zaznaczę jedynie, że: naklejki są cienkie, posiadają odpowiednie nasycenie barw, nie mają przesunięć. Na temat właściwości mechanicznych, nie umiem niczego powiedzieć. Jedyne czego brakuje na arkuszu, to swastyk na usterzenie samolotu niemieckiego. Na oryginale „12” były one namalowane farbą czarną, w formie uproszczonej, segmentowej, czyli z przerwami pomiędzy ramionami znaku.

Elementy poprawiane

W przypadku konwersji, trudno mówić o elementach poprawianych. W większości są to bowiem elementy dodatkowe. Fizycznej wymianie poddać możemy w zasadzie jedynie fotele pilotów i drążki sterowe (po dwie sztuki w zestawie) oraz anteny radiowe.

Dopasowanie do zestawów

Dopasowanie do dedykowanego zestawu jest bardzo dobre. Za sprawą konieczności wycięcia fragmentów tylnej, grzbietowej sekcji kadłuba, nie jest to operacja bezinwazyjna. Cóż, inaczej się nie da. Musimy także usunąć fakturę wewnętrznej struktury poszycia, za ostatnią wręgą pierwszej kabiny. W zamkniętym kadłubie modelu jest ona całkowicie niewidoczna, ale Tamiya projektując formy, brała pod uwagę wypuszczenie modelu „Clear Edition”. W wyniku tego, dodane zostało „zbędne” ożebrowanie i stąd całe zamieszanie. Na pochwałę zasługuje sposób przygotowania przez CMK, stałego „garbu” przed usterzeniem. Podstawa tego żywicznego elementu, posiada profil ostrołukowy, idealnie dopasowany do krzywizny kadłuba modelu Tamiya. Przypuszczam, że staranne doklejenie tego detalu, uwolni nas od wątpliwej przyjemności dodatkowego szpachlowania.
Innym pytaniem jest, czy czeski zestaw da się ewentualnie zastosować, do przebudowy modeli TrMaster/Dragon, lub ich edycji firmowanych przez Revell-a i Italeri? Łączna cena zestawów Tamiya i CMK, jest porównywalna z ceną modelu #5519 Dragona (Me 262B-1a/U1), jest on jednak obecnie bardzo trudny do zdobycia. Revell i Italeri oferują zaś jedynie wersje jednomiejscowe. Tak czy inaczej, przymiarka do zestawu wersji A-1a Dragona, potwierdziła, że i tu czeska propozycja znaleźć może zastosowanie. Stopień komplikacji prac, nie ulegnie istotnym zmianom.

Podsumowanie

Konwersja CMK #4113 jest propozycją bogatą w różnorodne elementy, dobrze opracowaną koncepcyjne, technologicznie i technicznie. Nie jest też przesadnie trudna w montażu. Jedynie rażąco nieprzemyślane zagadnienie mocowania anten radaru, rzuca pewien cień na ogólnie wysoką ocenę produktu. Nie wiem czemu doszło do takiej sytuacji. Pośpiech? Brak pomysłu? Tak czy inaczej, musimy poradzić sobie sami. Grunt że otrzymujemy możliwość przebudowy, bezwzględnie najlepszego obecnie na rynku modelu Me 262 „Schwalbe”, na równie unikalną co nieliczną wersję. Jest to już trzeci tego typu zestaw CMK. Wcześniej ukazały się: #4111 Me 262A-1a/V056 FuG 226, 216 oraz #4112 Me 262A-1a/U3 photoversion conversion set.

Me 262A-1a/V056 FuG 226, 216 Me 262A-1a/U3 photoversion conversion set

Na zakończenie słów kilka o samolotach, których malowanie zaproponował czeski producent. Wersja B-1a/U1 nie była produkowana seryjnie. Wszystkie 12 szt. powstało z przebudowy samolotów szkolnych, a za cały proces odpowiadały zakłady Deutsche Lufthansa w Berlinie-Staaken. Jedyną jednostką po części wyposażoną w ten typ samolotu, była 10. Staffel Nachtjagdgeschwader 11 (10./NJG 11), lepiej znana pod nazwą „Kommando Welter”. Nasza czerwona „12” (W.Nr.111980), dotarła do bazy w Burg dn. 2 maja 1945 r. przyprowadzona z ośrodka badawczego w Rechline, przez Ofw. Kurta Lamma. Stanowiła jedyne uzupełnienie, sześciu dotychczas użytkowanych samolotów B-1a/U1. Odrzutowiec stał się „osobistą” maszyną Lt. Herberta Altnera, lecz prawdopodobnie nigdy nie został użyty bojowo. Kilka dni później lotnisko zajęły oddziały brytyjskie, a samolot trafił w ręce specjalistów z RAE (Royal Aircraft Establishment), kierowanej przez wybitnego pilota i oblatywacza, Cpt. Ericka Browna. Uszkodzony podczas próby transportu lotem Messerschmitt, dotarł na Wyspy w lipcu 1945 r. na pokładzie statku. „Dwunastka” z nowym numerem „53” nadanym jej przez Air Ministry, miała zostać doprowadzona do pełnej sprawności. Ostatecznie jednak, plan ten nie został zrealizowany i pod koniec 1947 roku – maszynę złomowano.

Avia CS-92 „V-31” została zmontowana z części i podzespołów „odziedziczonych” po okupancie. Wraz z maszynami jednomiejscowymi, stać się miała zaczątkiem czeskiego lotnictwa wojskowego, ery odrzutowej. Spore zainteresowanie współpracą i zakupami, wykazała także Jugosławia. Faktyczne jednak, zbudowano zaledwie trzy egzemplarze CS-92 (o numerach: V-31, V-35 i V-37) oraz siedem maszyn jednomiejscowych S-92. Wszystkie samoloty trafiły do 5. Stihaci Letky, gdzie przez kilka lat były używane do szkolenia oraz przelotów podczas świąt państwowych i imprez rocznicowych. Samoloty zostały wycofane ok. 1951 roku, a następnie złomowane. Wielkimi krokami nadchodził czas MiGa-15. Jedyny ocalały CS-92 (V-35), wraz z jednomiejscowym S-92, stanowią obecnie atrakcję Muzeum Wojska w Pradze-Kbely.