1/35 T-34/76 Mod. 1941 – Dragon #6205
Opakowanie jak zwykle w przypadku Dragona – solidne i atrakcyjne wizualnie. Czy trzeba czegoś więcej? Oprócz wyprasek w komplecie znajdują się przeźroczyste soczewki reflektorów, kalkomanie, metalowe liny holownicze oraz mała blaszka zawierająca grill silnika i uchwyty na wyposażenie.
W sporym pudełku, znajdujemy wannę kadłuba oraz 20 wyprasek (232 części)! Liczba wyprasek wynika z opisu z instrukcji i jest nieco naciągana, ponieważ część z nich jest bardzo mała, zawierają po kilka części, a nawet odlane są po kilka razem. Wszystkie są wykonane z typowego dla Dragona jasnoszarego plastiku. Jakość jest naprawdę znakomita, żadnych nadlewek, rewelacyjnie ostre detale. Ceną którą trzeba zapłacić za tak dobre odwzorowanie szczegółów jest duża liczba połączeń części z ramkami – koła napędowe mają aż 8 kanałów wlotowych.
Kadłub składa się z wanny, górnej części oraz przedniego i tylnego pancerza. Wszystkie grille i włazy wykonane są jako oddzielne elementy, co znacznie ułatwi ewentualną zabudowę wnętrza lub silnika. Główny grill może być wymieniony na załączony do modelu element fototrawiony, pod który można przykleić kawałek tekturki z nadrukowanym obrazem silnika. Ciekawy pomysł, trudno jednak przewidzieć jak sprawdzi się w praktyce. Miło że Dragon nie zmusza modelarzy chcących jedynie wymienić grill na fototrawiony do zakupu zestawu waloryzującego, szkoda tylko że nie załączono pozostałych siatek.
Zawieszenie T-34 jest dosyć proste, szczególnie w porównaniu do ówczesnych pomysłów niemieckich, mimo to efekt uzyskany przez Dragona robi wrażenie. Wszystkie detale, włącznie ze sprężynami wahaczy wykonane są bardzo starannie. Świetnie wyglądają koła – nawet od żywicznych trudno byłoby oczekiwać lepszej jakości. Gąsienice składają się z pojedynczych ogniwek dwóch typów montowanych na przemian. Wzór na części zewnętrznej jest bardzo ładny, niestety po stronie wewnętrznej każde ogniwo ma dwa ślady po wypychaczach – usunięcie ich nie jest specjalnie trudne ale wymagać będzie dodatkowej żmudnej pracy. Osobiście jednak wolałbym szpachlować nawet trzy otwory w każdym ogniwie niż znaleźć w pudełku gumowe „pseudogąsienice” tak ulubione przez Tamiya.
Wieża z armatą F-34 różni się jedynie jarzmem i lufą od tej stosowanej z armatą L-11. Jako opcję mamy do wyboru jedną z dwóch tylnych płyt pancerza. Wnętrze ogranicza się do samej armaty, szkoda bo duży właz aż prosi się o pozostawienie go w pozycji otwartej.
Producent zaproponował dwa podstawowe malowania – zielono-brązowy z kwietnia 1942 i zimowy kamuflaż z marca tego samego roku. Malowanie zimowe składa się z bardzo charakterystycznej białej kraty na zielonym tle na fragmentach wieży i kadłuba. W zestawie znajdują się odpowiednie kalkomanie ale wydaje mi się, że ich użyteczność jest wątpliwa i decydując się na ten schemat malowania należy kratę namalować np. od szablonu.
Dużo ciekawszy jest drugi arkusz kalkomanii który zawiera oznaczenia taktyczne i slogany propagandowe do kolejnych 11 wozów. Nie ma żadnych informacji na temat ich malowania więc można założyć że powinny być jednolicie zielone.
Kalkomanie są bardzo dobrej jakości: precyzyjnie wydrukowane i z dobrym nasyceniem kolorami.
Dawno nie spotkałem tak dobrego modelu. W zasadzie wszystko co potrzebne do wykonania bardzo dobrej repliki T-34 znajduje się w pudełku. Oczywiście można pokusić się o zakup toczonej lufy czy bardzie rozbudowanego zestawu blaszek lub gąsienic ale nie jest to niezbędne. Podobnie wygląda sprawa wnętrza lub silnika – prawdopodobnie gdyby były zawarte w zestawie to cena byłaby znacznie wyższa, a tak otrzymujemy świetny model za bardzo rozsądne pieniądze.







