1/35 Sd.Kfz.179 Bergepanther – Italeri #6472

Firma Italeri dokonała ostatnio reedycji jednego z bardziej charakterystycznych pojazdów w swojej ofercie. W odległej przeszłośći był to jeden z hitów tej firmy. Swego czasu pierwotny komplet #285 osiągał astronomiczne ceny w obiegu z „drugiej ręki”. Nic dziwnego, jest to jedyny wtryskowy zestaw pozwalający wykonać Bergepanther. Pomijając konwersje żywiczną która kosztuje w dziesiątkach Euro niestety.

W nowym, odświeżonym pudełku o numerze #6472 znajdziemy dokładnie te same ramki co w starym zestawie. Producent poza dodaniem małej blaszki z siatkami, celownikiem i jedna skrzynką nie pokusił się o żadne zmiany. Niestety…
W zasadzie się nie dziwię, ciężko wybrać w tym modelu jedną konkretną rzecz do poprawy – całość jest jednym wielkim merytorycznym błędem. Począwszy od słabych kół, które są niemiłosiernie uproszczone, poprzez tragiczne gąsienice, które nawet nie leżały obok oryginału, aż po górę kadłuba gdzie błędy wynikają z błędów tworząc spiralę wpadek. Wspomniane już gąsienice nie mają absolutnie ani jednej zalety – fatalny wzór bieżnika, okropne zęby i nieśmiertelny winyl. Sytuacje pogarsza jeszcze fakt, że każdą taśmę składamy z dwóch połówek.
Ale po kolei, dramat zaczyna się we wnętrzu pojazdu, o ile można zrozumieć, że takowe jest jedynie zarysowane i tworzą je niemal dwa elementy na krzyż, to symetryczne umieszczenie wyciągarki pociągnęło za sobą szereg błędów. W oryginale wyciągarka jak i wylot liny umieszczony był nieco po lewej od osi symetrii pojazdu. Oznacza to, że producent całkowicie sknocił pakę ładunkową gdzie należy przesunąć otwór. Dodatkowo przesunąć należy całkowicie stelaż z rolkami na tylnej płycie wanny kadłuba między wydechami. Całkowitej przeróbki, a najlepiej budowy od podstaw wymaga lemiesz – nie dość, że bardzo toporny to jeszcze oczywiście dopasowany do „symetrycznej” wyciągarki. Przedział silnika to już istny danse macabre. Płyta przykrywająca przedział silnikowy wraz z otwieraną klapą całkowicie różni się od oryginału, jest za długa, a śruby fatalne. Okropne osłony wentylacyjne, zawiasy, dziwaczne wlewy płynów, nie lepiej maja się okrągłe i prostokątne grille na wlotach powietrza. Całość zamykają fatalne uchwyty do podnoszenia poszczególnych sekcji. W modelu znajdziemy makietę silnika. Niegdyś było to przyjemne urozmaicenie, dziś gdy wzrosły standardy jest całkowicie bezużyteczna i najlepiej wygląda pod zamkniętym na stałe włazem.
Drewniano-metalowa paka ładunkowa to osobna kwestia. Słabo odwzorowane drewno, wypychacze w tragicznych miejscach, uproszczone skrzynki oraz akumulatory, brak podłogi w pace, ponadto grubaśne detale i liczne uproszczenia zamków czy stelaża na drewniany klocek, który wygląda jak kawałek plasteliny. Wyposażenie saperskie jest bardzo słabej jakości i całkowicie oderwane od stanu rzeczywistego. Także działko KwK jest straszliwe uproszczone, na szczęście seryjnie nie montowano go na pojazdach…
Wiele detali pominięto, wszystkie pozostałe są uproszczone, nawet kalkomania zawiera ledwie dwa krzyże.
Podsumowanie
Wyjścia są dwa: budować od podstaw, przerabiać, dorabiać, wymieniać lub zbudować prosto z pudełka i nie przejmować się błędami. Model sam w sobie składa się bardzo sympatycznie, nie ma większych problemów ze spasowaniem, wymagać będzie jedynie trochę szpachli i dużo szlifowania nadlewek i śladów po wypychaczach i łączeniach form. Którą droga nie pójść? Warto zainwestować w choćby najtańsze, ładne ogniwka Tamiya z wadliwym pełnym zębem. I tak będzie to rewelacja w porównaniu z gumowcami z zestawu Italeri. Dla zaprawionych w boju weteranach, albo „lajtowców”.

















