1/48 PZL P.11c – Mirage Hobby #48101

Metryczka zestawu

  • Pełna nazwa zestawu: PZL P.11c wersja myśliwska
  • Producent: Mirage Hobby
  • Nr katalogowy: 48101
  • Liczba i rodzaj elementów: 52 z jasnoszarego tworzywa, 1 przezroczysty, 1 z żywicy, blaszka fototrawiona z 38 detalami, kliszka z zegarami, niewielki arkusz folii do maskowania oszklenia i kół
  • Schematy malowań:
    • PZL P.11c nr 64 (nr ew. nie ustalony), 142 Eskadra Myśliwska III/4 Dywizjon, por. pil. Stanisław Skalski, lotnisko toruńskie przed wybuchem wojny; schemat malowania: polski khaki / jasnoniebieski,
    • PZL P.11c nr 10, nr ew. 8.70, 113 Eskadra IV/1 Dywizjonu Brygady Pościgowej, por. pil. Hieronim Dudwał, koniec sierpnia / 1 września 1939 r.; schemat malowania: j.w.
  • Uwagi: W ramach swej dziesiątej serii produktowej, Mirage Hobby wprowadziła na rynek także dwa inne modele „jedenastek”: #48102 – PZL P.11c wersja z bombami oraz #48103 – PLZ P.11c Rumuńskie Siły Powietrzne.

Opis szczegółowy

Wprowadzenie

Model „Pezetelki 11” należy do tych zestawów, na który środowisko polskich modelarzy (i nie tylko polskich) czekało długo i z wielką niecierpliwością. Stary short-run firmy LTD, a później jego żywiczna kopia ze „stajni” Warrior Models nie były w stanie zaspokoić apetytu. Słaba dostępność i cała masa rażących błędów wymiarowych, dyskwalifikowały je zupełnie. Wszak chodziło o NASZĄ słynną „jedenastkę”. Wkrótce po ukazaniu się miniatury Mirage, fora internetowe i łamy prasy fachowej zapełniły się pełnym spektrum recenzji, opinii, uwag, polemik, etc. Wydaje się, że „w temacie” wszystko już zostało powiedziane. Owszem – powiedziane, ale i nieco zapomniane. Dodatkowo motywowany obchodzoną właśnie 70 rocznicą września ‘39 postanowiłem odkurzyć zagadnienie, choćby na potrzeby kolegów, którzy nie podjęli jeszcze trudu budowy modelu P.11c. Czyż bowiem można sobie wyobrazić kolekcję samolotów bojowych WWII w skali 1/48 bez tego jedynego w swoim rodzaju ptaka?

Opakowanie

Pudełko wita nas bardzo atrakcyjnym obrazem „jedenastki” por. Dudwała, wychodzącej z czołowego ataku na Heinkla 111. Wizja silnie podnosząca na duchu, zważywszy dymiący silnik niemieckiego bombowca oraz gęste szeregi przestrzelin na jego kadłubie i skrzydle. Jedyną merytoryczną nieścisłością jest to, że ten konkretny samolot uzbrojony był w dwa kadłubowe kemy, nie posiadał zaś uzbrojenia skrzydłowego jak sugeruje ilustracja. Opakowanie zwiera też szereg pomocnych informacji, jak np.: precyzyjną notkę o wchodzących w skład zestawu detalach żywicznych i fototrawionych. Na odwrocie znajdujemy barwne rzuty samolotu nr 64 pilotowanego przez por. Skalskiego a także informację o dwóch pozostałych zestawach PZL P.11c spod znaku Mirage. Innymi słowy, od strony graficzno-wizualnej pudełko jest znakomite. Niestety inaczej przedstawia się jego wartość ochronna. Opakowanie otwierane na boki (jak w produktach Revell), wykonane z dość cienkiej tektury, nie jest specjalnie udane – ani użytkowo, ani jako zabezpieczenie zawartości.

Instrukcja

Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101

Instrukcję stanowi utrzymany w odcieniach szarości arkusz formatu A3. Jedna ze stron prezentuje rysunki kolejnych etapów budowy. Samych etapów nie jest wiele, bo zaledwie osiem, co miejscami powoduje spore zagęszczenie schematu. Ogólnie jednak, „komiks” uznać można za czytelny. Ten fragment stanowi także spójną całość przeznaczoną zarówno dla bohatera niniejszej recenzji, jak i zestawów # 48102 i # 48103. W związku z tym, w klarowny sposób przedstawiono wszelkie różnice i opcje: wersję z wyposażeniem radiowym, wersję uzbrojoną w cztery kemy, czy wersję bombową. Nie brakuje również informacji o drobnych detalach, które wykonać musimy samodzielnie z kawałków tworzywa bądź drutu.

Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101

Drugą część instrukcji tworzą: krótki rys historyczny konstrukcji wraz z danymi techniczno-taktycznymi, mini-biografie poruczników Skalskiego i Dudwała, oraz schematy malowania ich samolotów. Niby standard, ale wziąwszy pod uwagę ile pytań rodzi faktyczny wygląd obu maszyn w okresie lato-jesień 1939 r., należy włożoną przez producenta pracę ocenić wysoko. Oparto się na szeregu najnowszych i uznanych publikacji (które pieczołowicie wymieniono w instrukcji), wskazując ważniejsze wątpliwości i zmiany jakim samoloty prawdopodobnie podlegały w opisanym okresie. Na tę okoliczność np.: samolot o numerze taktycznym „10”, ukazano w rzutach obrazujących jego wygląd z lata ’39 i z poranka 1 września (wygląd ten zmienił się popołudniu 1 września w wyniku uszkodzeń odniesionych w walce z Bf-110, o czym opis również informuje, choć rysunków pokazujących zmiany już tu nie znajdziemy). Wszystkie informacje podano zarówno w języku ojczystym, jak i w angielskim. Jest to z całą pewnością dobry pomysł, choćby ze względu na promocję wiedzy o tej unikalnej konstrukcji.

Ostatni akcent opisu stanowi tabela barw. Temat jest niezwykle trudny i wskazane odpowiedniki farb Humbrol (lub ich mieszanki) należy traktować jako mocno przybliżone. Dodatkowa informacja powołuje się na wyniki badań próbek farb, pobranych podczas renowacji egzemplarza PZL P.11c będącego eksponatem Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Innymi słowy, choć wiele danych zawartych w instrukcji nadal budzi kontrowersje dołożono wszelkich starań, aby uwzględnić w niej obecny stan wiedzy.

Jakość części

Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101

Ten fragment opisu nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Dzieje się tak za sprawą szerokiego spektrum plusów i minusów. Klasycznym przykładem są tu główne linie podziału paneli. Wykonano je wgłębnie, w miarę delikatnie i nie nazbyt głęboko. Jednocześnie, linie te nie są idealnie równe, często zanikają w pobliżu krawędzi detali i – nie ma co ukrywać – wymagać będą wielu poprawek już po połączeniu sąsiednich części. Szczególne zniekształcenie dotyczy obrysu pokrywy zbiornika paliwa na spodzie kadłuba, przed kabiną pilota. Równie irytująca jest wszechobecna „skórka pomarańczy”. Główne powierzchnie bryły bezwzględnie wymagają starannego przeszlifowania oraz pokrycia farbą podkładową (bądź płynną szpachlówką). Docelowa farba położona wprost na fabrycznie przygotowane powierzchnie, owocuje obrazem paskudnych nierówności. Na plus należy natomiast zaliczyć incydentalne występowanie takich zjawisk, jak zapadnięcia tworzywa, ślady po wypychaczach, czy ślady łączenia form. Podobnie jak w przypadku nadlewek, pojawiają się one w formie „lekkiej” i przeważnie takich miejscach, w których ich usunięcie nie powinno nastręczyć problemu.

Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101

Innym aspektem jakości części jest ich wzajemne dopasowanie. Tragedii wprawdzie nie ma, ale najlepiej też nie jest. Już po dopasowaniu „na sucho” połówek kadłuba widać, że kołeczki pozycjonujące elementy bryły, chybiają celu. Można oczywiście poprawić położenie gniazd, ale biorąc pod uwagę niewielkie rozmiary modelu, chyba szybciej i rozsądniej w ogóle pozbyć się kołeczków i skleić model niczym short-run. Również powierzchnie styku (spoiny) nie są identyczne, co powoduje pojawianie się drobnych „uskoków”. Tu na szczęście z pomocą przychodzą właściwości mechaniczne tworzywa (dość miękki i sprężysty plastik), pozwalające trochę „naciągnąć” styk elementów. Innymi słowy „sładalność” miniatury jest bardzo przeciętna, musimy więc uzbroić się w cierpliwość wspomaganą kilkoma podstawowymi narzędziami skrawającymi. Wedle opinii wielu modelarzy mających już za sobą budowę P.11c pomalowanie w pełni sklejonego modelu, należy do zadań skrajnie trudnych. Nie można odmówić racji twierdzeniu, że płat i reszta bryły powinny być pomalowane osobno, a dopiero później połączone. Jest to rozwiązanie do którego i ja jestem skłonny się przychylić, pamiętajmy jednak (w świetle wyżej opisanej składalności), aby zawczasu pieczołowicie dopasować oba podzespoły, zwłaszcza że przygotowane przez producenta rozwiązanie, pozostawia sporo do życzenia. Z całą pewnością na plus, zaliczyć natomiast należy przygotowanie górnej sekcji płata w postaci jednego elementu. Dzięki temu łatwiej jest zapanować nad skomplikowaną geometrią płatowca – co ucieszy nie tylko młodych adeptów sztuki modelarskiej. Z podobnych powodów, na pochwałę zasługuje też sposób mocowania elementów podwozia.

Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101

Wierność odwzorowania

Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101

Skoro obiektem podlegającym oglądowi jest „puławszczak”, pytanie o odwzorowanie sprowadza nas natychmiast do tematyki blachy drobożłobkowanej. Subiektywnym zdaniem, producent dobrze poradził sobie z zadaniem i trudna w przedstawieniu faktura, prezentuje się całkiem realistycznie. Część komentarzy wskazuje, że wykonano ją zbyt mocno i po przeliczeniu z 1/48 na realny rozmiar otrzymalibyśmy prawdziwe rowy. Cóż – z pewnością. Problem ten podnoszony jest jednak stale w przypadku np.: linii podziału blach poszycia. Nawet wybitne zestawy czołowych firm, z finezyjnymi obrysami paneli nie byłyby w stanie obronić się w „realu”. Modelarstwo redukcyjne zawiera wszak w sobie swoisty element iluzji. Uwzględniając skalę problemu i ograniczenia technologii wtrysku – moim zdaniem – jest dobrze. W razie potrzeby, delikatne przeszlifowanie „blachy” drobnoziarnistym papierem ściernym powinno poprawić końcowy efekt wizualny.

Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101

Szereg okuć, wzmocnień, czy niewielkich pokryw występujących na powierzchni płatowca, zostało odzwierciedlonych na wypraskach. Za sprawą fototrawionek, otrzymujmy jednak możliwość ich zeszlifowania i zastąpienia detalami blaszanymi, co również podnosi poziom odwzorowania. Skomplikowana konstrukcja chłodnicy kadłubowej, stanowi jedyny (w zestawie # 48101) element z żywicy. Choć jej jakość nie rzuci nas na kolana, jest to z pewności lepsze rozwiązanie niż odlew plastikowy. Zestaw # 48102 uzupełniono dodatkowo o cztery żywiczne miniatury bomb wagomiaru 12,5 kg. Miniatury bardzo udane. O ich umocowanie, ponownie „dbają” detale z blaszki fototrawionej. Ostatnim elementem realizmu jest przedstawienie powierzchni sterowych. Wszystkie one stanowią (niestety) część odpowiednich elementów płata/usterzenia i „uruchomienie” bez własnoręcznego ich odcięcia, nie jest możliwe. Niemniej, sposób odróżnienia sterów i lotek od pozostałych „powierzchni nośnych”, jest wyraźny i właściwy. Jedynym „bezbarwnym rodzynkiem” jest niewielki wiatrochron PZL-ki. Właściwy kształt, akceptowalna przejrzystość i umiarkowana grubość ścianek, czyni go wystarczająco użytecznym fragmentem całej „układanki”.

Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101

Zgodność wymiarowa

Tragiczne wydarzenia września ’39 sprawiły, że dokumentacja techniczna „Pezetelki” uległa w znacznej mierze zniszczeniu, po części zaś zaginęła podczas wojennej zawieruchy. Wielki wysiłek polskich badaczy, historyków i entuzjastów lotnictwa, pozwolił jednak mozolnie odtworzyć większość istotnych informacji. Choć nie wszystkie aspekty znalazły jednoznaczne wyjaśnienie i nadal podlegają jedynie domniemaniom, z punktu widzenia modelarza jest całkiem nieźle. Porównanie elementów modelu z planami zamieszczonymi w dwutomowej monografii samolotu wydanej przez AJ-Press, wypada nadzwyczaj pomyślnie. Zestaw doskonale „leży w rysunkach”, a ewentualne odstępstwa oscylują w granicach dziesiątych części milimetra. Nawet puryści wymiarowi powinni więc być zadowoleni. Pod tym względem, produkt Mirage zostawia w pobitym polu wszystkie wcześniejsze miniatury P.11c. Odkrycia ostatnich lat (tj. już po wprowadzeniu zestawu na rynek) zaowocowały wprawdzie kilkoma uściśleniami, ale ich uwzględnienia na modelu podejmą się chyba jedynie najbardziej zdeterminowani koledzy.

Wyposażenie

Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101

Ponieważ w powyższych akapitach napomknąłem już co nieco o drobnicy, do omówienia pozostaje kokpit, zespół napędowy i kilka pomniejszych detali. Wyposażenie kabiny pilota uznać należy za bogate. Nie znajdziemy tu ogromu części, ale wnętrze oryginału także nie stanowiło składnicy wszelakiego osprzętu. To co jest wyraźnie widoczne przez ramę kabiny, zostało odwzorowane. Wprawdzie części plastikowe są miejscami toporne, pewną poprawę odnotujemy jednak po zastosowaniu fototrawionek z załączonej blaszki. Wyjątkiem jest całkiem bezużyteczna blaszana tablica przyrządów. Przewymiarowanie o ponad 1,5 mm powoduje, iż jej umiejscowienie w kadłubie, nawet po „odchudzeniu” ścianek jest wielce problematyczne. Zespół napędowy także podlega uproszczeniom. Niemniej odpowiednie pomalowanie silnika, w połączeniu z jego stosunkowo małą widocznością powodują, że snu z powiek nam to rozwiązanie nie spędzi. Podział kołpaka na dwie części + osobno montowane śmigło, w istotny sposób ułatwia malowanie. Wspomnieć należy o jednym z większych niedociągnięć producenta, a mianowicie wspornikach skrzydeł. Są one za krótkie o 1,5-2 mm i nie unikniemy przedłużania, bądź wykonania ich od podstaw. Wbrew pozorom nie jest to zadanie z gatunku „prostych jak drut” i u wielu z nas wywoła chęć użycia słów uznawanych za nieparlamentarne. Wsporniki stateczników poziomych takoż nie są udane, choć w tym przypadku wystarczą jedynie niewielkie poprawki.

Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101

Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101 Mirage Hobby 48101

Kalkomanie

Mirage Hobby 48101

Arkusz kalkomanii to kawał solidnej roboty i bardzo atrakcyjny element składowy zestawu. Techmod będący jego producentem, w pełni zasłużył na pochwałę. Całość wydrukowana została na nośniku stosowanym od kilku lat, a charakteryzującym się mniejszą grubością i zdecydowanie lepszymi właściwościami mechanicznymi. To ważna informacja w kontekście skomplikowanej faktury powierzchni, na których będziemy poszczególne znaki sadowić. Kolorystyka i jakość druku są tradycyjnie równie wysokie. W obszarze grafiki znaków odnotowujemy kilka opcji wynikających z niejasności merytorycznych. Samolot Stanisława Skalskiego otrzymał białe „64” co może zdziwić czytelników książki „Czarne krzyże nad Polską”, w której wyraźnie mówi się o białej „66”. Już w okresie powojennym, zarówno sam generał, jak i badacze tego tematu orzekli, że najprawdopodobniej była to jednak „64”. Numer ewidencyjny tej maszyny nie jest znany (być może nie był w ogóle naniesiony, względnie został zamalowany). Aby niejako zabezpieczyć się „na przyszłość” Techmod wydrukował sześć szeregów cyfr (po dwa w kolorach: białym, czerwonym i czarnym) umożliwiających zestawienie odpowiedniego nr ew. we własnym zakresie. W przypadku samolotu por. Dudwała możemy natomiast alternatywnie zastosować podskrzydłowy kod „70 N” w barwie białej (odpowiedni dla lata 1939), jak i kod 170 N w kolorze czarnym (stosowany od sierpnia ’39). Burtowe „10” wydrukowano dwukrotnie: białe i błękitne, co także spowodowane jest niejasnościami co do faktycznej ich kolorystyki. Szachownice przeznaczone do zastosowania na spodzie płata, pojawiają się zarówno w wariancie standardowym, jak i w wersji bez barwy białej – wykorzystującej (niczym low-vis) jasnoniebieskie malowanie skrzydła. Uzupełnienie stanowią metryczki i znaki fabryczne zakładów PZL, choć tu musimy być ostrożni gdyż wiele „jedenastek” ich nie miało. Znakomita większość ww. opcji/różnic/wariantów została dokładnie opisana w instrukcji, co pozwala nam na w pełni świadomy wybór ostatecznej formy oznakowania modelu.

Zestawy uzupełniające / korygujące błędy zestawu

Opis „wzbogacaczy” to miejsce, w którym przeważnie pojawia się długa lista zestawów takich producentów, jak: Eduard, Quickboost, Aires, etc. W tym jednak przypadku spotyka nas srogi zawód, gdyż nasi południowi sąsiedzi zupełnie przeoczyli pojawienie się PZL P.11c. Na szczęście nieoczekiwana „pomroczność” nie objęła wytwórców krajowych i na rynku pojawiły się m.in.:

• Toro Model (48001) — silnik PZ Skoda Bristol Mercury V S2
• Part (S 48105) — PZL P-11c

Produkt Parta zasługuje na szczególną uwagę, jako dwu-blaszkowy zestaw z gatunku „bardzo wypasionych”. W jego kompleksowości kryje się jednak mały minus. Przykładowo – pięknie trawione elementy osłon silnika, należą do wybitnie trudnych w formowaniu i montażu. Z pewnością niezbyt wielu modelarzy podejmie się ich zabudowy (w tym, piszący te słowa). Zdecydowanie przydałoby się rozdzielenie propozycji na dwa osobne, mniejsze produkty: 1) zestaw wzbogacający wnętrze kokpitu i pozwalający wykonać ożebrowanie wiatrochronu; 2) dający możliwość bardziej zaawansowanej waloryzacji. Biorąc pod uwagę dość wysoką cenę pozycji S 48105, mogłoby się to okazać całkiem trafnym posunięciem (nawet w ujęciu marketingowym).

Part S48105

Silny akcent stanowi też oferta kalkomanii Techmodu, obejmująca aż cztery zestawy, po cztery malowania każdy. Dla właściwego zobrazowania, pozwalam sobie na przedstawienie pełnego opisu ich zawartości:

Techmod 48057 Techmod 48057

# 48 057
• PZL P.11c, białe “10″, 161 Eskadra Myśliwska, wisna 1939
• PZL P.11c, białe “4″, pilot por. Jan Dzwonek, 161 Eskadra Myśliwska, wiosna 1939
• PZL P.11c, białe “11″, 131 Eskadra Myśliwska
• PZL P.11c, białe “8″, 113 Eskadra Myśliwska, koniec 1938

Techmod 48058 Techmod 48058

# 48 058
• PZL P.11c, białe “9″, 161 Eskadra Myśliwska, 1939
• PZL P.11c, białe “1″, nr ew. 8.14, 112 Eskadra Myśliwska, 1936
• PZL P.11c, białe “65″, nr ew. 8.25, 142 Eskadra Myśliwska
• PZL P.11c, białe “9″, 132 Eskadra Myśliwska

Techmod 48059 Techmod 48059

# 48 059

• PZL P.11c, białe “57″, 141 Eskadra Myśliwska, wiosna 1939
• PZL P.11c, białe “6″, 161 Eskadra Myśliwska, wiosna 1939
• PZL P.11c, białe “2″, 113 Eskadra Myśliwska, wiosna 1936
• PZL P.11c, białe “5″, 111 Eskadra Myśliwska

Techmod 48060 Techmod 48060

# 48 060

• PZL P.11c, białe “66″, pilot por. Stanisław Skalski, 142 Eskadra Myśliwska, wrzesień 1939
• PZL P.11c, białe “4″, nr ew. 8.110, pilot Stanisław Brzeski, 152 Eskadra Myśliwska, wrzesień 1939
• PZL P.11c, białe “8″, nr ew. 8.114, pilot. ppor. Wacław Król, 112 Eskadra Myśliwska, 1939
• PZL P.11c, pilot ppor. Czesław Główczyński, 162 Eskadra Myślwska, wrzesień 1939

Podsumowanie

Doskonale zdaję sobie sprawę, że część własnych i cytowanych powyżej opinii jest nieomal klasycznym wyważaniem otwartych drzwi. Czułem się jednak w obowiązku choć trochę odświeżyć temat. Podczas tworzenia kolekcji słynnych myśliwców WWII, można bowiem darować sobie kolejną miniaturę Messerschmitta 109, Mustanga, czy Spitfire; można odłożyć na dalszy plan budowę Macchi, Dewoitine-a, Jak-a, czy Grumman-a. Nie sposób jednak pominąć milczeniem polskich bohaterów wrześniowego nieba. Przy takim podejściu, zestaw Mirage staje się nam niezbędny. Jakość jego wykonania jest dość przeciętna – fakt. Chciałoby się, aby tak ważna miniatura niemal sama składała się w rękach – nic z tego. Czeka nas sporo pasowania, szlifowania i uzupełniania – bez dwóch zdań. Co by jednak nie powiedzieć, zestaw posiada mocną stronę w postaci wysokiej poprawności merytorycznej i ogólno pojętej dbałości o realia. Oznacza to, że niemały trud włożony w opisane powyżej dopasowania, korekty i uzupełnienia nie pójdzie na marne. Model będzie wyglądał jak mała PZL-ka, a nie wyrób „PZL-ko podobny”.
Żądnym bliższych wskazówek wykonawczych, polecam artykuł autorstwa Krzysztofa Skibickiego, opublikowany w lutym 2008 r. w dziale Budowa niniejszego serwisu. Co prawda tematem przewodnim jest miniatura wcześniejszej wersji „jedenastki” (PZL P.11a), sama konwersja bazuje jednak właśnie na produkcie # 48101, dodatkowo waloryzowanym elementami zestawu fototrawionego Part (nr kat. S 48105).

Literatura:

  1. Andrzej Glass, Polskie Konstrukcje Lotnicze tom II, Wydawnictwo Stratus, Sandomierz 2007
  2. Krzysztof Cieślak, Wojciech Gawrych, Andrzej Glass Samoloty myśliwskie września 1939, NOT-SIGMA, Warszawa 1987
  3. Andrzej Glass, Tomasz Kopański, Tomasz Makowski PZL P.11, Monografie Lotnicze #36 i #37; AJ-Press 1997
  4. Jerzy B. Cynk, Polskie Lotnictwo Myśliwskie w Boju Wrześniowym, AJ-Press, Gdańsk 2000
  5. Jerzy B. Cynk, Siły Lotnicze Polski i Niemiec Wrzesień 1939, Wydawnictwo Komunikacji i Łączności, Warszawa 1989
  6. Bartłomiej Belcarz, Tomasz J. Kopański, PZL P.11c, #6108 Yellow Series Mushroom Model Publications, Wydawnictwo Stratus, Sandomierz 2003
  7. Andrzej Morgała, Samoloty Wojskowe w Polsce 1924-1939, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2003
  8. Jan Hoffman, Grzegorz Szymanowski, PZL P.11c, #11026 Topshots, Oficyna Kagero, Lublin 2006
  9. Andrzej Glass PZL P.11 mini-monografia w Aero Technika Lotnicza 10′92
  10. Andrzej Glass, Tomasz Makowski Malowanie PZL P.11, Aero Technika Lotnicza 11′92