Polski Bf 109G-14/AS – 1/48 Konwersja (Revell)

Polski MesserPolski Messer

Historia

Historia Messerschmitta Bf 109G-14/AS „czarna 4” łączy się z polskim Dywizjonem 318. Samolot pochodził z chorwackiej 2. Jato Zrakoplovnej Luki z Zagrzebia. Na tej własnie maszynie zdezerterował Chorwat, narodnik (sierżant) Vladimir Sandner, lądując na opanowanym przez aliantów lotnisku w Falkonarze we Włoszech. Bezpośrednią przyczyną, dzięki której Messerschmitt trafił do 318 Dywizjonu, była transkacja wymienna między Janem Preihsem (pilotem 318), a żołnierzami US Army. Odprzedali oni Bf 109 Polakowi za dwie butelki bourbona. Niestety nie wiadomo, ile samolot odbył lotów w polskich barwach, ani jak długo był używany przez Polaków.

Użyte elementy

  • Model — Messerschmitt Bf 109G-10 — Revell
  • Kabina pilota Eduard
  • Części z modelu — Messerschmitt Bf 109G-6 — Academy:
    • Kroplowe owiewki kół podwozia głównego umieszczone na górnej powierzchni skrzydeł
    • Koła o rozmiarze 660x160mm
    • Podwozie ogonowe
    • Golenie podwozia głównego, ponieważ te z Revella wyglądają tragicznie i nie nadają się do użytku
    • Zespół rur wydechowych, które również w revellowskim zestawie reprezentują bardzo niski poziom wykonania
    • Kalkomania ze spiralą na kołpak śmigła

Budowa

Niestety model Revella ma swoje lata i odbiega od obecnych standardów. W zasadzie kupiłem go tylko dlatego, że był tani i zdawał się być idealnym kandydatem do eksperymentów nad nowymi technikami modelarskimi. Projekt ten potraktowałem jako wprawkę w bardziej zaawansowanych konwersjach modeli.

Polski Messer
Podstawową rzeczą, którą chciałem przećwiczyć było robienie silikonowych form i odlewanie w żywicy. Skopiowałem z modelu Academy: rury wydechowe, podwozie główne i ogonowe, koła podwozia głównego w rozmiarze 660x160mm oraz przetłoczenia owiewek podwozia. Kopiowanie elementów w żywicy jest bardzo przydatne. Dzięki temu mogłem zastąpić kiepskiej jakości elementy, lepszymi z modelu Academy. Najważniejsze jest, że nie musiałem kanibalizować Messerschmitta Academy, bo jego części posłużyły tylko jako wzór do odlewania.

Różnice między Messerschmittem Bf 109G-10 a Bf 109G-14/AS

Polski MesserPolski Messer
Wychodząc z założenia, że elementy z modelu Academy, które upodabniały G-10 do polskiego G-14/AS mogą mi się jeszcze przydać w przyszłości, skopiowałem je w żywicy. Dzięki temu nie pozbawiłem się szansy wykonania „polskiej 109” z lepszego zestawu niż Revella. Uważam, że ten samolot zasługuje na lepsze odwzorowanie, dlatego na tym etapie postanowiłem, że wrócę do tego tematu z modelem np. Hasegawy.

Zestaw Revella Bf 109G-10 nie zawiera niestety wszystkich elementów potrzebnych do zrobienia wersji Bf 109G-14/AS, dlatego konieczne stało się zaopatrzenie w model Academy Bf 109G-6. Po zgromadzeniu dodatkowych elementów z G-6 Academy mogłem zabrać się do pracy. Okazało się, że wersja G-10 jest odpowiednia do zbudowania wersji G-14, jednak trzeba było zmodyfikować jeszcze kilka elementów.

Pierwszym, najbardziej widocznym są owiewki podwozia na skrzydłach. G-10 Revella ma duże owiewki, stosowane w połączeniu z kołami podwozia o rozmiarach 660×190 mm. Była to pierwsza rzecz wymagająca modyfikacji. Wyciąłem osłony, a w ich miejsce wkleiłem dopasowane płytki polistyrenu. Połączenie płytek ze skrzydłem zaszpachlowałem i całość wyszlifowałem na gładko. Teraz górna powierzchnia skrzydła była gotowa do zamontowania osłon podwozia w kształcie spłaszczonej kropli, z zestawu Academy.

Konieczne było ścięcie kanciastego garba za fotelem pilota, który Revell umieścił w swoim modelu. Powód jest prosty – Messerschmitt z 318 dywizjonu miał w tym miejscu płaską płytę i tak też należy zniwelować ten element.
Modyfikacji wymagały również stateczniki. Usunąłem z ich krawędzi płytki wyważające, kierując się cały czas zdjęciami polskiego Messera, który tych płytek nie miał.
Ostatnia zmiana polegała na amputacji pylonu podkadłubowego. Można powiedzieć, że tak przygotowany G-10 mógł śmiało posłużyć jako platforma do odtworzenia Messerschmitta Bf 109G-14/AS.

Skrzydło

Polski MesserPolski Messer
W pierwszej kolejności wyciąłem górną i dolną część klap, a następnie przymocowałem je w położeniu, jak do startu. Podobnie zrobiłem z lotkami — po wycięciu wychyliłem je nieco. Zabieg taki jest łatwy do wykonania, a jednocześnie model zyskuje na realizmie. Niezmiernie rzadko zdarza się, że samolot na ziemi ma lotki zrównane idealnie z powierzchnią skrzydeł, tak jak jest to odwzorowane w fabrycznych wypraskach modelu.

Po sklejeniu obydwu połówek skrzydeł, przyszedł czas na zamontowanie kroplowych owiewek kół. Po zestawieniu skrzydła z planem zaznaczyłem miejsce, w którym owiewka powinna być umieszczona. Teraz nie pozostało mi nic, jak tylko przykleić owiewki w wyznaczonych miejscach.

Kadłub i stateczniki

Prace nad kadłubem rozpocząłem od kabiny pilota. Zmontowałem zestaw Eduarda FE104 i pomalowałem. Prace przebiegły sprawnie i bez komplikacji. Fototrawiona kabina pasowała nad wyraz dobrze zapewne dlatego, że Eduard dedykuje ten zestaw właśnie do Revella.

Ze statecznikami poziomymi postąpiłem podobnie jak z lotkami. Odciąłem powierzchnie sterowe, a następnie przykleiłem je wychylone minimalnie do dołu.

Malowanie i oznakowanie

Polski MesserPolski Messer
Polski Meserschmitt technicznie nie różnił się od maszyn latających po stronie państw Osi. Jego wyróżnikiem było malowanie, gdyż został pomalowany przez mechaników zgodnie ze schematem Ocean Grey / Dark Green obowiązującym w tamtym czasie w RAF. Nie da się tego stwierdzić z całą pewnością, ale prawdopodobnie spód samolotu był pomalowany również Ocean Grey.

Malowanie mojego Bf 109 rozpocząłem od opracowania plam kamuflażu. Jedynym wiarygodnym źródłem, na podstawie którego można odtworzyć kamuflaż są trzy zdjęcia z tamtego okresu. Pierwsze ukazuje całą prawą sylwetkę samolotu w ujęciu z boku. Drugie, zrobione pod kątem około 45 stopni od przodu, przedstawia prawą stronę maski silnika samolotu oraz Wing Commandera J.A.S. Storrar siedzącego na skrzydle. Na trzecim zdjęciu widać lewą stronę okapotowania silnika z otwartą owiewką kabiny. W kabinie siedzi pilot Bolesław Stramik, który wg relacji Jana Preihsa, przyleciał na lotnisko w Tisano (Franciszek Grabowski podaje jako właściwą nazwę Risano). Nie wyczerpują one jednak tematu malowania polskiego Bf 109, co wiąże się niestety z wieloma komplikacjami. W zasadzie problemu nie ma z górną powierzchnią skrzydeł, bo z dużym prawdopodobieństwem można mniemać, że schemat użyty do ich malowania pochodzi ze Spitfire. Większy problem jest z tylną częścią lewej strony kadłuba. W zasadzie odtworzenie plam kamuflażu tej strony ze 100% pewnością jest niemożliwe. Poradziłem sobie z tym problemem kontynuując plamy kamuflażu z lewej strony.
Z perspektywy czasu i obserwacji, które poczyniłem już po zbudowaniu polskiego Bf 109, muszę przyznać, że namalowany przeze mnie kamuflaż, wydaje się odbiegać miejscami od dokumentacji fotograficznej. Następny polski Messerschmitt będzie lepszy.

Oznaczenia identyfikacyjne posiadają zestaw znaków rozpoznawczych RAF-u w postaci kokard typ C1 na kadłubie i na górnej powierzchni skrzydeł, typ C na dolnej powierzchni skrzydeł oraz prostokątne oznaczenie typ 2 na stateczniku pionowym. Wszystkie kokardy zapożyczyłem z zestawu Techmod 48037B i z pozostałości po modelach Spitfire. Z kokardami na skrzydle miałem małe potknięcie. Z rozpędu, nie wgłębiając się w ich specyfikację, nakleiłem kokardy starego typu A. Całkowicie wyleciało mi z głowy, że w okresie, kiedy polski Bf 109 był malowany, obowiązywał inny wzór. Uświadomił mnie dopiero Piotr „Mikołaj” Mikołajski.

Polski Messer
Chcąc, nie chcąc musiałem zeszlifować niewłaściwe oznaczenia, pomalować skrzydło jeszcze raz i dopiero nakleić odpowiednie kalkomanie. Miałem nauczkę, że zanim coś się zrobi, trzeba najpierw dwa razy sprawdzić.

Biało czerwona szachownica umieszczona jest nad kolektorem wydechowym między trzecią a czwartą sekcją. Charakterystyczne jest, że szachownica nie posiada napisu POLAND. Szachownica, której użyłem, pochodzi z zestawu Techmod o numerze katalogowym 72047S/48007S

Oznaczenia literowe LW umieszczone są po obu stronach kadłuba po prawej stronie przed kokardą (patrząc od ogona), po lewej stronie za kokardą. Brak jest gotowych kalkomanii z tym oznaczeniem dlatego zaprojektowałem szablon za pomocą programu graficznego, a następnie wydrukowałem na papierze samoprzylepnym do etykiet i za jego pomocą namalowałem litery LW na kadłubie Messerschmitta.

Tutaj ważna uwaga odnośnie papieru do etykiet. Są różne rodzaje takiego papieru. Niektóre maja bardzo mocną powierzchnię klejącą, co czasami uniemożliwia usunięcie naklejki z powierzchni. Dlatego przed zastosowaniem takiego papieru należy przeprowadzić test na niepotrzebnym modelu, czy klej nie jest zbyt mocny i da się szablon łatwo usunąć po skończonym malowaniu.
Polski MesserPolski Messer

Oznaczeniem potwierdzającymi przynależność do 318 Dywizjonu jest kołpak w kolorze czerwonym — Dull Red — z białą obwódką u nasady. Pozostałością po oryginalnym malowaniu jest prześwitująca spod czerwonej farby biała spirala rozchodząca się i rozszerzająca od szczytu kołpaka, aż do jego podstawy. Motyw spirali był dość często stosowany w Luftwaffe w końcowym okresie wojny. Nie zdziwiło mnie zatem, że zestaw Revella zawiera kalkomanię ze spiralą. Dzięki temu nie musiałem się męczyć z malowaniem. Prysnąłem kołpak na czarno. Nakleiłem kalkomanię ze spiralą. Po przeschnięciu kalkomanii, pomalowałem kołpak rozrzedzoną czerwoną farbą uważając, aby nie położyć zbyt grubej warstwy. Jest to konieczne, żeby spirala delikatnie prześwitywała spod czerwonej farby.

Talia trzech kart, godło 318 Dywizjonu, została umieszczona na lewej burcie przed kabiną pilota. Namalowałem ją odręcznie pod lupą, ponieważ uznałem że wycinanie tak małego szablonu da gorsze efekty.

Polski MesserPolski Messer

Końcowym etapem malowania był postshading, który można przetłumaczyć jako cieniowanie końcowe. Nigdy wcześniej nie stosowałem tej techniki. Polega ona na pomalowaniu aerografem linii podziału blach dość mocno rozcieńczoną czarną farbą. Jest to zabieg, który wymaga dużo wprawy i wyczucia, bo bardzo łatwo można przesadzić. Doszedłem do wniosku, że z cieniowaniem jest jak z makijażem u kobiet. Dobry to taki, który podkreśla walory, ale na pierwszy rzut oka go nie widać. Łatwo się mówi, jednak trudniej zrobić. Zauważyłem, ze przy postshadingu lepiej stosować za bardzo rozcieńczoną farbę, niż zbyt ciemną. Można wtedy każdą linię pomalować kilka razy, aż do uzyskania odpowiedniego efektu. Odwrotne działanie podczas malowania zbyt ciemną farbą niestety nie jest możliwe.

Podsumowanie

Podczas prac nad polskim Messerem osiągnąłem zamierzone cele. Przećwiczyłem nowe techniki modelarskie potrzebne do budowania modeli waloryzowanych, a nie prosto z pudła. Bf 109 Revella idealnie się do tego celu nadawał — nie był drogi, a jednocześnie pozwalał (po modyfikacjach) na wykonanie ciekawego i poprawnego modelu. Nie jestem całkowicie zadowolony z efektu końcowego, dlatego potraktowałem prace nad nim jako zgłębienie nowych dziedzin modelarstwa. Bardzo ciekawe było pokonywanie kolejnych trudności i zagadek. Teraz po skończonej pracy mogę stwierdzić, że ambitne podejście do modelu ma swoje uroki, daje mnóstwo satysfakcji, trzeba jednak uważać, żeby liczba modyfikacji i ich poziom zaawansowania nie zamieniły modelarstwa w syzyfową pracę. Kluczowa jest też dokumentacja i jej właściwa analiza. Bez niej nie da się zrobić poprawnego modelu.