Me 262A-1a/U4 – 1/72 Konwersja (Revell + CMK)

Me 262A-1a/U4Me 262A-1a/U4

Historia

Dziewiczy lot Me-262 miał miejsce w kwietniu 1941, jednak o zwiększeniu siły ognia zaczęto myśleć dopiero w 1944 roku. Pierwszą próbą modyfikacji uzbrojenia było zastosowanie dwóch 20mm działek MG 151/20, dwóch 30mm MK 108 i dwóch 30mm MK 103 — wersję tą oznaczono jako Me 262A-1a/U1. Dalsze doświadczenia doprowadziły do powstania wersji potocznie zwanej „Pulkzeströrer” uzbrojonej w jedno, ale za to 50mm działko Mauser Mk 214 (początkowo brano pod uwagę działko Rheinmetal BK5 tego samego kalibru).

Do standardu oznaczonego Me 262A-1a/U4 przebudowano dwa samoloty o numerach seryjnych 111899 i 170083. Lufa wystawała na około 2m do przodu, a gabaryty broni spowodowały konieczność przekonstruowania przedniego podwozia — chowało się z obrotem goleni o 90 stopni.

W czasie prób w locie ogień otwierano z odległości 1200-1500 metrów i okazało się, że celność była bardzo wysoka. Problemem natomiast stawało się oślepianie pilota przez ogień z lufy. Nigdy jednak nie doszło do zastosowania bojowego, co z pewnością zweryfikowałoby słuszność koncepcji. Koniec wojny przerwał próby, a egzemplarz V083 został przejęty przez Amerykanów na lotnisku w Lechfeld. Był on testowany przez 54th Air Disarmement Squadron, a następnie przez grupę „Watson`s Whizzers”, nosząc imiona „Wilma Jeanne” i „Happy Hunter II”. Nie dotarł jednak do Stanów Zjednoczonych, jako że uległ rozbiciu 30 czerwca 1945 w drodze do Cherbourga.

Budowa

Model zbudowałem na podstawie dwóch zestawów — modell Revella (04166) uzupełniony zestawem CMK (7007). Do modelu zabrałem się z wielką pasją, ale „skrzydła opadły” mi już na wstępie.

Choć żywiczna konwersja CMK przeznaczona jest właśnie do modelu Revella, to po odcięciu przodu kadłuba, nijak nie pasuje. Najpierw pomyślałem o swoim błędzie — może w złym miejscu odciąłem przód? Nic z tego – plany pokazały pomyłkę producentów. Cóż z tego, że to właśnie przekrój poprzeczny kadłuba z CMK jest bliższy prawdy, skoro nie pasuje do rekomendowanego modelu.

Odchudziłem zatem przód przed kabiną, by mniej więcej pasował do żywicznego dziobu. Potem było mnóstwo szpachlowania i szlifowania. Konsekwencją odchudzania było pojawienie się dość dużych szpar pomiędzy skrzydłami i kadłubem. I znów szpachlówka…

Me 262A-1a/U4 Me 262A-1a/U4

Otwór na lufę wymagał rozwiercenia, a przednia komora podwozia dość dużej ingerencji nożyków i papieru ściernego. Jedyną zaletą żywicznego przodu stała się jego… waga. O dodatkowym obciążeniu mogłem zapomnieć. Przednie podwozie wymaga uzupełnienia o nożyce ustawione prostopadle do osi podłużnej kadłuba. Z nieznanych przyczyn w zestawie blaszek CMK nie ma tej części.

Komory podwozia głównego w zestawie Revella są całkowicie zasłonięte, co jest niezgodne z prawdą i zarazem zupełnie niezrozumiałe wobec dobrej zewnętrznej faktury wanny pilota. Usunąłem zatem zbędny plastik, pozostawiając go jedynie w miejscu zamocowania goleni.

Samo podwozie główne też sprawia problem w związku z kątem zamocowania. Kołki ustalające położenie goleni podwozia wymuszają prawidłowy montaż względem powierzchni skrzydeł, jednak gdyby koła przykleić „z marszu” do goleni, okazałoby się, że nie stoją prostopadle do podłoża. Przewody hamulcowe kół wykonałem samodzielnie z cienkiego drucika miedzianego.

Oszklenie nie było zbyt przezroczyste — wyszlifowałem je drobnym papierem ściernym i wypolerowałem pastą Tamiyi. Po raz pierwszy, na próbę, do maskowania oszklenia skorzystałem z produktu Eduarda. Maski sprawdziły się nie do końca. Pasują bez zastrzeżeń, natomiast nie zdają egzaminu na mocno zakrzywionych powierzchniach — po prostu po pewnym czasie odklejają się. Dlatego posłużyły mi jako szablony do wycięcia odpowiednich kształtów z taśmy Tamiyi.

Malowanie i oznakowanie

Wnętrze kabiny pilota i komór podwozia głównego pomalowałem kolorem RLM 66, zaś pokrywy komór podwozia od strony wewnętrznej i golenie podwozia kolorem RLM 02. Na skrzydła naniosłem standardowy schemat RLM 81/82, kadłub pomalowałem natomiast w całości RLM 81 z niewielkimi prześwitami RLM 76. Ten ostatni kolor znalazł się również na spodzie samolotu.

Malowanie jest trudne, w szczególności w tej skali i wymaga biegłego posługiwania się aerografem. Alternatywnie należy stosować wiele przysłon i masek. Ja wybrałem drugą opcję ze względu na niespełnienie warunku pierwszego.

Samolot wykonałem w oznakowaniu amerykańskim, już po przejęciu przez aliantów. Niemieckie oznaczenia na płatowcu zostały „zamalowane” kolorami amerykańskimi. Kolory niemieckie to farby Pactra, natomiast amerykańskie pochodzą z palety Lifecolor. Z żadną z farb nie miałem większych problemów.

Me 262A-1a/U4Me 262A-1a/U4

Kalkomanie

Kalkomanie Propagteamu są bez zarzutu pod względem jakości i nakładania. Jeżeli jednak chodzi o tzw. prawdę historyczną, to kształt napisu „Wilma Jeanne” jest czystą fantazją producenta.

Jakość kalkomanii Revella pozostawia nieco więcej do życzenia. Klej jest dość słaby i pomogło dopiero przyklejanie na „mokry Sidolux”. Zastosowanie płynów zmiękczających Sol i Set do kalkomanii Revella nie przyniosło tym razem spodziewanych rezultatów. Znaki amerykańskie pochodzą z arkuszy Propagteamu z innych zestawów.

Podsumowanie

A tak pięknie się zapowiadało! Ładny zestaw Revella, piękna żywica CMK. Zestaw CMK nie jest zły sam w sobie, ale niestety nie pasuje do Revella. Jednak jak zwykle końcowy wygląd wynagradza wszystkie trudy — Schwalbe wygląda jeszcze drapieżniej i zarazem nietypowo.

Mimo wszystko nie żałuję, choć posiadając całą tę wiedzę, dziś wybrałbym przeróbkę standardowego kadłuba z zestawu Revella. Tym bardziej się ku temu skłaniam, że otwarcie komory przedziału uzbrojenia w przypadku zastosowania konwersji CMK jest prawie niemożliwe.

Me 262A-1a/U4Me 262A-1a/U4

Bardzo dziękuję Mirkowi Rawińskiemu, autorowi zdjęć, za czas poświęcony mojemu Me 262.