SuperModel

Metryczka pisma
- Pełna nazwa: SuperModel — Magazyn Modelarski
- Wydawca: Kagero
- Numer ISSN: 1733-9864
- Częstotliwość: Dwumiesięcznik
- Nakład: 3500 egzemplarzy
Działy / Tematyka
- Pojazdy
- Samoloty
- Dioramy
- Figurki
- Technika
Opis szczegółowy
Szata graficzna
Szata graficzna pisma stoi na wysokim poziomie, można rzec że tradycyjnym dla Kagero. Lakierowana okładka z układem wzorowanym na dobrych pismach zachodnich, pełny kolor, duże i wyraźne zdjęcia — to z pewnością może się podobać. Nawet tekst na kolorowym tle jest wyraźny, z czym wiele pism ma spory problem. Oby tak dalej.
Zróżnicowanie i proporcje tematów
Jak najbardziej pozytywne pierwsze wrażenie jest stłumione przez małe zróżnicowanie i proporcje tematów. Oto garść statystyki:
Omawiane skale
- 1/15 — 4 strony
- 1/35 — 19 stron
- 1/48 — 16 stron
- 120 mm — 4 strony
Działy
- Pojazdy — 17 stron
- Samoloty — 16 stron
- Dioramy — 6 stron
- Figurki — 4 strony
- Technika — 4 strony
Okresy historyczne
- II wojna światowa — 39 stron
- Pozostałe — 4 strony
„Regionalizacja”
- III Rzesza — 30 stron
- Pozostałe — 13 stron
Nie ukrywam, że taki podział mi się nie podoba. Brakuje artykułów omawiających skalę 1/72, która wciąż jest najpopularniejszą podziałką modelarską. Zbyt wyraźna jest dominacja modeli z okresu II wojny światowej, które choć są najczęściej wykonywane, to przecież nie jedyne.
„Zniemczenie” numeru również jest moim zdaniem zbyt duże, za to tematyki polskiej jak na lekarstwo — raptem półtora tekstu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że teksty nie biorą się z powietrza — zwłaszcza dobre teksty. Wydaje mi się, że jednak można było opóźnić wydanie numeru o tydzień czy dwa i wrzucić jakiś inny tekst zamiast jednego z artykułów „niemieckich”.
Pozytywy
Pierwszym pozytywem jest pojawienie się pisma na rynku. Oznacza to, że branża modelarska nie zginęła, a wręcz kontratakuje. Nie to jest jednak najważniejsze. Miłą niespodzianką jest jakość tekstów. Czytało się je przyjemnie, omawiały budowę modeli dość dokładnie i gdyby jeszcze towarzyszyły im zdjęcia z budowy (a nie fotki gotowych modeli), to byłbym w pełni uszczęśliwiony. Nie zmienia to faktu, że niemal każdy artykuł zwrócił czymś moją uwagę i/lub pokazywał kreatywność modelarzy.
- Sd.Kfz. 223 — proste rozwiązanie często spotykanego problemu „jak narysować koło”.
- Diorama z Marderem III — doskonały pomysł na kamienny murek. Mam nadzieję, że autor opublikuje kiedyś serię zdjęć z budowy takiego muru wraz z dokładnymi wyjaśnieniami.
- M3A1 Stuart — rzadko spotykane wyszczególnienie źródeł, z których autor korzystał przy budowie modelu. Oby takie zachowanie weszło każdemu w nawyk.
- Bf 109G-6 — świetny model i aż żal, że został omówiony dopiero po ukończeniu. Wydaje mi się, że redakcja powinna pokazać choć kilka zdjęć z budowy tego modelu. Dobrym pomysłem jest również wymienienie zestawów użytych do waloryzacji modelu.
- PT-76 — ten artykuł mogę skomentować tylko w jeden sposób: więcej polskiego powojennego sprzętu pancernego.
- P-47D — również tutaj cieszy wybór malowania związanego z Polską. Ponownie żal, że nie opublikowano jeszcze kilku zdjęć z budowy modelu.
Negatywy / Zauważone błędy
(Nie)staranność
Część błędów omówiłem wcześniej, największą wpadkę omówię na końcu, teraz kilka detali. Muszę powiedzieć, że większość zauważonych przeze mnie błędów wynika raczej z chorób wieku dziecięcego, niż z braku umiejętności. Do takich zaliczyłbym np. umieszczenie znaku Afrika Korps bez podpisu, co mogło sugerować najróżniejsze interpretacje. Pozwoliłem sobie pokazać mój egzemplarz osobom, które nie są zainteresowane modelarstwem, ewentualnie nie kleją broni pancernej. Najciekawszy komentarz to „czy ta swastyka to logo autora”. Oczywiście wzbudza uśmiech, ale…
Niepełne ilustracje
Kolejną kategorią błędów jest „zaniechanie”, czyli brak ilustracji przy dwóch artykułach z działu technika. W tekście o wytłaczaniu osłon kabiny zabrakło mi zdjęcia gotowej osłony kabiny przed maskowaniem. Warto byłoby pokazać, jakie efekty przynosi ta metoda. Z kolei brak ilustracji przy omówieniu rycia linii podziału jest już poważniejszy, acz wciąż do zlikwidowania. W przyszłym numerze mogłyby się ukazać ilustracje do świetnego merytorycznie tekstu.
Powtarzalność planów
Do błędów zaliczam również plany opublikowane w numerze. Nie dlatego, że pismo modelarskie planów mieć nie powinno — wręcz przeciwnie, pisma planami stoją. Za spory błąd uważam opublikowanie planów Messerschmitta Bf 109G-6. Oczywiście nawiązują one do artykułu o modelu tego samolotu, ale czy naprawdę były potrzebne? Wszak plany Bf 109G były publikowane w ostatnim 15-leciu kilka razy w samej Polsce. Wydaje mi się, że znacznie lepiej byłoby opublikować plany np. Fw 58C, którego model w skali 1/72 wydała niedawno firma Special Hobby.
Chaos
Ostatnią denerwującą rzeczą jest chaos w układzie tekstów. Czołgi na początku numeru, czołgi na końcu, w środku technika przepleciona samolotami. Ten bałagan jest bardzo denerwujący przy czytaniu i mam nadzieję, że pismo zostanie sensownie „poszatkowane”.
Największa wpadka
Zdecydowanie największą wpadką numeru jest tekst „Barwy Luftwaffe”. Przyznam, że gdy tydzień przed premierą oglądałem okładkę zapowiadającą numer, to cieszyłem się, że ktoś pokusił się o omówienie kolorystyki samolotów Luftwaffe. Tytuł wydawał się zapowiadać solidny artykuł, a może i początek cyklu artykułów na temat malowań. O święta naiwności…
Muszę powiedzieć, że dawno nie czytałem tak fatalnie napisanego tekstu. Przypomina on kiepską pracę magisterską, gdyż we wstępie mamy długie wyjaśnienia, czym tekst ma być, a na zakończenie równie długie wyjaśnienia, czego w tekście nie było. Gdzieś w środek wrzuconych jest kilka uwag, które „robią za artykuł”, choć średnio pasują do tytułu.
Być może za pewne novum mogłaby zostać uznana tabelka z kolorami, ale… niemal identyczna tabela została opublikowana dość dawno temu na stronie Cybermodeler Online. Jakie są różnice między artykułem, a publikacją internetową?
Humbrol
- Dopisano zestawienie tych farb wykorzystując do tego celu kolory wycofane z katalogu Humbrola. Tych barw (mowa o numerach 175 oraz 180) nie ma w sprzedaży od naprawdę długiego czasu, bo od kilku lat.
Gunze
- Dopisany odpowiednik RLM 21 — H1 (biały).
- Dopisany odpowiednik RLM 22 — H2 (czarny).
- Farba H66 została przesunięta z odcienia RLM 79 Sandgelb do odcienia RLM 79 Sandbraun.
Pactra
- Dopisano zestawienie tych farb według numerów katalogowych, a nie ich rzeczywistej przydatności. W zestawieniu zamieniono miejscami RLM 82 z RLM 83.
Aeromaster
- Numeracja kolorów zmieniona z 20xx na 10xx
- Dopisany odpowiednik RLM 27
- Do RLM 81 dopisano drugi kolor — 1032
- Odpowiedniki RLM 82 i RLM 83 zamienione miejscami.
Testors
- Odpowiedniki RLM 82 i RLM 83 zamienione miejscami.
Xtracolor
- Odpowiedniki RLM 82 i RLM 83 zamienione miejscami.
Lifecolor
- Dopisany odpowiednik RLM 21 — LC01 (biały)
- Dopisany odpowiednik RLM 22 — LC02 (czarny)
- Dopisany odpowiednik RLM 23 — LC06 (czerwony)
- Odpowiednik RLM 75 jest identyczny z RLM 76 — UA073. Według tabeli internetowej powinna tam być farba UA074.
- Odpowiednik RLM 79 Sandgelb (UA137) został przypisany do RLM 79 Sandbraun.
- Odpowiedniki RLM 82 i RLM 83 zamienione miejscami.
Zupełnym kuriozum jest podawanie odpowiedników Federal Standard do farb, które miały wiele odcieni, często znacznie się od siebie różniących — żeby wspomnieć choćby RLM 76. Ponadto nie podano, czy standardem, według którego podawane są odpowiedniki, jest FS595a czy może FS595b. Wbrew pozorom między tymi wersjami jest różnica.
Braki, błędy i „niedomówienia”
Niezrozumiały jest brak w zestawieniu niektórych kolorów, np. RLM 05. W artykule omówiono jedynie 30 kolorów, gdy najbardziej aktualne dzieło dotyczące kamuflaży Luftwaffe (Luftwaffe Colours 1935-1945; Michaela Ullmana, wydane przez Hikoki Publications) podaje próbki 44 kolorów. Podobnie nie da się zrozumieć braku opisów przy wielu kolorach, jak np. RLM 01 czy RLM 22, żeby wspomnieć najważniejsze.
Jeszcze bardziej niezrozumiałe (szczególnie w kontekście tytułu artykułu) jest skupienie się na kolorach używanych w ostatnich miesiącach wojny przy całkowitym lekceważeniu (nieznajomości?) tych używanych przed 1939 rokiem. Oczywiście wydawnictwo JaPo publikuje doskonałe książki o malowaniu późnych Fw 190 i Bf 109, ale lata 1944-1945 to nie cała Luftwaffe.
Wiedza objawiona?
Skoro już mowa o JaPo, intensywnie wykorzystywanym przy pisaniu tego artykułu, to kolejną zadziwiającą rzeczą jest brak jakiejkolwiek bibliografii i źródeł. W tekście traktującym o historii oraz malowaniu ich zamieszczenie powinno być wręcz obowiązkowe.
Wnioski
Być może znacznie lepszym tytułem dla tekstu byłaby „Moja Luftwaffe’ czy „Jak widzę malowanie modeli samolotów niemieckich z końca wojny”. Tytuł „Barwy Luftwaffe” jest stanowczo na wyrost.
Czy to wszystkie błędy tego artykułu? Niestety nie. Recenzja pisma nie jest jednak miejscem do tworzenia pełnej korekty czy wręcz nowego tekstu o malowaniach Luftwaffe.
Podsumowanie
Pismo ze sporym potencjałem, choć obecnie umieściłbym je na czwartym miejscu w osobistym rankingu polskich pism modelarskich. Jeżeli jednak uporządkowana zostanie zawartość, objętość będzie zwiększona do znanej z „Model Hobby”, zaś poziom artykułów historycznych do poziomu „miniRepliki”, to „SuperModel” ma spore szanse walczyć o pierwsze miejsce. Czego wszystkim (i sobie) życzę.





