Katastrofy, awarie, uszkodzenia w polskim lotnictwie wojskowym 1961-1970

Katastrofy, awarie, uszkodzenia w polskim lotnictwie wojskowym 1961-1970

Aeromax - Katastrofy, awarie, uszkodzenia w polskim lotnictwie wojskowym 1961-1970

  • Autor: Sławomir Bartosik, Miłosz Bogdański, Robert Senkowski
  • Media: format B5, miękka oprawa, 214 stron
  • Język: polski
  • ISBN-13: 978-83-915217-2-4

Od Wydawcy

W książce zostało szczegółowo opisane 550 wypadków lotniczych polskich wojskowych statków powietrznych w latach 1961-70, zilustrowanych blisko 250 zdjęciami.
Indeks typów i numerów taktycznych.

Opis szczegółowy

Tematyka

Publikacja obejmuje wypadki całość wypadków komisyjnie zakwalifikowanych jako katastrofy i awarie lotnicze, skutkujące zniszczeniem lub poważnym uszkodzeniem statków powietrznych – zarówno samolotów jak i helikopterów. Tom obejmuje lata 1961-70, a autorzy nie pominęli nawet drobniejszych uszkodzeń i zdarzeń. Choć te już zostały potraktowany wybiórczo.

Jakość edytorska

Trudno powiedzieć, że książkę wydano dobrze jak zwykle, bowiem Wydawnictwo ma na swoim koncie dopiero dwie pozycje. Niemniej jakość edytorska absolutnie nie odstaje od pozycji znanych i uznanych wydawców. Kredowy papier, doskonała jakość druku, świetne zdjęcia i wyraźny podział na rozdziały (lata) widoczny z boku książki.

Plany, zdjęcia i profile

Planów brak, profili też, ale przecież nie jest to monografia poświęcona jakiejś jednostce czy typowi samolotu. Natomiast zdjęć jest bardzo dużo i pozwolę sobie zatrzymać się nad nimi chwilę.
Być może wiele z nich już widzieliśmy w czasopismach bądź w innych książkach (pochodzą m.in. z archiwum WAF lub DWL Poznań). Tylko że nigdy nie były wydrukowane w takiej jakości i razem. Gros z nich to jednak fotografie z prywatnych kolekcji, których również nie dało się oglądać w jednym miejscu. Pełen podziwu jestem dla autorów-poszukiwaczy, bowiem na każdej parze stron otwartej przed sobą książki mamy 2-3 zdjęcia, na średnio 6 opisanych zdarzeń. Daje to około 250 zdjęć. Ale nie jakichś tam, tylko tych konkretnych, opisywanych maszyn. Przed wypadkiem lub po wypadku, bowiem wiele z nich powróciło do służby. Przy zdarzeniach dość spektakularnych (zderzenie Lima-2R z linią wysokiego napięcia) bądź tragicznych (zderzenie skoczka spadochronowego z Iłem-14), mamy też dokumentację fotograficzną samego wypadku.

Aeromax Wydawnictwo LAF Aeromax Wydawnictwo LAF

Z mojego punktu widzenia, czyli czytelnika który każdą fotografię chciałby „rozebrać na czynniki pierwsze”, te zdjęcia są za małe. Z drugiej strony pomyślałem sobie: co by było gdyby ich format miał być większy? Przy rozmiarze książki B5, zabrakłoby miejsca na tekst. Albo książka musiała by mieć nie 216, a 316 stron. Rozumiem. Kompromis.

Podsumowanie

Jak sami autorzy wspominają, jak dotąd mamy tylko dwie pozycje opisujące zagadnienie katastrof w powojennym lotnictwie wojskowym. Pierwszą pt. Antologia pilotów wojskowych poległych w latach 1945-200 wydał mjr w st. spocz. pil. Lech Kubacki. Drugą, znacznie pełniejszą i poszerzoną, stworzył zespół autorski pod redakcją ppłk. nawig. dr Józefa Zielińskiego. – Pamięci lotników wojskowych 1945-2003. Omawiana książka, jeśli stanie się częścią serii, ma szansę być najpełniejszym kompendium wiedzy o tych często dramatycznych i nierzadko bohaterskich wydarzeniach.

Książki absolutnie nie da się przeczytać na raz. Śmiem twierdzić, że nawet nie da się tego zrobić na dwa czy trzy podejścia. To jest raczej rodzaj kroniki i tak naprawdę można ją otwierać na dowolnej stronie. Czytać kilka, kilkanaście stron. Odkładać na kilka dni, wracać… I tak bez końca. Bo jest to lektura niezwykle zajmująca i wciągająca.
Przejście na sprzęt odrzutowy było związane z nową porcją wiedzy, którą musieli przyswoić sobie nie tylko sami piloci, ale i technicy, nawigatorzy. Wielkim prędkościom i wysokościom towarzyszyły nowe, nieznane dotąd zjawiska. Stąd wiele katastrof i wypadków śmiertelnych brało się z niedoszkolenia, wiele z niewłaściwego używania urządzeń w kabinie (w tym foteli wyrzucanych). Były też przypadki niechęci do systemu ratowniczego zakończone niestety tragicznie.
Mając przed sobą książkę opisującą same katastrofy i niebezpieczne zdarzenia, dociera do czytelnika skala polskiego lotnictwa wojskowego w latach 60-tych ubiegłego wieku. No bo skoro w najtragiczniejszym roku 1961 odnotowano 22 katastrofy i 19 awarii, to oznacza, że takie zdarzenia miały miejsce statystycznie raz na około 1,5 tygodnia (co nie znaczy, że nie mogło ich być nawet 3-4 w ciągu tygodnia, w różnych miejscach Polski). Dodając do tego tak „drobne” incydenty jak nieumiejętne lądowania ze zniszczeniem podwozia czy samoczynne złożenie się goleni, dostajemy liczby wprost ogromne. Dość powiedzieć, że każdy rok to ponad 20 stron zdarzeń.

Polecam tę książkę bez wahania każdemu miłośnikowi biało-czerwonej szachownicy. Niektórzy mogą kręcić nosem. Że to Polska Ludowa, że to Ludowe Wojsko Polskie… Ale przecież nie chodzi o szyldy. Chodzi o polskich pilotów i lotników, których powinniśmy zachować w swojej pamięci.

Książkę do recenzji udostępniło Aeromax Wydawnictwo LAF. Dziękujemy.
Publikacja dostępna jedynie w sprzedaży bezpośredniej w Wydawnictwie.