1/72 Supermarine Spitfire Mk.IIa 'Aces’ – AZ Model #7288

Metryczka zestawu

  • Pełna nazwa zestawu: Famous Fighter of WWII, Supermarine Spitfire IIa Aces
  • Producent: AZ Model
  • Nr katalogowy: AZ 7288
  • Liczba i rodzaj elementów: 40 z szarego tworzywa (w tym 6 szt. do innych wersji Spitfire), 1 przezroczysty
  • Schemat malowania:
    • Spitfire IIa, P7666, EB-Z, Observer Squadron, pilot Chef 41. Squadron, Sqd. Ldr. Donald Finlay, Honchurch, November 1940; malowanie: Dark Earth , Dark Green, Sky type S,
    • Spitfire IIa, P7966, D-B, pilot W/Cdr. D.R.S. Bader, spring 1941; malowanie: Dark Earth , Dark Green, Sky type S,
    • Spitfire IIa, P8081, „Garfild Weston IV”, pilot Flt. Lt. Thomas Vybiral, 312. Czechoslovak Squadron, Ayr, November 1941; malowanie: Ocean Grey, Dark Green, Light Grey,
    • Spitfire IIa, P8387, PK-H, „Halina/Barthy”, 315. Polish Squadron, pilot Sgt. Stanislaw „Chalie” Blok, August 1941; malowanie: Dark Earth , Dark Green, Sky type S.
  • Supermarine Spitfire Mk.IIa

Uwagi: Na bazie tych samych ramek, producent równolegle wprowadza na rynek cztery inne zestawy wczesnych Spitfire, a mianowicie: #7287 Spitfire Mk.I Early, #7295 Spitfire Mk.I Late, #7289 Spitfire PR.Mk.IG (foto-recon) oraz #7290 Spitfire Mk.II LR (long range). Ostatni z tych modeli został wyposażony w żywiczną miniaturę dodatkowego zbiornika paliwa (40 gal. fuel tank) montowanego pod lewym płatem samolotu.


Opis szczegółowy

Wprowadzenie

Przyznaję, że kiedy Szefostwo serwisu Plastikowe.pl zaproponowało mi przygotowanie recenzji niniejszego modelu, wpadłem w lekką panikę. Raz, że chodzi o zmierzenie się z jedną z największych ikon WWII (co nigdy nie jest łatwym zadaniem); dwa, że około 15 lat temu porzuciłem (brzydkie słowo) „królewską skalę”, skuszony ponętną „cztery ósemką”. Jednak modelarska ciekawość nie pozwoliła mi poddać się bez walki.
Nie bez wpływu pozostał także fakt, iż AZ Model od mniej więcej 2 lat należy do wąskiego grona niezwykle kreatywnych firm. Nawet jak na warunki prawdziwego Imperium stworzonego przez czeskich producentów, ilość wznowień zestawów „obcych” jak i projektów własnych „AZ”, jest zaiste imponująca. Uwzględniając stosunkowo niewielkie serie produkcyjne poszczególnych zestawów (często rzędu 500-1000 sztuk), nie ma się co ociągać. Smaczku dodaje również fakt obecności miniatury #7288 w doborowym towarzystwie czterech innych, wczesnych Spitów. Odpowiednio nakręcony sięgnąłem więc po jeszcze „ciepłe” pudełko.

Opakowanie

Firma z czeskiej Pragi umieszcza zawartość zestawów w jednoelementowych, otwieranych na boki pudełkach. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Pomimo pewnej fizycznej wątłości zastosowanej tektury, niewielkie acz zgrabne opakowanie zachowuje przyzwoitą sztywność. Efektowny box-art silnie przypomina rysunki z dawnych modeli Matchboxa, czy Airfixa budząc (przynajmniej u mnie) ciepłe, niemal nostalgiczne skojarzenia. Co jednak ważniejsze, ilustruje budującą scenę ataku polskiego Spitfire na niemiecki bombowiec.
Na odwrocie opakowania znajduje się plansza barwna, obrazująca proponowane schematy malowania. Rozwiązanie tyleż atrakcyjne, co nie do końca kompletne. Każdy Spit „otrzymał” bowiem dedykowane rzuty z dołu i od góry, ale zaledwie po jednej sylwetce bocznej. Burtę pudełka zdobi (między innymi) „reklamówka” innego, arcyciekawego zestawu „AZ”, a mianowicie „Złośliwca” Supermarine — Spiteful F.XIV. Model tego samolotu, wszedł do sprzedaży (w Polsce) na przełomie kwietnia/maja bieżącego roku pod sygnaturą #7277.

Wracając jednak do naszego bohatera. Co znajdujemy w środku? Torebkę wielokrotnego zaklejania, zawierającą: dwie ramki z szarego polistyrenu, osłonę kabiny pilota występującą „luzem” jako pojedynczy detal, instrukcję budowy oraz 2 arkusiki z naklejkami.

Instrukcja

Czterostronicowa broszurka formatu A5 pozostawia wiele do życzenia. W szczególności jej jakość utrzymana na poziomie przeciętnej kserokopii nieco razi. Przy założeniu, że instrukcja ma przede wszystkim wspierać, a nie olśniewać grafiką — możemy to jednak jakoś przeboleć. Najbardziej zainteresowała mnie pierwsza strona. Z niej właśnie dowiadujemy się, że owo opracowanie jest wspólne dla wszystkich zestawów serii. Na szkicu części składowych możemy „podejrzeć”, jakie detale przypisane zostały „kuzynom”. Tu odnajdujemy informację o odmiennej osłonie kabiny (przeznaczonej dla Mk.I Early) oraz żywicznym zbiorniku paliwa 182 l (dla Mk.II LR), dostępnych w odpowiadających im pudłach. Reszta — bez zmian, nie licząc kalkomanii. Same etapy budowy przedstawione zostały poprawnie i, z racji niewielkiej liczby elementów, nie wzbudzają wątpliwości.

Supermarine Spitfire Mk.IIa Supermarine Spitfire Mk.IIa

Najsłabszym składnikiem „manuala” jest strona czwarta, wskazująca miejsca lokalizacji napisów eksploatacyjnych. Merytoryczne jest OK, lecz niemal zanikający schemat samego Spita woła wręcz o pomstę do nieba. Nigdzie nie znajdziemy też informacji o poprawnym rozmieszczeniu liter kodowych i godeł indywidualnych. Opierać możemy się jedynie na wspomnianej, niepełnej wizualizacji z pudełka.

Jakość części

Po niedostatkach instrukcji czas na „ogląd” ramek. Tu sytuacja jest znacznie lepsza. Już pierwszy rzut oka przynosi całkiem miłe wrażenie. Choć mamy do czynienia z modelem klasy „middle run”, wykończenie głównych elementów bryły jest akceptowalne. Tu i ówdzie pojawiają się drobne chropowatości, nie na tyle jednak poważne aby nie dało się ich usunąć lekkim przeszlifowaniem. Podobnemu procesowi podać musimy także liczną grupę wypływek tworzywa, czyli tzw. nadlewek. I one jednak są stosunkowo niewielkie, a zdecydowana większość z nich ulegnie „samoistnej utylizacji” podczas wyrównywania krawędzi detali i powierzchni styku/klejenia elementów. Wbrew początkowym obawom nie natrafiłem na żadne jamki skurczowe. Ślady po wypychaczach można policzyć na palcach ręki i za wyjątkiem jednego (siedzisko fotela pilota) nawet chyba nie będą wymagały odcięcia. Lokalizacja „pinów” jest bowiem neutralna.

Supermarine Spitfire Mk.IIa Supermarine Spitfire Mk.IIa

Jedynym elementem „szklanym” okazuje się osłona kabiny pilota. Zgodnie z zapisem na pudełku mamy do czynienia z plastic injected canopy. To dobra wiadomość dla kolegów „szczerze nienawidzących” technologii Vacu — przynajmniej teoretycznie dobra.
Po stronie plusów możemy odnotować:

  • niezłe dopasowanie do kadłuba,
  • ładnie ukazane ramy,
  • całkiem przyzwoitą przejrzystość.

Są jednak i znaczące minusy:

  • osłona w postaci jednego elementu, nie dająca możliwości otwarcia limuzyny;
  • grube ścianki, powodujące silne zniekształcenie obrazu wnętrza oraz nie rokujące szans powodzenia podczas ewentualnego przecinania;
  • uszkodzenie mechaniczne (wykruszenie) fragmentu tylnej sekcji, prawdopodobnie podczas wyjmowania z formy.

Supermarine Spitfire Mk.IIa Supermarine Spitfire Mk.IIa

Ten ostatni defekt można na szczęście łatwo usunąć. Nie wiem czy jest on charakterystyczny dla całej serii, czy też dotyczy wyłącznie „mojego” zestawu. Realnie – minusy osłony są na tyle poważne, że w kontekście bogato wyposażonego kokpitu stwarzają niemałą zagwozdkę.

Wierność odwzorowania

Supermarine Spitfire Mk.IIa Supermarine Spitfire Mk.IIa Supermarine Spitfire Mk.IIa

Odzwierciedlenie powierzchni można swobodnie uznać za dobre. Linie podziału paneli wykonano jako wgłębne, niezwykle delikatne i równe. To ważna wiadomość, gdyż w 1/72 paskudnie wyorane linie są w stanie całkowicie zepsuć efekt końcowy. Ciekawym miejscem jest styk bocznych i dolnych fragmentów pokryw silnika, wykazujący niejakie pofałdowania na linii łączenia. Zdjęcia archiwalne operacyjnych Spitfire obrazują częste pogięcia i odstawanie blach tych właśnie sekcji. Nie wiem czy efekt ten był zamierzony przez AZ Model, czy też nie – niemniej obszar osłon prezentuje się efektownie i wielce realistycznie. Do drobnych smaczków zaliczyć można np.: zawiasy listwowe luku radia, czy najróżniejsze przetłoczenia.

Supermarine Spitfire Mk.IIa Supermarine Spitfire Mk.IIa

W tej ostatniej sferze odnotować należy fakt, że przetłoczenia na skrzydłach (wynikające z cienkiego profilu płata, a zarazem konieczności ukrycia kół podwozia głównego) posiadają odpowiedniki w postaci zaklęśnięć wewnątrz luków podwozia. W wielu innych modelach Spitów „sufity” wnęk wykonano bowiem jako całkiem płaskie. Producent zadbał też o odwzorowanie lokalnie występujących, wypukłych listew wzmacniających. Nie zapomniano również o odwzorowaniu ważniejszych śrub mocujących, w szczególności: na osłonach silnika, blachach opływu skrzydło-kadłub i kadłub-stateczniki poziome. Wersja Mk. II wyposażona w nowy silnik Merlin XII różniła się od poprzedników także innym detalem, posiadała niewielką kroplową owiewkę na osłonie silnika (po prawej stronie) tuż za śmigłem, kryjącą część przekładni rozrusznika pirotechnicznego. Spitfire z AZ Model uwzględnia ten charakterystyczny element. Do pozytywów, pozwalam sobie zaliczyć formę zaznaczenia powierzchni sterowych. Rysunek „wzoru” zdobiącego stery i lotki jest prawidłowy, przy czym zadowalająco delikatny. Godne odnotowania jest także właściwe przedstawienie krzywizn, na spodzie kadłuba w okolicy krawędzi spływu płatów. Wiele zestawów uznanych producentów (w różnych skalach) błędnie prezentuje niniejszy obszar jako całkiem płaski. Czescy projektanci ustrzegli się podobnego, „grubego” błędu.

Supermarine Spitfire Mk.IIa Supermarine Spitfire Mk.IIa Supermarine Spitfire Mk.IIa

Na podstawie „analizy przypadku” typu In-box, nie sposób niestety zdiagnozować pewnego aspektu, a mianowicie dopasowania elementów zestawu. W przypadku modeli grupy Limited edition bywa różnie. Stąd też prośba do czytelników, którzy podejmą się budowy, aby zechcieli podzielić się swoimi spostrzeżeniami – choćby w formie komentarza.

Zgodność wymiarowa

Zgodność wymiarowa należy do najważniejszych, jeśli nie kluczowych fragmentów całej układanki. To ona często decyduje o tym, czy zestaw stanie się modelem, czy też zakwalifikujemy go jedynie jako „zabawkę politechniczną” i odłożymy w zakurzony kąt. Producent kierując się podobnym przesłaniem, skwapliwie skorzystał z wiedzy i doświadczenia p. Roberta Humphreya z SAMI. Projekt modelu powstał zaś w oparciu o rysunki p. A. Grangera z M.I.S.T.C. z roku 1977. Informacje na ten temat zwarte zostały w instrukcji budowy modelu. Niedowiarki mogą dodatkowo sięgnąć po zdjęcia zamieszczone na stronie internetowej AZ Model. Jako wyjątkowy sceptyk, postanowiłem dokonać porównania z planami p. Roberta Grudnia zamieszczonymi w Monografiach Lotniczych wydawnictwa AJ-Press. Śpieszę donieść, że weryfikacja wypadła nad wyraz pozytywie. Zarówno ogólna geometria, jak i rozmieszczenie linii podziałowych są bardzo dobre. Nieco zbyt mała wydaje się jedynie pokrywa luku dostępowego, po prawej stronie tylnej sekcji kadłuba. Po przeszlifowaniu połówek kadłuba należy także sprawdzić, czy górna część osłony silnika nie jest nazbyt płaska. „Na oko” sprawia takie wrażenie (choć niezbyt wyraźnie), ale bez wycięcia z ramek i dopasowania elementów, nie da się tego niuansu ani jednoznacznie potwierdzić, ani wykluczyć.

Jedyne istotne błędy jakich potencjalnie możemy doświadczyć, związane są z zestawami wersji PR.IG oraz Mk.II LR. Podejrzenie takie przyszło mi na myśl w wyniku ponownej lektury instrukcji budowy. Podaje ona mianowicie, iż w ramach ww. serii modeli pojawiają się dwa różne typy osłon kabiny – jedna dla Mk.I Early i jedna dla pozostałych wersji. Pytanie: a gdzie osłona dla PR.IIG z typowymi przetłoczeniami plexi (w formie łezki) na bocznych ściankach limuzyny? Sugerowane nawiercenie okienek foto-aparatury na spodzie kadłuba Mk.II ukazuje ich asymetryczne położenie. Jest to prawidłowe dla samolotów wersji PR.II D, podczas gdy w PR.IIG, o ile się nie mylę leżały one na osi wzdłużnej kadłuba. Ostatnia uwaga dotyczy kształtu zbiornika 40 gal. (montowanego na stałe) w wersji Mk.II LR. Jeśli żywiczny detal AZ Model posiada ostrołukowy kształt sugerowany na pierwszej stronie instrukcji, pojawia się rozbieżność. Zbiorniki te były wybitnie „tęponose”, co potwierdza wiele fotografii archiwalnych. Żadna z tych trzech uwag, na szczęście nie dotyczy zestawu Spitfire IIa.

Wyposażenie

Supermarine Spitfire Mk.IIa Supermarine Spitfire Mk.IIa Supermarine Spitfire Mk.IIa

Temat wyposażenia postanowiłem przeanalizować wnikliwie, zwłaszcza że sam byłem ciekaw czego możemy się spodziewać w świeżutkiej „siedemdziesiątce dwójce”. Duże wrażenie zrobił na mnie „wystrój” kokpitu. Bardzo ładnie i bogato odtworzone burty kabiny wraz z całym wyposażeniem. W miarę dobra przednia wręga z piękną tablicą przyrządów pokładowych busolą i celownikiem. Ten ostatni wymaga jedynie wymiany szybki na wyciętą z bezbarwnej folii. Do udanych możemy zaliczyć również „podłogę” kabiny. Trochę gorzej przedstawia się kolumna sterownicza. Posiada wprawdzie właściwą długość, wymaga jednak odchudzenia, a taże rozwiercenia przestrzeni we wnętrzu uchwytu. Tylna wręga na kolana nas nie rzuci (choć jest do zaakceptowania), ładnie wykonano natomiast płytę pancerną z zagłówkiem. Jedynym fatalnym detalem jest fotel pilota. Nie dość że nie trzyma geometrii, to we wnętrzu siedziska odkrywamy ogromny ślad po wypychaczu — brrrr. Szkoda czasu na korekty, do kosza i sięgamy po blaszki/żywice, ewentualnie budujemy własnym sumptem.

Supermarine Spitfire Mk.IIa Supermarine Spitfire Mk.IIa

Kolejny obszar — podwozie. Delikatne golenie, wymagające jedynie przeszlifowania; atrakcyjne koła podwozia głównego z pieczołowicie odlanymi felgami; przyzwoite kółko ogonowe. Ciekawostką jest sposób wykonania bocznych powierzchni luków podwozia w postaci osobnych elementów wklejanych pomiędzy górną i dolną połówkę skrzydła. Jeszcze się z takim rozwiązaniem nie spotkałem, a tym samym nie bardzo wiem jak je ocenić.

Supermarine Spitfire Mk.IIa Supermarine Spitfire Mk.IIa

Zespół kołpak-śmigło obecny jest na ramkach w postaci:

  • dwułopatowego drewnianego śmigła Airscrew Company
  • trójłopatowego śmigła DeHavilland
  • trójłopatowego śmigła Rotol

Dla Spitfire Mk.IIa potrzebne nam będzie jedynie to ostatnie, niemniej otrzymujemy pewną opcje na wypadek, gdyby a nuż nas skusiła jakaś przeróbka. Przyznam, że geometrii śmigieł nie sprawdziłem. W razie czego, nadlewki tychże elementów dają nam paradoksalnie szerokie możliwości korekty kształtu łopat.

Kalkomanie

Supermarine Spitfire Mk.IIa

W skład zestawu wchodzą dwa niewielkie arkusze kalkomanii. Pierwszy — obejmujący symbole i napisy eksploatacyjne jest produktem wspólnym dla całej ww. serii Spitfire-ów. Drugi — zawierający odpowiednie oznakowania państwowe, taktyczne i indywidualne, podlega zmianie w zależności od wersji zestawu. Zastanowił mnie obecny na pudełku, szumny zapis głoszący Super Decal Sheet. Rzeczywiście naklejki robią dobre wrażenie. Druk jest staranny i czysty, dość różnorodny krój liter kodowych i seriali oddano prawidłowo, film jest cienki, a faktura naklejek gadka i błyszcząca. W sumie same pozytywy, ale czy na współczesnym rynku takie wykonanie należy określać mianem Super? Tak chyba powinien wyglądać Standard. Mniejsza jednak o semantykę, dalece ważniejsza jest wszak kolorystyka. Mam pewne zastrzeżenia co do koloru czerwonego użytego w brytyjskich „rondlach” – wydaje się nieco za jaskrawy. Może jednak jest to wynikiem mojego „czteroósemkowego” skrzywienia. Barwy stosowane w 1/72, dla wizualnego dopasowania do skali, winny być przecież znacznie jaśniejsze. Barwa liter kodowych maszyny z 312. Czechosłowackiego Dywizjonu znacząco odbiega od szarości tychże oznaczeń w pozostałych schematach. Nie wiem co jest powodem takiej różnicy, zakładam jednak, że w przypadku „własnego” Spitfire czeski producent dobrze odrobił pracę domową i można mu swobodnie zawierzyć.

Supermarine Spitfire Mk.IIa

Przy okazji opisu kalkomanii, słów kilka o proponowanych malowaniach i ich pierwowzorach. Spitfire IIa, P8387, PK-H należał do grupy samolotów przekazanych przez 308 Polski Dywizjon Myśliwski na stan bratniego 315 Dywizjonu. Z wcześniejszego okresu służby pochodzi zarówno napis fundacyjny Barthy, jak i charakterystyczne dla 308-go duże szachownice na osłonach silnika. Przy okazji zmiany liter kodowych dywizjonu, pojawiło się typowe dla 315-go (w tym okresie) rozwinięcie litery indywidualnej w dziewczęce imię Halina. Podobnej operacji dokonano również na innych maszynach, przykładowo: Krysia, Janka, Marysia, czy Pola. Trudno orzec, czy napis Barthy był rzeczywiście malowany barwą żółtą. Inskrypcje fundacyjne malowano także farbą białą, lub szarą — stosowaną do nanoszenia liter kodowych. Czarno-białe fotografie nie dają jasnej odpowiedzi, zwłaszcza że napis leży na przecięciu śladów spalin z rur wydechowych silnika i wycieków ze zbiornika kadłubowego. We wrześniu 1941 roku, P8387 został zdany przez 315-ty do bazy remontowej, gdzie dokonano jego przebudowy na wersję Vb.

Pewnego sprostowania wymaga opis pierwszego schematu malowania. 41 Dywizjon RAF nie był jednostką obserwacyjną. Spitfire IIa, P7666 stanowił jedną z dwóch maszyn ufundowanych przez członków Royal Observer Corps i to właśnie wydarzenie upamiętnia godło oraz napis na kadłubie. Przekazany do 41 Dywizjonu Myśliwskiego służył w nim do końca 1940 roku, by następnie trafić do 54 Dywizjonu RAF (w którym latał z kodem KL-Z). Wiosną 1941 został utracony w wyniku starcia z Messerschmittami. Samolot legendarnego beznogiego pilota W/Cdr. D. Badera nie wymaga szerszego opisu. Jako dygresję podam natomiast, że czeski Spitfire DU-R „Garfield Weston IV” posiadał swojego „bliźniaka” w polskim 303 Dywizjonie Myśliwskim. Był nim Spitfire IIa, P8085, RF-J „Garfield Weston VII”. Znane są zdjęcia tej maszyny z maja 1941 r. kiedy przeważnie „dosiadali” go sierżanci piloci: Popek i Szlagowski.

Zestawy uzupełniające / korygujące błędy zestawu

Ponieważ bohater niniejszej recenzji jest jeszcze cieplutką nowością, trudno mówić o gamie właśnie jemu dedykowanych „ulepszaczy”. Inna sprawa, że jako zestaw klasy „short/middle run” prawdopodobnie w ogóle nie doczeka się dodatków. Niemniej, za sprawą obecności na rynku wielkoseryjnego modelu Spitfire I firmy Tamiya, pojawia się możliwość szybkiej adaptacji elementów, kilku zestawów przeznaczonych do waloryzacji japońskiej miniatury. Należą do nich między innymi:

  • Eduard (SS 214) — Spitfire I Color Photo Etched Set
  • Eduard (73214) — Spitfire I Detail Set
  • Part (S72 144) — Spitfire I/II
  • Part (S72 145) — Spitfire I/II Flaps
  • Aires (7078) — Spitfire I Cockpit Set
  • Aires (7080) — Spitfire I Detail Set
  • Aires (7084) — Spitfire I Gun Bay
  • CMK (72682) — Spitfire I/II/V Wheel w/ Five Spoked Disc

Również w obszarze prac „malarskich” pojawia się wiele pozycji poszerzających nasze możliwości wykonawcze. Poniżej wymieniam jedynie cztery przykładowe, popularne i stosunkowo łatwo dostępne zestawy. Nie ulega jednak kwestii, że niemal każda firma produkująca kalkomanie, bądź maski posiada arkusze przypisane wszelkim wersjom Spitfire. Ku zadowoleniu modelarskiej braci jest więc w czym wybierać i przebierać.

  • Eduard (XS522) — Spitfire Camouflage Scheme A
  • Eduard (XS523) — Spitfire Camouflage Scheme B
  • Techmod (72012) — Supermarine Spitfire I/IIB
  • Techmod (72012) — British National Insignia — Supermarine Spitfire

Podsumowanie

Zestaw AZ Model z całą pewnością nie jest tak nieskazitelnie gładki i czysto wykonany jak produkty Tamiyi, czy Hasegawy. Należało się tego spodziewać. Moim zdaniem nie ma jednak szczególnych powodów do narzekania. Na etapie prac przygotowawczych jesteśmy w stanie wyeliminować gros – w gruncie rzeczy drobnych – niedociągnięć. Jestem przekonany, że solidna praca włożona przez producenta w wymiarową poprawność miniatury, zaowocuje na wielu mini-placach budowy. Jedynej zawady upatruję w nie do końca udanej osłonie kabiny. Szkoda byłoby ukryć precyzyjnie wykonane wnętrze pod grubym, wtryskowym „czerepem”. W tym przypadku załączenie vacuformowej „wydmuszki” (najlepiej zdwojonej) dałoby chyba znacznie lepszy efekt. Bez wątpienia za sprawą znaczącej grubości ścianek, na zaawansowaną waloryzację pozwolą sobie jedynie prawdziwi „modelarscy twardziele”. Drobniejsze poprawki leżą jednak w „polu rażenia” nawet mniej doświadczonych kolegów. Co by nie powiedzieć, Spitfire ze swą wyjątkowo wyrafinowaną i elegancką sylwetką pozyskał właśnie kolejną godną uwagi miniaturę.

Literatura:

  1. Alfred Price Supermarine Spitfire Vol.1, Monografie Lotnicze #38, AJ-Press, Gdynia 1997
  2. Wojtek Matusiak Supermarine Spitfire Vol.2, Monografie Lotnicze #39, AJ-Press, Gdańsk 1998
  3. Wojtek Matusiak Supermarine Spitfire Vol.3, Monografie Lotnicze #40, AJ-Press, Gdańsk 1999
  4. Wojtek Matusiak Supermarine Spitfire I/II, Polskie Skrzydła #6, Wydawnictwo Stratus 2007
  5. Mike Spick Supermarine Spitfire, Słynne Samoloty, Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”, Warszawa 1992
  6. Peter Caygill Bojowe legendy. Spitfire Mk. I-V, Wydawnictwo Vasut