1/72 Su-27 Russian Knights Flankers – Begemot #72-027

Su-27 Russian Knights Flankers Su-27 Russian Knights Flankers

Jakiś czasu temu, podczas standardowego przeglądu nowinek rynku modelarskiego natrafiłem na ofertę rosyjskiej firmy o nazwie Begemot. Jako że czynione wówczas „badania” nie dotyczyły zastawów kalkomanii, odnotowałem jedynie w pamięci, aby przyjrzeć się kiedyś bliżej produktom z Rostowa nad Donem. Niedawno – dzięki uprzejmości redakcji serwisu plastikowe.pl – w ręce moje trafiło kilka arcyciekawych arkuszy, z których „na pierwszy ogień” wybrałem naklejki dedykowane myśliwcom rodziny Su-27 w barwach zespołu akrobatycznego Russian Knights. Zespół utworzony oficjalnie z dniem 5 kwietnia 1991 r. stacjonuje w podmoskiewskiej bazie Kubinka i jest doskonale znany wszystkim miłośnikom lotnictwa, będąc częstym gościem dużych imprez i pokazów. Malowania maszyn demonstrowanych przez pilotów jednostki, nieodmiennie przykuwają wzrok oraz pobudzają wyobraźnię modelarskiej braci.
Pierwszy kontakt wzrokowy ze strunową torebką foliową, wydał mi się zwyczajny. Oniemiałem dopiero po jej otwarciu, gdy na stole wylądowały: 2 arkusze gęsto usiane naklejkami, arkusik z foliami do maskowania i potężna, ośmiostronicowa instrukcja formatu zbliżonego do A3. W tym miejscu recenzji pojawia się zazwyczaj lista proponowanych przez producenta malowań. Proszę o wybaczenie, ale w przypadku niniejszego zestawu, mało kto czułby się na siłach aby drobiazgowo wspomnieć o wszystkich niuansach. Mam nadzieję, że skalę zagadnienia właściwie ilustrują, zamieszczone obok schematy.

Su-27 Russian Knights Flankers Su-27 Russian Knights Flankers Su-27 Russian Knights Flankers Su-27 Russian Knights Flankers

Nominalnie mamy do dyspozycji 20 malowań Su-27 i 27UB, od pierwszych egzemplarzy dostarczonych jednostce w 1989 r. (czyli jeszcze przed oficjalnym powołaniem Grupy Akrobacyjnej), aż po nabytki z roku 2007. Określenie „nominalnie” jest w tym przypadku szczególnie godne podkreślenia. Już w opisie pierwszego schematu (Su-27 o numerze burtowym „25”) znajdujemy odnośniki i uwagi precyzujące podobieństwa oraz różnice występujące w siostrzanych maszynach o numerach: „20”-„24” i „26”. Tym samym, opis malowania figurujący w instrukcji pod numerem 1. wsparty nieznacznie różniącymi się kalkomaniami, daje nam możliwość odtworzenia „mundurka” nie jednej, lecz aż siedmiu różnych maszyn. Z podobnym zjawiskiem stykamy się także przy kilku kolejnych punktach instrukcji. Realnie, cały pakiet informacji daje nam możliwość wyboru z grupy ok. 60-70 prezentowanych malowań. W niektórych przypadkach mamy do czynienia z tym samym samolotem o stopniowo, kilkakrotnie zmienianym/modyfikowanym kamuflażem. Szczerze przyznam, że dysponując tak szerokim spektrum możliwości poczułem się trochę jak przysłowiowy osiołek, któremu w żłobie dano.

Su-27 Russian Knights Flankers Su-27 Russian Knights Flankers Su-27 Russian Knights Flankers Su-27 Russian Knights Flankers

W ujęciu ogólnym, otrzymujemy pełne dane o tzw. wczesnych i późnych kamuflażach pokazowych. Dokładnie opisano też kolejno wprowadzane elementy dekoracyjne Zespołu Akrobacyjnego. Innym aspektem są szczególne, często występujące jedynie okazjonalnie, oznaczenia w postaci: Logo producentów awioniki i podzespołów samolotów rodziny Su-27, instytutów badawczych, programów rozwojowych, imprez w których maszyny brały aktywny udział, etc. Zdecydowanie podkreślono także fakt, że za wyjątkiem symboli ostrzegawczych na wlotach powietrza do silników, samoloty Russian Knights nie noszą żadnych innych oznaczeń, bądź napisów eksploatacyjnych. Całość dokumentacji merytorycznej uznać należy za wyjątkowe osiągnięcie. Gdyby zamieszczone notki nieznacznie rozwinąć oraz wesprzeć planszami barwnymi względnie fotografiami, mielibyśmy do czynienia z pełnowymiarowym, monograficznym opracowaniem tematu. Nie mamy jednak specjalnych powodów do narzekań na czarno-białą formułę instrukcji. Jest ona wystarczająco czytelna, a ogrom dostępnych zdjęć (wszak samoloty biorące udział w pokazach są niczym modelki na wybiegu) pozwala na niemal pełną weryfikację informacji przedstawionych przez Begemot-a.
Po lekturze bogatych opisów, przyszedł czas na próbę oceny technicznej samych kalkomanii. Do kolorystyki i jakości nadruku nie mam żadnych uwag krytycznych. Wszystkie oznaczenia i symbole są wyraźne, pozbawione jakichkolwiek przesunięć i o ile udało mi się ustalić, „trzymają” geometrię oraz skalę. Użyty film jest cienki, choć jak się wydaje skłonny do żółknięcia. Dysponując zarówno arkuszami ze stosunkowo nowych serii produkcyjnych, jak i pochodzącymi z okresów wcześniejszych, zauważyłem dość szybkie nasilanie się zjawiska żółknięcia w miarę upływu czasu. Innymi słowy, wskazane jest zwrócenie pilniejszej uwagi na ten aspekt (trudne zadanie podczas zakupu przez Internet).
Nie mając wcześniej styczności z wyrobami Begemota, uznałem za naturalne i celowe przeprowadzenie fizycznych testów nakładania na model. Jako „poligon” wybrałem fragment starego modelu o umiarkowanie pofałdowanej powierzchni, posiadający zarówno wklęsłe linie podziału blach, jak i wypukłe nity. Pierwsze podejście – delikatne odmoczenie kalkomanie aby nie usunąć kleju, a następnie pokrycie popularnym preparatem Gunze Mr. Mark Softer, zakończyło się porażką. Film okazał się bardzo sztywny i niezbyt skłonny do wnikania w zagłębienia. Przyleganie do podłoża – marne, zaś tzw. świecenie kalkomanii występuje niemal na całej powierzchni. Skłonny jestem zaryzykować twierdzenie, że zastosowany klej jest fatalnej jakości. Podejście drugie – nałożenie pod kalkomanię kropli kleju guma arabska, zastosowanie delikatniejszego płynu Microscale oraz docisk wilgotną ściereczką w newralgicznych miejscach. Ta metoda okazała się stuprocentowo skuteczna, jest jednak czaso- i pracochłonna (zważywszy dużą liczbę elementów dekoracyjnych). Pokrycie wyschniętej naklejki ochroną warstwą werniksu, potwierdza niewielką grubość filmu. Szlifowanie powierzchni nie będzie potrzebne.

Podsumowanie

Strona opisowa produktu – imponująca; strona graficzna instrukcji, kolorystyka i druk kalkomanii – bardzo dobre; właściwości mechaniczne – poniżej oczekiwań, akceptowalne przy sporym nakładzie pracy; właściwości kleju – fatalne. Innymi słowy, jest to naprawdę dobry i godny polecenia produkt, niemniej wymagający pewnego doświadczenia i nie pozbawiony kilku irytujących wad. W świetle wyżej opisanych doświadczeń, nie wyobrażam sobie np. nakładania „wielkogabarytowych” elementów na usterzeniu pionowym, czy też czerwono-białych aplikacji pokrywających znaczne obszary płatów i grzbietu kadłuba. Tu z całą pewnością niezbędne będzie malowanie we własnym zakresie. Na szczęście Begemot załączył do zestawu maski pozwalające na wymalowanie żółtych ogonowych ”słoneczek”.

Su-27 Russian Knights Flankers

Warto nadmienić, że #72-027 stanowi element całej serii produktów dedykowanych rodzinie Su-27:

  • #72-025 — Su-27 Flanker family part 1 (25 malowań)
  • Su-27 Flanker family part 1

  • #72-026 — Su-27 Flanker family part 2 (25 malowań)
  • Su-27 Flanker family part 2

  • #72-028 — Su-27K/Su-33 Sea Flanker (35 malowań)
  • Su-27K/Su-33 Sea Flanker

  • #72-029 — Su-27/30/32/35/37 Demo A/C from Flanker family (43 malowania)
  • Su-27/30/32/35/37 Demo A/C from Flanker family

  • #72-030 — Su-27/33 complete stencils
  • Su-27/33 complete sten

Ostatni z wymienionych zestawów, poza kompletnymi napisami eksploatacyjnymi dla samego płatowca (takiego bogactwa nie posiada na pewno żaden arkusz kalkomanii dołączany przez producentów modeli) obejmuje również naklejki dla ok. 40 typów belek podwieszeń, kierowanych i niekierowanych pocisków rakietowych oraz bomb i zasobników różnego przeznaczenia (!).
Rosyjski producent nie zapomniał również o „Suczkach” w skali 1/48, wprowadzając na rynek analogiczne do ww. zestawy: #48-004 do #48-009. Miłośnicy 1/32 zadowolić się natomiast muszą wyrobem #32-002 Su-27 „Flanker” family full stencils.

Tytułem zakończenia

Z uwagą prześledziłem informacje producenta o aktualnej sieci dystrybucyjnej. Na liście znalazły się sklepy/hurtownie z USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Włoch, jak również z Węgier, Ukrainy, Łotwy, Czech, Bułgarii, Chorwacji, a nawet Wietnamu i Korei Południowej. O punktach sprzedaży na terenie Rosji nie wspominając. Żaden ze wskazanych przez Begemot sklepów, nie leży na mapie naszego pięknego kraju. Pozostawiam bez komentarza.