1/48 Rafale M – Eduard #48284

Rafale M

O tym, że model francuskiego myśliwca w wykonaniu firmy Revell wart jest wydanych na jego zakup pieniędzy, starałem się przekonywać w opublikowanej niedawno recenzji tego ciekawego zestawu. Jeden z redakcyjnych kolegów skomentował nawet temat w następujących słowach: Rafale M w 1/48 to najwyższa klasa światowa , widać ze pochodzi z najlepszych jak dla mnie lat Revell-a. Co by jednak nie mówić bądź pisać, nawet tak przygotowany produkt plastikowy aż prosi się o stosowne żywiczne/metalowe/blaszane ulepszacze. Spodziewałem się zatem żywej reakcji, przynajmniej ze strony najaktywniejszych zazwyczaj firm, jak: Aires, CMK, czy Eduard. Tymczasem, pomimo upływu kilkunastu lat od premiery miniatury, nic podobnego nie nastąpiło i – jak możemy przypuszczać – raczej już nie nastąpi. Jedynie Eduard delikatnie zaznaczył swoje zainteresowanie „Rafałkiem”, przygotowując maski „kabinowe” (#EX 157) oraz blaszkę będącą bohaterem niniejszego opisu. Warto nadmienić, że oba ww. dodatki pojawiły się już w „małe” kilka miesięcy od chwili zaistnienia modelu na sklepowych półkach.

Rafale M Rafale M

Cóż zatem znajdujemy w foliowej koszulce wzmocnionej kartonową podkładką? Ano, nie za wiele. Zaledwie jedną, prawdziwie samotną i niewielką ramkę foto-trawioną oraz oczywiście instrukcję.

Zawierzając maksymie głoszącej, iż „nie rozmiar się liczy, a technika”, dokonałem szybkiego oglądu zawartości. Z ogólnego wolumenu około 45 elementów, aż 13 odpowiada za odtworzenie pasów siedzeniowych pilota. To dobra wiadomość jako że fabryczne, odlane przez Revell-a wraz z elementami fotela, nie należą do porażająco atrakcyjnych. Kolejne 7 szt. detali przynależnych kokpitowi to lusterka wsteczne, drobne uchwyty, bardzo przydatne pedały orczyka zastępujące plastikowy bubel zestawu oraz ładne obramowanie uchylanej sekcji osłony kabiny. Wszystko to jak najbardziej godne zastosowania.

Rafale M Rafale M Rafale M

Pozostała drobnica pozwala na doposażenie goleni podwozia i wykonanie szeregu anten sensorów położenia maszyny/pomiaru warunków zewnętrznych, których nie znajdziemy w pudełku z modelem. Ciekawostką jest otwierany stopień, zlokalizowany w przedniej lewej sekcji kadłuba na wysokości kabiny, a mający oczywiście ułatwić pilotowi zajęcie swego „miejsca pracy”. Przyznam, że przeoczyłem ten fragment konstrukcji płatowca i co więcej, trudno znaleźć fotografię Rafale M, na której stopień ten jest rozłożony.

Podsumowanie

Produkt #48284 wbrew przyjętej przez Eduarda nomenklaturze, nie został opatrzony sygnaturą Zoom, choć de facto takiej właśnie konwencji odpowiada. Można przyjąć, że w świetle wysokiej wierności modelu Revell, dalsze rozwijanie tematu nie było potrzebne i faktycznie na próżno szukać kolejnych, szerszych propozycji (nie tylko w ofercie Eduard-a). Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że przedmiotowa blaszka nieco „trąci malizną”. Dziwi przykładowo brak tablicy przyrządów pokładowych i/lub bocznych paneli sterowania.

Dobrą stroną takiego stanu rzeczy jest natomiast to, że całość propozycji możemy skutecznie spożytkować podczas budowy, nie zawracając sobie głowy eliminacją detali całkowicie zbędnych, jak: beznadziejnie płaskie przewody hamulcowe, różne mikroskopijne niby-popychacze, wszelakiej maści dziwne „wajchy” zupełnie niewidoczne w gotowym modelu, etc. Nie muszę dodawać, że skromna zawartość pozytywnie wpływa także na ostateczną cenę dodatku.