1/48 P-38J Lightning – Hasegawa #09101
Metryczka zestawu
- Pełna nazwa zestawu: P-38J Lightning Virginia Marie
- Producent: Hasegawa
- Nr katalogowy: 09101 (JT1)
- Liczba i rodzaj elementów: 128 z szarego tworzywa, 12 przezroczystych
Schemat malowania
- P-38J, 5th Air Force, 433 Fighter Squadron, 475 Fighter Group; malowanie: cały samolot w naturalnej barwie aluminium (NMF),
- P-38J, 5th Air Force, 433 Fighter Squadron, 475 Fighter Group; malowanie: cały samolot w naturalnej barwie aluminium (NMF),
- P-38J, N2-K, 383rd Fighter Squadron, 364 Fighter Group; malowanie: Olive Drab/Neutral Grey
Uwagi: Zestaw należy do większej serii, obejmującej również P-38 wersji E, F, G, H i L. Jak zwykle w przypadku Hasegawy, modele te pojawiają się co jakiś czas w pudełkach o zmienionej szacie graficznej, z nowymi zestawami kalkomanii i oczywiście opatrzone zupełnie innymi sygnaturami katalogowymi.

Opis szczegółowy
Wprowadzenie
P-38 który swą nieśmiertelną sławę zdobywał na krwawym szlaku wiodącym z Nowej Gwinei ku Filipinom, stanowi klasyczny element niemal każdej kolekcji miniatur samolotów bojowych WWII. Tym bardziej cieszy fakt, że producenci modeli raczej nie zapominają o tej pięknej konstrukcji, ale… W mojej ulubionej skali 1/48 mamy do czynienia z dość dziwną sytuacją. Prym wiodą dwie serie modeli Lightningów: koreańskiej Academy oraz japońskiej Hasegawy. P-38 Academy charakteryzuje spory stopień uproszczenia, przy jednoczesnym zachowaniu całkiem przyzwoitego poziomu wykonania i poprawności geometrii płatowca. Dodatkowym atutem jest też obecność w serii, mniej rozpowszechnionych wersji jak: Drop Snoot, Pathfinder, Night Lightning, czy F-5E PhotoRecon. Hasegawa zaś, skupiła się na głównych wersjach seryjnych myśliwca, kładąc nacisk na ogólną wierność odwzorowania. Sztuczka udała się Japończykom o tyle, że do dziś bohater niniejszego opisu uznawany jest za najlepszy model P-38J (a ściśle biorąc P-38J-15-LO) w skali 1/48. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że do premiery produktu #JT1 doszło w lipcu 1993 roku (!). Zasadnicze pytanie brzmi zatem: jak się ma ten najlepszy z zestawów 1/48 Lightning J do wymagań odbiorców 2010 r. Innymi słowy – najwyższy czas konstruktywnie pomarudzić, na chwalę zapominając o minionych siedemnastu latach.
Opakowanie
Pudełko: mocne, obszerne, bezpieczne, wygodne w użyciu (wanna + wieko), trzyma standard i generuje pierwszy plus dla producenta. Box-art stworzony ręką nadwornego malarza imperium Hasegawy pana Koike Shigeo, w pełni eksponuje naturalne piękno późnej „trzydziestki ósemki”. Myśliwce nazywane przez przeciwników „diabłami z rozwidlonym ogonem”, ukazują się nam pod postacią pary „Aniołów Szatana” – takie bowiem miano nosiła legendarna 475 Grupa Myśliwska (pierwsza FG od zarania swych dziejów w całości wyposażona w P-38, złożona z dywizjonów: 431. „Hades”, 432. „Clover” oraz 433 „Possum”). Wszystko to sprawia, że opakowanie bierzemy do ręki z przyjemnością. Wnętrze także nie rozczarowuje. Znajdujemy w nim aż 16 ramek (przeważnie niewielkich) z detalami, harmonijkową instrukcję montażu, spory arkusz kalkomanii + arkusik „stickersów” zawierający dwa charakterystyczne, eliptyczne „lusterka” umieszczane na osłonach silników. Jedynym minusem – z punktu widzenia bezpieczeństwa elementów – jest upchanie licznych ramek szarego tworzywa do zaledwie dwóch zgrzewanych, foliowych woreczków. Żaden detal nie został co prawda trwale uszkodzony, dość licznie natomiast występują zarysowania powierzchni.
Instrukcja
Osiem stroniczek formatu A4 prowadzi nas od krótkiej historii konstrukcji, przez etapy budowy i wizualizację rozkładu części na ramkach, do tabeli barw i schematów malowania trzech maszyn. Całość utrzymana w odcieniach szarości, jest zwięzła i czytelna, bez błędów merytorycznych ani pomyłek w umiejscowieniu i oznaczeniach detali. Jeśli miałbym wskazać ew. warte uzupełnienia fragmenty instrukcji, byłyby to: tabela barw poszerzona o paletę farb innych producentów niż tylko Gunze Sangyo; schematy malowań wydrukowane w pełnym kolorze, choćby w postaci osobnej ulotki (co Hasegawa czasem później faktycznie realizowała); zdecydowanie szersze opisy samolotów, których malowania zaproponowano. Temu ostatniemu „brakowi”, staram się delikatnie przeciwstawić w akapicie Kalkomanie. Ogólnie jednak instrukcję uznać należy za udaną.
Jakość części
W tym miejscu należy przede wszystkim pochwalić tradycyjnie wysoką jakość użytego tworzywa. Nie sprawi nam ono żadnych przykrych niespodzianek podczas obróbki mechanicznej i klejenia. To wysoce pożądana cecha, zważywszy fakt że bez poprawek tym razem się nie obejdzie. Powodem jest dość przeciętne wzajemne dopasowanie głównych elementów bryły, co dotyczy (na szczęście niemal wyłącznie) przedniej sekcji kadłuba. Zamysł koncepcyjny był dobry. Jeden element zawierający całą górną powierzchnię płata wraz z fragmentami kadłuba i belek silnikowych, zdecydowanie ułatwia zachowanie geometrii modelu. Największy problem pojawia się na styku ze „spodem”, tj. dolną połówką kadłuba i centropłata. Sytuację pogarsza fakt, że podział obu części przebiega w inny sposób niż podział paneli poszycia, a do tego ww. linie podziału nieco się ze sobą rozmijają. Umówmy się – żadnego dramatu nie ma. Jakość jest i tak wyższa niż w wielu modelach innych producentów, niemniej musimy się liczyć z koniecznością szpachlowania i przeszlifowania powierzchni oraz odtworzenia krawędzi paneli. Firmowe linie podziału są oczywiście wgłębne i delikatne, ale lekko postrzępione. Innymi słowy, kolejny element do drobnej korekty, szczególnie w kontekście wykonania NMF, które bezwzględnie obnaża wszelkie niedoskonałości faktury modelu.
Kończąc temat jakości dodam, że nie natrafiłem na jamki skurczowe, przesunięcia form, czy inne tego typu „wynalazki”. Gdzieniegdzie pojawiają się nadlewki. Z ich usunięciem nie będzie jednak żadnego problemu. Bardzo ładnie prezentują się detale oszklenia. Prawidłowa geometria, podział osłony kokpitu na wszystkie pięć fragmentów, delikatne acz wyraźne ramy, krystaliczna przejrzystość – to ich cechy kluczowe. Kolejny plus.
Wierność odwzorowania
Projektanci modelu przyjęli koncepcję konfiguracji zamkniętej. Na próżno zatem szukać otwartych paneli dostępowych, osłon silników, czy przedziału uzbrojenia. Jedynym wyjątkiem jest specyficzna, gdyż składająca się z aż pięciu elementów, osłona kabiny „Błyskawicy”. Wiatrochron z płaską płytą przednią (modyfikacja wprowadzona począwszy od wersji P-38J), stała część za plecami pilota, uchylny w górę i do tyłu strop osłony oraz dwie płyty boczne – umożliwiają nam pełne otwarcie „szklarni”. Dwa ostatnie z ww. elementów posiadały „patent” stosowany w przypadku bocznych szyb samochodowych. Były opuszczane pomiędzy burtę kadłuba a panele wyposażenia wnętrza. Tego niuansu Hasegawa ni jak nie uwzględniła, co powoduje, że dla pełnego otwarcia musimy odciąć wąskie paski bocznych szyb i dokleić je do krawędzi kokpitu imitując „opuszczenie”.
Trójdzielne wloty powietrza do chłodnic oleju i chłodnic międzystopniowych (tzw. „brody” belek silnikowych), to oddzielnie doklejane detale. Takie rozwiązanie ułatwi nam potencjalną instalację imitacji siatek chroniących przed zanieczyszczeniami. Podobnie – oddzielenie klapek regulujących intensywność przepływu powietrza przez kanały chłodnic glikolu, pozwala na ew. wklejenie elementów waloryzujących. Żadna z powierzchni sterowych modelu nie wykazuje śladu odwzorowania faktury płótna. I bardzo dobrze, gdyż w odróżnieniu od większości współczesnych „Lightningowi” konstrukcji, w całości kryte były blachą duralową. Zaznaczenie krawędzi klap, lotek i sterów wykonano z wyczuciem, w sposób wyraźnie różniący je od linii podziału paneli poszycia i dbałością o odwzorowanie szczegółów mocowania. Niestety, wszystkie te powierzchnie stanowią całość z płatami i statecznikami. Model okazuje się także rajem dla miłośników „nitowadła”. Powierzchnie płatowca – za wyjątkiem incydentalnych otworków (śrub?) na osłonach silników, oprofilowaniu centropłata i usterzeniu pionowym – okazują się gładkie niczym pupa noworodka.
Zgodność wymiarowa
Zadając kłam maksymie: cudze chwalicie, swego nie znacie – sięgnąłem po najpopularniejszą na naszym rynku publikację, tj. Monografie Lotnicze wydawnictwa AJ-Press. Popularność ta jest więcej niż uzasadniona. Trzytomowe opracowanie zawierające tekst Krzysztofa Janowicza i Adama Jarskiego, fantastyczne plany kreślone ręką Mariusza Suligi, plansze barwne (w skali 1/48) autorstwa Zbigniewa Kolachy oraz setki zdjęć, szkiców, schematów, tabel, etc. – powszechnie zaliczane jest do ścisłej, światowej czołówki monografii poświęconych „trzydziestce ósemce”.
Porównanie modelu z planami przywodzi na myśl historie rodem z bajki „Zaczarowany ołówek”. Gdybyśmy takim magicznym przedmiotem pociągnęli po liniach wspomnianych planów, na naszym modelarskim stole pojawiłyby się wypraski Hasegawy. To już nie są zwykłe brawa, to owacja na stojąco.
Wyposażenie
Z technicznego punktu widzenia, drobnym detalom zestawu nie można niczego zarzucić. Wysoka staranność wykonania i precyzyjne wzajemne dopasowanie elementów, decydują o dobrej składalności poszczególnych modułów. Montaż kokpitu, czy wnęk podwozia nie sprawi nam problemu. Nieco inaczej przedstawia się natomiast zagadnienie poziomu szczegółowości odwzorowania. Rozwiązania, które w 1993 roku mogły przyprawić o mocniejsze bicie serca, dziś ocenić możemy jako poprawne, lub co najwyżej dobre. Spora doza uproszczeń powoduje, że całkiem ładne detale wyposażenia wydają się miejscami nieco płaskie i nijakie. Innymi słowy, wszyscy pragnący podnieść poziom realizmu budowanej miniatury, muszą uwzględnić konieczność przeprowadzenia szeregu prac korygujących i uzupełniających.
Hasegawa nie uniknęła także kilku niewielkich błędów natury merytorycznej. Oto wybrane przykłady takiego stanu rzeczy:
- koło podwozia przedniego, wyposażone było w wersjach J w „alufelgę” bez kołpaka. Felga ta posiadała otwory ażurowe przechodzące na wylot, a nie w postaci zagłębień – jak w zestawie.
- charakterystyczna, wysuwana drabinka pilota może zostać doklejona dopiero po wycięciu otworu jej luku w dolnej części kadłuba. Identyczna uwaga dotyczy znacznika położenia drabinki, na górnej powierzchni kadłuba, za osłoną kabiny.
- podział technologiczny kołpaków, przebiegający w płaszczyźnie śmigieł jest z gruntu nieprawidłowy. W oryginale znajdował się on w połowie odległości pomiędzy noskiem a podstawą kołpaka.
W obszarze podwieszeń producent zaproponował odbiorcom oba pylony zlokalizowane pod sekcjami centropłata. Na uwagę zasługuje fakt, że jeden z nich posiada instalację fotokarabinu, przeniesionego w to miejsce (w wersjach J i L) z noska kadłuba (gdzie za sprawą drgań wywoływanych przez salwy broni pokładowej, okazał się całkiem nieużyteczny). Podwieszenia bojowe obejmują zewnętrzne zbiorniki paliwa oraz bomby. Dodatkową atrakcję stanowią pylony niekierowanych pocisków rakietowych HVAR. Ich zastosowanie w modelu P-38J wymaga jednak wnikliwego zapoznania się z dokumentacją faktograficzną. Pylony – popularnie zwane „choinkami” – zaprojektowane bowiem zostały dla wersji L, posiadającej istotne wzmocnienia płatów. W wersji J stosowane były rzadziej, a i to przeważnie w samolotach po remontach i odpowiednich modyfikacjach. W każdym razie żadna z maszyn (których malowania zaproponowała Hasegawa) nie widnieje na zdjęciu potwierdzającym zastosowanie tego typu podwieszenia.
Kalkomanie
Arkusz, który znajdujemy w pudełku posiada dwa oblicza. Naklejki nie należą co prawda do najcieńszych jakie widziałem, ale zarówno ich przyleganie, jak i podatność na chemię są zaskakująco wysokie. Aż miło było przeprowadzić test, o docelowym nakładaniu na model nie wspominając. Podkreślam ten fakt w sposób szczególny, gdyż mój Lightning pochodzi z „pierwszego tłoczenia”, czyli roku ’93 i naprawdę trudno było nadal oczekiwać wysokich parametrów mechanicznych – a jednak. Ilość napisów eksploatacyjnych, jakość druku oraz ograniczenie filmu do niezbędnego minimum, również zaliczam na plus. Jedyne zastrzeżenie jakie powstało podczas „oglądu” kalkomanii, to odcienie barwy niebieskiej. W przypadku obu maszyn 475 FG są one – moim zdaniem – nieprawidłowe. To zagadnienie jedynie jednak sygnalizuję, pozostawiając indywidualnej ocenie i weryfikacji.
Producent w niezwykle oszczędny, wręcz lakoniczny sposób potraktował opisy wszystkich trzech samolotów. Wielka to szkoda, więc zgodnie w wcześniejszą deklaracją, załączam słów kilka o każdej z „Błyskawic”:
- P-38J-15-LO, Nr 43-28538, „Virginia Marie”/”Margaret” o numerze indywidualnym „194”, samolot podpułkownika Roberta Andersona 433rd Possum FS, 475th Satan’s Angels FG, 5th AF, Nowa Gwinea, październik 1944 r.
- P-38J-15-LO, Nr 42-104305, numer indywidualny „170”, osobista maszyna majora Warrena Lewisa pilota 433rd Possum FS, 475th Satan’s Angels FG, 5th AF, lotnisko Nadzab (Nowa Gwinea), wiosna 1944 r. Za sterami tego Lightninga maj. Lewis odniósł swoje piąte zwycięstwo powietrzne (z ogółem 7 potwierdzonych) zestrzeliwując 03-04-1944 r. w rejonie Hollandia-Aitape, myśliwiec Ki-43 „Oscar” z 248. Sentai.
- P-38J-15-LO, numer indywidualny „978”, „Mim”/”Betty A II”/”Gete”, 383rd FS, 364th FG, 8th AF, samolot porucznika Lorena R. Wilsona, początek 1944 r.
Zestawy uzupełniające / korygujące błędy zestawu
W dziedzinie jakże przydatnych zestawów wzbogacających do naszego bohatera, brylują głównie Czesi i Amerykanie. Najaktywniejsze zazwyczaj w tym obszarze polskie firmy Part i Techmod, nieco przespały temat (choć ich produkty w symbolicznej formie spotkać możemy jako załączniki do publikacji Kagero). Nie oznacza to jednak całkowitego braku tzw. akcentu polskiego. Spis najłatwiej dostępnych „waloryzatorów” przedstawia się następująco:
- Eduard (48104) — P-38J Lightning detail set
- Eduard (FE154) — P-38J Lightning detail set – Zoom
- Eduard (49208) — P-38J color photo etched set
- Eduard (FE208) — P-38J color photo etched set – Zoom
- Legend (4020) — P-38J cockpit set
- Verlinden (0892) — P-38J Lightning update set
- True Details (26009) — P-38J/L Lightning cockpit detail set
- True Details (48007) — P-38 wheels
- True Details (48063) — P-38 wheels
- Quickboost (48009) — P-38J Lightning engine
- Squadron (09525) — P38L Lightning canopy (vacu)
- Squadron (09607) — P-38E & J Lightning vacuform canopy
- Falcon (36) — USAAF WWII Part.2 Clear-Vax canopies
- Master (AM-48-023) — P-38 Lightning late type armament (.50 cal Brownings with covered cooling jackets, 20mm cannon tips)
- Montex (K48028) — P-38J Super Mask
- Montex (K48134) — P-38J Super Mask
- Montex (MM48051) — P-38J Maxi Mask
- Montex (SM48051) — P-38J Mini Mask
Warto nadmienić, że lista zestawów kalkomanii jest bajecznie długa (choć z dostępnością różnie bywa). Pokusie „ozdobienia” Lightninga naklejkami swego autorstwa ulegli między innymi tacy producenci jak: AeroMaster, SuperScale, PYN-up Decals, SKY Models, EagleCals, RepliScale, Tally Ho i wielu, wielu innych.
Podsumowanie
Gdyby ktoś zadał mi pytanie, jak u schyłku pierwszej dekady XXI wieku powinien prezentować się zestaw myśliwca WWII w skali 1/48, prawdopodobnie swą tezę poparłbym przykładem Fw 190A Eduarda, He 162A Tamiyi, Ła-5FN Zvezdy, czy choćby MiG-3 Trumpetera. Model „podniebnego trimaranu Lockheeda” rodem z Hasegawy zająłby w tym rankingu odleglejszą pozycję. Pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia z prawdziwym weteranem sklepowych półek i aukcji internetowych. Bez wątpienia, poziom „trójwymiarowości” detali z trudem mieści się we współczesnym standardzie. Czyż jednak wytężona praca nad „diabłem tkwiącym w szczegółach” nie stanowi definicyjnej istoty modelarstwa redukcyjnego? Polscy hobbyści i tak mogą uważać się za szczęściarzy mając w zasięgu ręki zarówno doskonałą literaturę, jak i bogaty zasób zestawów uzupełniających. O tym, że produkt #JT1 nadal pozostaje poszukiwanym i pożądanym punktem wyjścia do budowy miniaturowego cacka, decydują dwa główne czynniki: tyleż wybitna co stosunkowo rzadko spotykana, wymiarowa i geometryczna wierność oryginałowi oraz łatwość montażu skomplikowanej konstrukcyjnie bryły. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że pomimo szeregu uwag krytycznych, japońskie modele P-38 Lightning warte są każdej wydanej na ich zakup złotówki.
Literatura:
- Krzysztof Janowicz, Adam Jarski, Lockheed P-38 Lightning cz.1, #68 Monografie Lotnicze, AJ-Press, Gdańsk 2001
- Krzysztof Janowicz, Adam Jarski, Lockheed P-38 Lightning cz.2, #69 Monografie Lotnicze, AJ-Press,
- Krzysztof Janowicz, Adam Jarski, Lockheed P-38 Lightning cz.3, #70 Monografie Lotnicze, AJ-Press,
- Dariusz Karnas, Franciszek Strzelczyk, P-38J/L Lightning, #8 Modelmania, AJ-Press, 2007
- Arkadiusz Wróbel, Marek J. Murawski, P-38 Lightning at War, #10 Topcolors, Oficyna Wydawnicza Kagero, Lublin 2009
- Robert Pęczkowski, Lockheed P-38J-L Lightning, #6109 Yellow Series, Mushroom, 2004
- Andre R. Zbiegniewski, 475 FG 1943-1945, #16 Miniatury Lotnicze, Oficyna Wydawnicza Kagero, Lublin 2003
- John Stanaway, P-38 Lightning Aces of the Pacific and CBI, #14 Osprey Aircraft of the Aces, Osprey Publishing, 2000
- John Stanaway, P-38 Lightning Aces of the ETO/MTO, #19 Osprey Aircraft of the Aces, Osprey Publishing, 2000
- Tony Holmes, ’Twelve to One’ V Fighter Command Aces of the Pacific, #61 Osprey Aircraft of the Aces SPECIAL, Osprey Publishing, 2006.






















































