1/48 North American P-51D Mustang – Tamiya #61040

Metryczka zestawu

  • Pełna nazwa zestawu: North American P-51D Mustang 8th AF
  • Producent: Tamiya
  • Nr katalogowy: 61040
  • Liczba i rodzaj elementów: 54 z szarego tworzywa, 5 przezroczystych, winylowe tulejki mocujące

Schematy malowań

  • P-51D, 8th Air Force, 352 Fighter Group, 487 Fighter Squadron, John C. Meyer; schemat malowania: naturalna barwa aluminium (NMF),
  • P-51D, 8th Air Force, 357 Fighter Group, 362 Fighter Squadron, Leonard K. Carson; schemat malowania: NMF,
  • P-51D, 8th Air Force, 361 Fighter Group, 375 Fighter Squadron, Thomas J. Christian; schemat malowania: NMF + Olive Drab,
  • P-51D, 8th Air Force, 361 Fighter Group, 375 Fighter Squadron, Urban L. Drew; schemat malowania: NMF + Olive Drab.

Tamiya 61040 Tamiya 61040

Uwagi: Te same wypraski zostały przez Tamiyę zastosowane również w produktach N.A. P-51D Mustang & US Army Staff Car oraz N.A. F-51D Mustang Korean War. Zestawy uzupełniono o nowe ramki zawierające odpowiednio: miniaturę samochodu / uzbrojenie bombowe i rakietowe.

Opis szczegółowy

Wprowadzenie

N.A. P-51D Mustang zwany „Cadillakiem przestworzy” to konstrukcja, która – jak chyba żadna inna – pomimo upływu siedemdziesięciu lat, nieodmiennie symbolizuje potęgę Sił Powietrznych USA. Smukła, szybka, zwrotna, obdarzona imponującym zasięgiem, silnie uzbrojona, wyjątkowo piękna, a zarazem śmiertelnie niebezpieczna maszyna, nadal budzi wielkie emocje wśród miłośników lotnictwa (i nie tylko). Nie dziwi zatem obfitość modeli, dodatków oraz publikacji poświęconych temu tematowi. Zestaw #61040 firmy Tamiya jest obecny na rynku od 1995 roku i wydawać by się mogło, że wszystko zostało już powiedziane. Powód dla którego postanowiłem „odświeżyć zagadnienie” jest jednak inny. Uprzedzając nieco wydźwięk kolejnych akapitów, nieśmiało napomknę, że bardzo dobry wymiarowo zestaw, legitymujący się wysoką jakością wykonania oraz bajeczną wręcz składalnością, może stanowić doskonały temat nawet dla młodych, wręcz początkujących miłośników sztuki modelarskiej. Drapieżna sylwetka, szerokie tło historyczne oraz stosunkowo pokaźne gabaryty gotowej miniatury, z pewnością stanowić będą dodatkową atrakcję i motywację do zakupu.

Opakowanie

Jak to u Tamiyi bywa, opakowanie zostało ozdobione bardzo ładną, aczkolwiek nieco sielankową ilustracją. Żadnych scen walki, płonących samolotów, czy choćby wybuchów pocisków artylerii p-lot (co w kontekście ew. prezentu dla latorośli, można uznać za plus). Producent posunął się nawet do tego, aby w przypadku przedstawionej na rysunku maszyny Johna C. Meyera „przemilczeć” symbole zwycięstw (samoloty Luftwaffe zniszczone w powietrzu i na ziemi). Identyczne zjawisko dotyczy Mustanga „G4-C” Leonarda K. Carsona, którego sylwetka została wydrukowana na burcie pudełka.

Spore, a zarazem poręczne dwuelementowe pudło, z zapasem mieści całą zawartość złożoną z: dwóch dużych i jednej małej ramki z szarego plastiku, ramki z oszkleniem, tulejek winylowych (mocowanie osi śmigła), instrukcji oraz dwóch arkuszy z naklejkami. Każdy z tych składników (nie licząc instrukcji) posiada własny foliowy woreczek chroniący przed uszkodzeniem, bądź porysowaniem. Opakowanie jest na tyle obszerne, że nawet po sklejeniu kadłuba, płatów i usterzenia, nadal będziemy w stanie ukryć model w jego wnętrzu, chroniąc go przed kurzem i „złym dotykiem”.

Instrukcja

8x A5 – tak można by pokrótce scharakteryzować instrukcję zawierającą: mini-info o historii P-51 (w jęz. angielskim, niemieckim, francuskim i japońskim), 5 stron ukazujących kolejne etapy budowy miniatury, a także 3 strony ze schematami malowania. Oczywiście nie zabrakło tabelki z zestawieniem proponowanych barw (wyłącznie z katalogu farb Tamiya). Manual sam w sobie jest w pełni czytelny. Relatywnie niewielka liczba części oraz precyzyjne oznaczenie detali zarówno na ramkach, jak i w instrukcji sprawiają, że na niespodzianki i/lub nieznanego zastosowania elementy – nie natrafiamy.

Tamiya 61040 Tamiya 61040 Tamiya 61040

Tamiya 61040 Tamiya 61040 Tamiya 61040

Proponowane schematy malowania, przedstawione zostały co prawda jedynie w odcieniach szarości, swobodnie możemy uznać je jednak za ciekawe. Dwie maszyny reprezentują „gołe” NMF (okraszone rzecz jasna barwnymi aplikacjami identyfikacyjnymi jednostek), dwie kolejne posiadają natomiast oliwkowozielony kamuflaż na górnych powierzchniach płatów, usterzenia i kadłuba. Swego rodzaju smaczku i drapieżności nadają też (w przypadku schematów C i D) pasy inwazyjne, obecne w szczątkowej, późnej wersji, tj. jedynie na spodzie płatowca. Ogólnego kolorytu dopełniają liczne nazwy własne, godła, czy symbole zwycięstw. Choć z szerokiego grona niezwykle barwnych Mustangów 8 AF, Tamiya wybrała samoloty dobrze udokumentowane fotograficznie, nie uniknięto drobnych uchybień merytorycznych dotyczących ich „umaszczenia”. Biorąc jednak pod uwagę, iż weryfikację malowań oparłem na badaniach i publikacjach ostatnich kilku lat, nie stanowi to zarzutu wobec twórców „szaty graficznej” modelu w 1995 roku. Słów kilka na ten temat zamieszczam w akapicie Kalkomanie.

Jakość części

Krótko – jakość elementów jest wybitna. Zero przesunięć, zero nadlewek. Gładko, czysto i bez wad. Jedyne godne usunięcia „usterki” jakie udało mi się znaleźć, to delikatne ślady po wypychaczach na wewnętrznych powierzchniach osłon podwozia oraz goleni kółka ogonowego. Ach, prawda – osłony kół podwozia głównego posiadają lekkie zapadnięcia tworzywa, będące wynikiem skurczu stygnącego tworzywa. Trzeba będzie wykonać kilka ruchów papierem ściernym. Tej samej operacji – jak zwykle – dokonać musimy również wobec resztek „gałązek” łączących części z ramkami. Wyżej wymieniony proces, wyczerpuje w całości listę niezbędnych działań przygotowawczych. Oszklenie modelu prezentuje dokładnie taki sam standard wykonania, co elementy z szarego plastiku. Doskonała przejrzystość, akceptowalna grubość ścianek, podział „bąbla” na wiatrochron i limuzynę (ta ostatnia opcjonalnie: w wersji odpowiadającej produkcji zakładów N.A. w Kaliforni oraz w wersji zakładów w Dallas w Teksasie). Uzupełnienie stanowi celownik i reflektor do lądowania.

Tamiya 61040 Tamiya 61040 Tamiya 61040

Kluczową cechą omawianego zestawu, jest jednak nie tyle jakość wykonania części, ile absolutnie fantastyczne ich wzajemne dopasowanie. Realizacyjnie wygląda to tak, że trzeba się naprawdę mocno postarać, aby coś schrzanić podczas montażu. Model jako żywo należy do wąskiego grona produktów, dla których stworzono grupę klejów typu wnikającego. Praktycznie wszystkie elementy można łączyć „na sucho”, aby następnie wypełnić styk preparatem Tamiya Tin (bądź podobnym). Szpachlówka nie będzie nam potrzebna. Nie bez znaczenia jest także dobrze przemyślany podział technologiczny podzespołów. Taki stan rzeczy decyduje o wyjątkowej składalności miniatury i jest jednym z powodów, dla których pełnię twórczej satysfakcji osiągnąć mogą także niezbyt doświadczeni modelarze. Ogromny PLUS.

Tamiya 61040 Tamiya 61040 Tamiya 61040

Wierność odwzorowania

Sposób odwzorowania faktury powierzchni, utwierdza nas w przekonaniu, że mamy do czynienia z produktem z wysokiej półki. Gładka powierzchnia płatowca „zaopatrzona” jest w wyraźne, delikatne i równiutkie wgłębne linie podziału paneli. Nie zanikają ani nie „rozmywają się” one w żadnym miejscu, nawet w przypadku fragmentów o skomplikowanej geometrii. Nie możemy także utyskiwać na brak odwzorowania nitów, czy śrub mocujących. Szczególną finezją w tym zakresie objawia się obszar mocowania węzłów goleni głównych (zarówno na górnej, jak i dolnej powierzchni skrzydeł). Piękna robota. Rzecz jasna smakosze pełnego nitowania znajdą pole do zastosowania nitowała, ale jak na wykonanie „z pudła” – jest wystarczająco bogato. Oprofilowania łączeń kadłub-skrzydło odtworzono jako wypukłe, dokładnie tak jak być powinno. Urody nie brakuje również wlewom paliwa z ładnie przedstawionymi imitacjami korków – element rzadko spotykany, nawet w wyjątkowo udanych zestawach. Tamiya zadbała także o taki drobny niuans, jak zmniejszenie grubości tworzywa w okolicach otworów wylotowych łusek w skrzydłach. Chwali się.

Tamiya 61040 Tamiya 61040 Tamiya 61040

Stery i lotki nadal (niestety) stanowią całość z płatami i usterzeniem, za to klapy wkleić możemy w pozycji wychylonej. W zasadzie powinienem napisać – „musimy”, gdyż położenie kołeczków mocujących nie daje nam innej możliwości. Inna sprawa, że nie po to zostały one przygotowane jako osobne detale, aby wklejać je w innej pozycji, a tak przedstawiona bryła „Mustanga” prezentuje się nad wyraz zadziornie.

Tamiya 61040 Tamiya 61040 Tamiya 61040

Zgodność wymiarowa

O tym, że nie czeka na nas długa lista niezbędnych poprawek geometrii płatowca, przekonać się możemy podczas porównania wyprasek z rysunkami popularnej, trzytomowej publikacji AJ-Press. Ponieważ publikacja ta cieszy się wysokim uznaniem światowego grona modelarzy i znawców tematu, dalsze poszukiwania i weryfikację uznałem za niecelowe. Miniatura sprawia wrażenie P-51D czterdzieści osiem razy mniejszego od oryginału – i o to chodzi.

Wyposażenie

Tamiya 61040 Tamiya 61040 Tamiya 61040

Produkt #61040 został ewidentnie zaprojektowany z myślą o ukazaniu harmonijnej sylwetki myśliwca, nie daje zatem możliwości otwarcia przedziału silnikowego, czy też komór uzbrojenia. Tym samym, drobne wyposażenie obejmuje głównie sekcję kabinową i detale podwozia. Wnętrze kokpitu tworzy ogółem zaledwie siedem elementów (nie licząc „wystroju” burt, obecnego na wewnętrznych powierzchniach połówek kadłuba). Nie jest to ilość porażająca. Jak można się domyślić, tak właśnie objawia się pewna doza uproszczeń. Pomimo to, nie ma szczególnych podstaw do narzekania na końcowy „wyraz artystyczny” tego fragmentu – zwłaszcza, jeśli umiejętnym malowaniem i wykończeniem nadamy elementom trochę głębi. Bardziej wybredni/wymagający hobbyści będą w stanie, stosunkowo niewielkim nakładem własnych sił i środków, tchnąć we wnętrze nieco więcej życia. Z niemal identyczną sytuacją stykamy się w przypadku komór podwozia, natomiast golenie, osłony i koła podwozia głównego (z piastami stanowiącymi osobne detale) sprawiają bardzo dobre wrażenie i nie wymagają rozbudowanej waloryzacji. Dziwi trochę wykonanie goleni ogonowej i kółka jako całości. Cóż – nie można mieć wszystkiego.

Tamiya 61040 Tamiya 61040 Tamiya 61040

Podwieszenia – zdecydowanie ubogo. Wynika to zapewne z faktu, że samoloty których malowania zaproponowano, działały w ramach operacji osłonowych i wymiatających, czyli w konfiguracji czysto myśliwskiej. Stąd – pod efektownie wykonane belki – podwiesić możemy jedynie miniatury aluminiowych zbiorników z paliwem. Jedynie mocowania zbiorników do belek należą do gatunku nieudanych i wartych zastąpienia żywicami, bądź blaszkami. Żądni zastosowania dodatkowego uzbrojenia zewnętrznego, powinni skierować swój wzrok (i portfele) raczej w stronę zestawu #61044 N.A. F-51D Mustang Korean War.

Tamiya 61040 Tamiya 61040
Tamiya 61040 Tamiya 61040

Kalkomanie

Temat kalkomanii warto rozbić na aspekt techniczny i merytoryczny. Z technicznego punktu widzenia mamy do czynienia z dobrym nasyceniem barw, czystym drukiem bez przesunięć, filmem ograniczonym niemal do minimum, świetnym klejem, etc. Po stronie lekkich minusów odnotować należy nadmierną grubość filmu. Zaznaczam, że w zestawach świeższej daty (mój Mustang „zszedł z taśmy” produkcyjnej Tamiyi w roku 1998) pojawiają się już znacznie cieńsze kalkomanie. Zakładam, że dotyczy to również wznowień serii P-51B/C i D.

Tamiya 61040 Tamiya 61040

Merytoryka – tu jest nieco gorzej, a zjawisko postaram się zilustrować na przykładzie niebieskonosej maszyny ppłk. Johna C. Meyera. Mustang o numerze seryjnym 4414151, był przez tego pilota „dosiadany” pomiędzy połową sierpnia, a połową listopada 1944 r. W tym czasie ulegał trzykrotnie zmianom „graficznym”, a propozycja Tamiyi jest dziwną mieszanką drugiego i trzeciego z tym malowań. Ze spraw ogólnych: w każdym z ww. trzech przypadków maszt radiowy malowany był na niebiesko (jak osłona silnika), osłony filtrów przeciwpyłowych na wlotach powietrza do gaźnika (po obu stronach przedniej sekcji nosa samolotu) były zaślepione blachami i również malowane na niebiesko. Nad tabliczką znamionową (a przed symbolami zwycięstw) znajdowała się lista personelu technicznego obsługującego samolot. Arkusz kalkomanii nie zawiera odpowiedniej naklejki. Liczba zwycięstw, figurująca na kalkomanii w postaci 26 swastyk (20 w liniach + 6 powyżej godła) odpowiada trzeciej wersji malowania tego Mustanga. Niestety, nie możemy ich użyć w sposób sugerowany w instrukcji. Samolot miał już wówczas ster kierunku pomalowany na niebiesko, cyfry numeru seryjnego na tymże niebieskim tle były białe, zmieniono krój liter stopnia i nazwiska pilota na ramie osłony kabiny, litery nazwy „PETIE 2nd” zostały przemalowane na żółto i pomarańczowe u podstawy, również kolor swastyk – dla zwiększenia ich widoczności – zmieniono (na polecenie pilota) na pomarańczowy. Innymi słowy, takiego malowania jak podaje schemat Tamiyi, wykonać nie możemy. Całkiem nieźle natomiast wyjdzie nam odtworzenie wcześniejszych wariantów oznakowania (pomijając brakującą listę personelu). Jeśli pominiemy naklejkę z „dodatkowymi” 6-cioma swastykami, a liczbę tych w dolnym rzędzie okroimy do jednej (pozostanie 16 symboli) oraz naniesiemy pasy inwazyjne (wyłącznie na spodzie płatów), otrzymamy w miarę dokładną postać pierwszego malowania z sierpnia 1944 r. Podobna operacja, tym razem z ograniczeniem liczby swastyk do 18 szt. (trzy swastyki w dolnym rzędzie) oraz całkowitym usunięciem pasów inwazyjnych, zbliża nas do kolejnego wariantu malowania (ok. połowy września ’44). Według części źródeł, litera M na stateczniku pionowym powinna być o 25-30% mniejsza niż litery kodu na kadłubie. Ponieważ jednak nie natrafiłem na żadne zdjęcia archiwalne jednoznacznie potwierdzające ten fakt, można chyba równie dobrze użyć naklejek z fabrycznego arkusza.

Tamiya 61040 Tamiya 61040 Tamiya 61040

Pozostałe malowania, również nie są całkowicie wolne od wad/wątpliwości, niemniej wydają się znacznie bliższe stanowi faktycznemu. Nie jestem przekonany, czy winą za taki stan rzeczy należy obarczać producenta. Wielu analiz dokonano w ciągu ostatnich kilku lat i w chwili projektowania kalkomanii, ich wyniki z całą pewnością nie był jeszcze znane.

Zestawy uzupełniające / korygujące błędy zestawu

Obszar dodatków do P-51D objawia się wyjątkowo długą listą produktów. Nic dziwnego. Po pierwsze – temat jest wyjątkowo „nośny”; po drugie – nie tylko Tamiya wypuściła model w skali 1/48, a co za tym idzie natrafiamy na bardzo przydatne, choć nie zawsze dedykowane właśnie tej miniaturze zestawy wzbogacające. Oto niektóre z nich:

  • True Details (26005) — P-51D Mustang Cockpit Detail Set
  • True Details (48409) — P-51D Mustang seat
  • True Details (48033) — P-51D-K Mustang Cockpit Detail Set
  • Aires (4072) — P-51D Mustang Cockpit Set
  • Aires (4089) — P-51D Mustang Detail Set
  • Aires (4219) — P-51D Mustang Wheel Bay
  • Aires (4252) — P-51D Mustang Engine Set
  • Verlinden (478) — P-51D Mustang Super Detail Set
  • KMC (485008) — P-51D Mustang Packard-Merlin Engine
  • KMC (48516) — P-51D Mustang Propeler (Cuffed)
  • Quickboost (48054) — P-51D Mustang Exhaust
  • Quickboost (48060) — P-51D Mustang Exhaust
  • Red Roo (48132) — P-51D/K Mustang Flaps
  • Falcon (VAX36) — USAF WW2 Part2 (Clear Vax Canopies)
  • Squadron (09501) — P-51D Mustang Dallas (Canopies)
  • Hi-Tech (48005) — P-51D Mustang
  • Part (S48010) — P-51D Mustang
  • Eduard (FE109) — P-51D Zoom
  • Eduard (49216) — P-51D Color
  • Eduard (FE216) — P-51D Color – Zoom
  • Eduard (EX 035) — P-51D Mask
  • Montex (SM48036) — P-51D Mini Mask
  • Montex (MM48036) — P-51D Maxi Mask
  • Montex Super Mask — P-51D: K48017, K48035, K48056, K48063 oraz K48154

Dostępne na globalnym rynku arkusze kalkomanii idą w grube dziesiątki, a więksi producenci w branży, dedykują P-51D całe serie tematyczne. Dzięki staraniom tak renomowanych wytwórców jak: Superscale, Lifelike Decals, Sky Decals, Eagle Strike, Red Roo, AMD, Tally Ho, MAV Decals, Aussie Decals, Ventura, jak i Aztec, HAD, Tasman, Tauro, Flying Colors, Kitsworld, czy Thrust Decals, otrzymujemy możliwość odtworzenia malowań z okresu WWII/wojny koreańskiej/konfliktów lokalnych, niemal wszystkich użytkowników od USAF, RAF, RAAF, RCAF, RNZAF począwszy, a na Izraelu, Szwecji i krajach Ameryki Łacińskiej skończywszy. Wielka szkoda, że krajowy potentat – Techmod, nie podjął tematu. Znanych jest bowiem kilka malowań polskich Mustangów IV z 303-go Dywizjonu PSP, tak z kodem „RF”, jak i późniejszym „PD”.

Podsumowanie

Bilans plusów i minusów zestawu, wykazuje ogromną przewagę tych pierwszych. Niewątpliwie jest to model pozwalający skupić 95% naszej uwagi na prawdziwie twórczych działaniach, jak: czysty montaż, dopracowanie szczegółów, waloryzacja, malowanie, czy nanoszenie śladów eksploatacji. Czas i energia jaką poświęcimy na niwelowanie błędów, niedoróbek, czy uproszczeń poczynionych przez producenta, jest w tym przypadku znikomy. Mam wrażenie, że najtrudniejszym etapem budowy będzie wykonanie efektownej powłoki NMF. Nie jest to opinia bazująca jedynie na pobieżnym oglądzie zawartości pudełka. Kilka lat temu miałem przyjemność budować model „garbatego” Mustanga Tamiyi (#61047 North American RAF Mustang III) zaprojektowanego wg identycznej filozofii. Czas ten wspominam dobrze, a chwilami wręcz z łezką w oku (szczególnie w momentach zażartych walk z oporną materią short-runów). Z tego właśnie powodu Mustangi ze stajni Tamiya stanowią doskonały poligon doświadczalny dla „młodych” oraz chwilę relaksu dla „weteranów”, wchodząc do grupy zestawów dość leciwych, ale bez dwóch zdań godnych przypomnienia.

Literatura:

  1. Jacek B. Żurek North American P-51 Mustang cz.1, #55 Monografie Lotnicze, AJ-Press 1999
  2. Zbigniew Kolacha, Jacek B. Żurek North American P-51 Mustang, P-82 Twin Mustang cz.2, #56 Monografie Lotnicze, AJ-Press 2000
  3. Jacek B. Żurek, Piotr Wiśniewski North American P-51 Mustang, P-82 Twin Mustang cz.3, #57 Monografie Lotnicze, AJ-Press 2003
  4. Dariusz Karnas P-51 Mustang, #3 Modelmania, AJ-Press
  5. Robert Pęczkowski North American P-51D Mustang, #6100 Yellow Series, Mushroom 2009
  6. Tom Zmuda, Maciej Niecko P-51D Mustang, #15 Topshots, Kagero 2005
  7. North American P-51D Mustang, #13 AeroDetail, Model Graphix 2000
  8. Jerry Scutts North American P-51, #19 Osprey Modelling Manuals, Osprey 2002
  9. Larry Davis P-51 Mustang in Action, Squadron Signal 2008
  10. Larry Davis Notrh American P-51 Mustang, A Photo chronicle, Schiffer 2000
  11. Stan Spooner Modelling the P-51 Mustang, Osprey Modelling, Osprey 2007