1/48 Messerschmitt Me 262A-1a – Tamiya #61087

Metryczka zestawu

  • Pełna nazwa zestawu: Messerschmitt Me 262A-1a
  • Producent: Tamiya
  • Nr katalogowy: 61087
  • Liczba i rodzaj elementów: 118 części z szarego tworzywa, 8 przezroczystych, 1 metalowa
  • Schematy malowań:
    • Zielona „1”, winkiel dowódcy dywizjonu w kolorze czarnym z białą obwódką; Maj. Rudolf Sinner (39 zwycięstw), III./ JG7, Brandenburg-Briest, marzec 1945 r.; schemat malowania: RLM 82/83/76,
    • Czerwona „13”; Oberstleutnant Heinz Bär (220 zwycięstw), III./ EJG2, Lechfeld, marzec 1945r. schemat malowania: RLM 74/75/76,
    • Czerwone „S”, Unteroffizier Johann-Karl Müller, JV44, Brandenburg-Briest, marzec 1945 r.; schemat malowania: RLM 82/83/76
    • Biała „3”; Oberfähnrich Hans-Guido Mutke, 9. Staffel, III/JG7, Fürstenfeldbruck, kwiecień 1945 r.; schemat malowania: RLM 81/83/76

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Uwagi: Seria modeli Me 262 tego producenta obejmuje trzy zestawy. Poza bohaterem niniejszej recenzji, Tamiya wprowadziła na rynek również produkty: #61082 Me 262A-2a w/Kettenkraftrad oraz #61091 Me 262A-1a Clear Edition.

Opis szczegółowy

Wprowadzenie

Stwierdzenie, że Me 262A należy do wąskiej, wręcz elitarnej grupy myśliwców odrzutowych WWII, jest nadużyciem semantycznym lub, powiedzmy, niedomówieniem. Brytyjski Gloster Meteor sprowadzony został decyzją Fighter Command jedynie do roli niszczyciela latających bomb V-1 (skądinąd bardzo skutecznego) i nie pojawił się nad kontynentem. Henkel He 162 wszedł do akcji w ostatnich tygodniach wojny, a jego udział w walkach uznać należy za incydentalny. Tym samym „Schwalbe” okazał się jedynym w pełni operacyjnym myśliwcem odrzutowym — w szerszym rozumieniu tego określenia. Zadania rozpoznawcze i bombowe spełniał z umiarkowaną skutecznością, warto jednak uwzględnić brak dostatecznej wiedzy o właściwej taktyce użycia maszyn tego typu w ww. misjach. Nie bez znaczenia okazał się także niedobór pilotów, zdolnych w krótkim czasie posiąść niezbędne, odmienne nawyki.

Historię modeli Messerschmitta Me 262 w skali 1/48 podzielić można na kilka etapów. Za etap pierwszy uznać należy pojawienie się miniatur Lindberg i Monogram. Obecnie zestawy te nie spełniają już standardów jakościowych, należąc raczej do obiektów o charakterze sentymentalnym. Etap drugi — silnym uderzeniem — zapoczątkowała firma Trimaster. Nie dość, że model posiadał wysoką wierność oryginałowi i wgłębne linie podziału blach, to został wyposażony w takie prekursorskie (wówczas) elementy, jak: blaszki fototrawione, golenie z białego metalu, czy kauczukowe opony. Przez wiele lat model Trimastera królował na rynku pod coraz to nowymi szyldami — Dragon, Italeri, Revell — tracąc stopniowo na jakości. W kolejnych odsłonach topniały też wszelkie extra-dodatki. Pomimo to model jest osiągalny do dziś i nadal wysoko ceniony przez odbiorców. W tej sytuacji pojawienie się Me 262 w ofercie Tamiyi, przyjęte zostało z pewnym zaskoczeniem.
Jawi się zatem pytanie, czy nowy produkt należy zaliczyć do kolejnego, trzeciego etapu rozwoju modeli „Schwalbe”?

Opakowanie

Atrakcyjne wizualnie, solidne i obszerne pudełko „Messia” wygląda, jakby zostało wręcz skrojone na miarę tego zestawu. Zawartość mieści się bez żadnego ścisku, a jednocześnie bez niebezpiecznego dla trwałości części luzu. Ilustracja utrzymana jest w konwencji lata temu przyjętej przez japońskiego producenta, czyli „bez nadmiernej emanacji brutalnością walki”, a po naszemu: grzecznie i ze smakiem. Faktycznie, wizerunek „Jaskółki” w ujęciu 3/4 z przodu i nieco od dołu, doskonale eksponuje rasową linię odrzutowego rekina. Żadnych fajerwerków w rodzaju dymów, czy ogni tańczących na silnikach ofiar ataku nie znajdziemy.
Boczne strony opakowania sygnalizują — w postaci małych rzutów — dwa kolejne schematy malowania proponowane przez Tamiyę. Wanna dolnej części pudełka zawiera ramki zestawu, kalkomanię, instrukcję oraz obciążnik nosa modelu. Na uwagę zasługuje staranne zabezpieczenie części przed porysowaniem, przez umieszczenie każdej ramki z detalami w osobnej, zgrzewanej torebce foliowej. Nawet obciążnik (stanowiący równocześnie fragment komory podwozia przedniego), „obudowano” arkuszem kartonu. Ma to realnie zmniejszyć możliwość uszkodzeń części plastikowych, przez — bądź co bądź — masywny odlew z metalu. Innymi słowy, opakowanie jest mocne, trwałe i przykuwa wzrok. Same plusy.

Instrukcja

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Instrukcja modelu składa się z dwóch elementów: ośmiostronicowej części zasadniczej oraz arkusza formatu A3 ukazującego układ kamuflażu na rzutach w skali 1/48. Ten drugi fragment stał się już niejako specjalnością Tamiyi. Jego rozrysowanie 1:1 w stosunku do modelu, pozwala zarówno na „wzrokowe ogarnięcie” obszarów pokrytych daną barwą, jak i łatwe wykonanie ewentualnych masek, czy przysłon wspomagających proces malowania.

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Część zasadnicza instrukcji zawiera natomiast „klasykę gatunku”: krótki rys historyczny, rozrysowanie etapów budowy, schematy malowania poszczególnych maszyn oraz tabelę barw wg wzornika farb Tamiya. Choć modele japońskiego producenta słyną z doskonałego dopasowania elementów i niemal intuicyjnej „składalności”, pełna instrukcja postępowania krok po kroku być musi. Rysunki odznaczają się znakomitą czytelnością, dokładnym opisem numeracji części oraz wskazówkami, co do sposobu malowania poszczególnych podzespołów i detali. Aż miło taką harmonijkę wziąć do ręki, a biorąc pod uwagę że do dyspozycji mamy grubo ponad 100 elementów składowych modelu, czasem nawet może i warto upewnić się zawczasu czy aby ww. intuicja nas nie mami. Przedstawione schematy malowania są równie czytelne i, o ile udało mi się ustalić, zgodne z obecną wiedzą historyczną w tym zakresie. Jedynym mankamentem Tamiyi, jest notoryczne proponowanie wyłącznie własnych farb, bez wskazania barw i odcieni wg wzorników innych producentów (Gunze, Hummbrol, Revell, Model Master, etc.), ani odniesienia do kolorystyki opisanej wg RLM.

Tamiya 61087 Tamiya 61087

Ach, prawda, jest jeszcze jedna broszurka uzupełniająca. Traktuje ona syntetycznie, acz ciekawie o genezie wczesnych niemieckich konstrukcji odrzutowych (przykład He 178), rozwoju uzbrojenia i jednostek napędowych Me 262. Pewnemu porównaniu podlegają także parametry techniczne naszego bohatera i brytyjskiego Gloster Meteor F.1

Jakość części

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Niniejszy akapit opisuje to, „co Tygrysy lubią najbardziej”. Żadnych nadlewek, zapadnięć tworzywa, zwichrowań, czy innych zbędnych „wynalazków”. Części wystarczy wyciąć z ramek, miejscami nieco oszlifować i zmontować. Nic więcej. Praca lekka, łatwa i przyjemna, stojąca wręcz w sprzeczności ze spodziewanym modelarskim trudem. Oznacza to jednak, że nasze wysiłki dotyczyć będą głównie ew. uzupełnień własnych, a nie poprawiania detali fatalnie wykonanych przez producenta. Jedynym wyjątkiem jest spora liczba śladów po wypychaczach. Zdecydowaną większość tychże, możemy swobodnie przemilczeć, choć gdzieniegdzie trafiają się również takie, które usunąć musimy koniecznie. Nie jest to operacja trudna, ale wymagająca wcześniejszego przemyślenia, które ze śladów mogą być widoczne po montażu danego podzespołu. Taka sytuacja odpowiada modelom o numerach katalogowych 61082 i 61087. Niestety zestaw utrzymany w konwencji Clear Edition — obarczony podobnymi problemami — generuje już konieczność pracochłonnego szlifowania i polerowania.

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Części „oszklenia” posiadają krystaliczną, przejrzystość. Sama osłona składa się z trzech elementów i rzecz jasna umożliwia montaż w pozycji otwartej. Sporym ułatwieniem jest wykonanie wiatrochronu, jako jednej całości z bezpośrednio poprzedzającym go fragmentem poszycia kadłuba. Proste i skuteczne rozwiązanie. Pozostałymi detalami bezbarwnymi są płyta pancerna wewnątrz wiatrochronu, światła pozycyjne i celownik. Jedynie ten ostatni drobiazg można uznać za średnio udany, co jednak wynika głównie z ograniczeń technologicznych.

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Wierność odwzorowania

Zgodnie z powszechnie panującym standardem, linie podziału blach zaznaczone zostały jako wklęsłe. Godne zaznaczenia jest jedynie to, że są one: bardzo ładne, wyraźne, równiuteńkie i czyste. Zaiste piękna robota. Ponieważ poszycie „Mesia” było w całości metalowe i wyjątkowo gładkie, nie znajdziemy jakiś szczególnych „deseni” powierzchni. Nie mniej, wszelkie przetłoczenia, wzierniki, pokrywy, etc. zostały pieczołowicie odtworzone na składowych bryły. Miłośnicy nitowania znajdą natomiast pełne pole do popisu, gdyż na wypraskach znajdziemy jedynie te najważniejsze „ściegi” i nieliczne łebki śrub.

Tamiya 61087 Tamiya 61087

Kolejnym elementem odwzorowania jest ukazanie poszczególnych sekcji i przedziałów samolotu. Tu również jest się czym chwalić. Poza wnętrzem kokpitu, w pełni wyposażone zostały wnęki podwozia głównego i przedział uzbrojenia z replikami czterech 30mm działek MK108. Asortyment uzbrojenia uzupełniają niekierowane pociski rakietowe — do wyboru podkadłubowe WGr.21 oraz skrzydłowe baterie R4M Orkan wraz ze stosownymi węzłami podwieszeń.

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Przednią goleń podwozia możemy natomiast „uzbroić” w koła o alternatywnym „kroju” bieżnika opony. Taka operacja wymaga jednak wcześniejszej weryfikacji w oparciu o dokumentację fotograficzną konkretnej maszyny, gdyż zastosowania opon danego typu nie precyzowała sztywno żadna instrukcja, ani procedura użytkowa Luftwaffe.

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Zupełnie innym aspektem jest fakt odwzorowania listew konstrukcyjnych na wewnętrznych powierzchniach połówek kadłuba i osłon silników. Ponieważ w sklejonej strukturze modelu, wzór ten jest zupełnie niewidoczny, pierwszym naszym wrażeniem jest zdziwienie/zaskoczenie. Pamiętajmy jednak, że z tych samych form produkowany jest także zestaw „clear edition”, w którym wszystkie ww. połówki wykonywane są z bezbarwnego plastiku. W naszym przypadku korzyść jest jedynie taka, że jeśli zdecydujemy się na pootwieranie niektórych paneli dostępowych bądź osłon silników — coś tam w środku już wstępnie zostało ukazane.

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Pewnym minusem jest przedstawienie klap, lotek, slotów i sterów wysokości jako jednej całości z płatami i statecznikami. Producenci należący do światowej czołówki, coraz częściej realizują choćby częściowe ich „uruchomienie”. Samej Tamiyi także nie obca jest podobna metodologia, choćby w ograniczonym zakresie, co wykazuje szereg modeli (np.: P-51, Dewoitine D.520, czy P-47). W tym konkretnym przypadku — nic z tego. Jedyną (nomen omen) jaskółką, jest ster kierunku wykonany jako osobna część.

Ostatnia, arcyważna rzecz — składalność. Pod tym względem, w stosunku do zestawu Trimaster/Dragon, odnotowujemy wielki postęp. Tamiya, dość typowo dla siebie, doskonale dopasowała wszelkie elementy. W moim odczuciu sprowadza się to do następującej sentencji: jeśli sami czegoś nie schrzanimy klejąc nieuważnie, nic złego stać się nie może. Nieocenione usługi oddadzą nam tzw. kleje wnikające. Szpachlówkę możemy spokojnie odłożyć na bok — zdecydowanie nie będzie nam potrzebna podczas tej budowy.

Zgodność wymiarowa

Podobnie jak inne legendarne konstrukcje WWII, Messerschmitt 262 doczekał się prawdziwej „sterty” monografii, planów, szkiców, wizualizacji 3D, etc. Ogrom informacji, nie do końca jest jednak aż tak użyteczny, jak mogłoby się wydawać. Publikacje — niestety — słabo ze sobą korespondują pod względem merytorycznym. Nie jest to wyłączną przypadłością opracowań sprzed 20-30 lat, lecz również najnowszych z 2000–2009 r.
Przykłady? Dokonałem porównania głównych elementów bryły z pięknie opracowanymi (2008) planami:

  • skrzydła — niemal ideał,
  • połówki kadłuba modelu przyłożone do rzutu z boku — brakuje około 5 mm długości,
  • porównanie złożonych połówek kadłuba z rzutem z góry (ten sam arkusz planów) — brakuje jedynie 1 mm długości (!?).

W tym przypadku od razu widać, że z planami jest coś nie halo. Na szczęście prawidłową długość kadłuba, czy rozpiętość płata łatwo przeliczyć na skalę i sprawdzić matematycznie. W odniesieniu do innych parametrów, nie jest to takie proste. Ergo: bez szczegółowej wiedzy o tym, czy dane rysunki możemy traktować poważnie, trudno jest dokonać właściwej weryfikacji.

Postanowiłem zatem podejść do tematu nieco na skróty, czyli od …ehmm… innej strony. Skoro funkcjonujący na rynku od lat model Trimaster/Dragon uznawany jest powszechnie za poprawny wymiarowo, zwyczajnie porównałem wypraski obu zestawów. Nie stwierdziwszy w toku tego procesu większych różnic, odfajkowałem zestaw Tamiya jako dobry wymiarowo. I po temacie. Niemniej, konieczność uciekania się do tak żałosnej metody porównawczej, traktuję jako porażkę — zarówno osobistą, jak i licznych, niezwykle płodnych oficyn wydawniczych. Bez komentarza.

Wyposażenie

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Które przedziały/sekcje „Jaskółki” zostały wypasione detalami, zdradziłem już powyżej. Istotny jest natomiast fakt, że owo „wypasienie” nie ogranicza się jedynie do ilości części, a przede wszystkim do ich fantastycznej jakości. Oczywiście możemy sobie miejscami ponarzekać, że to i owo mogłoby zostać zaprojektowanie bardzie finezyjnie. Należy jednak uczciwie przyznać, że wszystko co otrzymujemy jest bardzo porządne. Dalsze uzupełnienia i ew. poprawki, wynikać zatem będą z własnych odczuć estetycznych modelarza, a nie z ewidentnej konieczności.

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Nie bez znaczenia jest także, iż podział na poszczególne detale nie wynika z chęci mnożenia drobnego „inwentarza”, w celu uzyskania imponującej liczby elementów zestawu. W większości przypadków jest on podyktowany chęcią ułatwienia nam montażu i/lub malowania. Z taką sytuacją spotykamy się w przypadku: bocznych paneli sterowania w kokpicie, felg koła podwozia przedniego, wyposażenia wlotów i wylotów silników oraz w wielu innych, „trudnych” miejscach. Pełny serwis user friendly.

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Tamiya 61087 Tamiya 61087 Tamiya 61087

Kalkomanie

Tamiya 61087

Kalkomanie, które nigdy nie były najmocniejszą stroną Tamiyi, ulegają stopniowej i zauważalnej poprawie. Przede wszystkim, film zastosowany jako podkład naklejek jest znacznie cieńszy i bardziej plastyczny (podatny na płyny zmiękczające). Nie musimy się już bać „twardej grubości” dotychczasowych wyrobów. Od strony graficznej jest również całkiem nieźle, zarówno w kontekście kolorystyki jak i jakości druku. Dobór oznaczeń związany równolegle i czterema różnymi wzorami kamuflaży „Messia” to dobra i ciekawa oferta. Bogato potraktowano temat oznaczeń i napisów technicznych. Ostatnimi elementami arkusza są cyferblaty przyrządów pokładowych oraz pasy pilota. Wykonanie pasów z wykorzystaniem kalkomanii zawsze wzbudza moje mieszane uczucia i wątpliwość co do ostatecznego wyglądu. Niemniej, wielu kolegów skutecznie korzysta z tej opcji.

Zestawy uzupełniające / korygujące błędy zestawu

Model Tamiya należy do najlepszych produktów ostatnich lat, teoretycznie więc nie wymaga szczególnej „obsługi” dodatkami. Realnie jednak — popularny model, to większa szansa sprzedaży wszelkich uzupełnień, przez producentów takiego właśnie asortymentu. W krótkim czasie pojawiła się — oczywiście — cała gama dedykowanych zestawów:

  • Aires (4145) — Me 262A Engine Set
  • Aires (4146) — Me 262A Wheels
  • Aires (4148) — Me 262A Cockpit & Wheel Bays
  • Aires (4150) — Me 262A Cockpit
  • Aires (4197) — Me 262 Control Surfaces
  • Aires (4203) — Me 262 Flaps
  • Aires (4206) — Me 262 Slots
  • Aires (4222) — Me 262A Schwalbe Detail Set
  • CMK (4074) — Me 262 A/B Engine Set
  • CMK (4075) — Me 262 A/B Armament Set
  • CMK (4114) — Me 262A Detail Set
  • CMK (4115) –Me 262A Engine (Jumo 004)
  • Quickboost (48044) — Me 262A Pitot Tubes
  • Quickboost (48128) — Me 262A Undercarriage Coves
  • Eduard (49206) — Me 262A Color Photo Etched Set
  • Eduard (FE206) — Me 262A Color Zoom Photo Etched Set
  • Verlinden (1846) — Me 262A Detail Set

Powyższa lista obrazuje jedynie dodatki najłatwiej osiągalne w polskich sklepach. Podobnie długi wykaz wyrobów dotyczy także wcześniejszych modeli Dragon/Revell/Italeri. Choć w ich przypadku nie możemy mówić o ścisłym dopasowaniu do zestawu Tamiya, to wiele z elementów składowych, da się skutecznie „zaimplementować” do japońskiej „Jaskółki”.

Inną kategorię „wzbogacaczy” stanowią zestawy do konwersji, jak np.:

  • CMK (4111) — Me 262A-1a/V056 FuG 226 & 216 Fighter Conversion
  • CMK (4112) — Me 262A-1a/U3 Conversion
  • CMK (4113) — Me 262B-1a/B1a/U1 Conversion
  • Cutting Edge (48375) — Me 262 Aufklärer Conversion
  • Schatton Modellbau (4871) — Me 262A-1/U4 & Me 262A (V056) Conversion

Nieodmiennie pomocne okazać się mogą dodatkowe kalkomanie i/lub maski ułatwiające maskowanie i malowanie miniatury. Pierwsza grupa obejmująca kompletne zestawy naklejek z oznaczeniami do Me 262, arkusze z napisami eksploatacyjnymi, czy też same symbole przynależności państwowej, jest na tyle liczna, że postanowiłem wymieniać zalewie kilka z nich:

  • Eagle Cals (4829) — Messerschmitt Me 262A-1a KG(J)54, EJG2
  • Eagle Cals (4844) — Messerschmitt Me 262A Turbo’s
  • Eagle Cals (4813) — Messerschmitt Me 262A-1a KG(J)6, JG7
  • Eagle Strike (4864) — Too Little, Too Late Part 3 (Me 262)
  • Eagle Strike (4865) — Too Little, Too Late Part 4 (Me 262)
  • Eagle Strike (48007) — Messerschmitt Me 262 Stormbirds Part 1
  • Ventura (4859) — Messerschmitt Me 262A/B USAAF Captured
  • Tally Ho (48026) — Messerschmitt Me 262A-1a/S92 Luftwaffe/Czech AF
  • Tally Ho (48065) — Messerschmitt Me 262 Schwalbe Stencils
  • Extra Tech (4804) — Messerschmitt Me 262A Stencilling
  • Cutting Edge (48053) — Messerschmitt Me 262A/B Faded Black National Insignia
  • Techmod (48015) — German WWII Swastikas
  • Techmod (48027) — German Luftwaffe Balkenkreuze

Lista popularnych masek zawiera natomiast następujące pozycje:

  • Eduard (FX177) — Me 262A Schwalbe Mask
  • Eduard (XF550) — Me 262A Schwalbe Camouflage Scheme A
  • Eduard (XF551) — Me 262A Schwalbe Camouflage Scheme B
  • Montex (K48050) — Me 262A Super Mask Part 1
  • Montex (K48051) — Me 262A Super Mask Part 2
  • Montex (MM48012) — Me 262A-1a Maxi Mask
  • Montex (SM48128) — Me 262A-1a Mini Mask

Podsumowanie

Czas powrócić do postawionego na wstępie pytania — czy model Tamiyi można zaliczyć do kolejnej, trzeciej (umownie licząc) generacji zestawów Me 262 w skali 1/48 ? Pomimo bardzo pozytywnej oceny, zaryzykowałbym raczej określenie Gen 2+. Czemu?
Koncepcyjnie #61087 nie wnosi wiele w stosunku do dwudziestoletniego dziś modelu Messerschmitta firmy Trimaster/Dragon. Mamy do czynienia z bliźniaczym podziałem technologicznym oraz niemal identyczną konfiguracją części składowych. Taka sytuacja nie powinna nas dziwić. We własnym projekcie Tamiya oparła się na tym, co w zestawie Trimaster/Dragon było najlepsze. Co jednak ważniejsze, główny nacisk położyła na usunięcie minusów poprzedniej miniatury i uczyniła to niezwykle skutecznie. Tym sposobem powstał zestaw „samoskładający się” w rękach. To dokonała wiadomość dla wszystkich modelarzy. Wszak „Messio” wbrew pozorom, nie jest aż tak prosty konstrukcyjnie. Spora liczba elementów i zawsze newralgiczne obszary łączenia płatów z kadłubem oraz gondolami silników zazwyczaj generują poważne problemy „budowlane”. Młodsi koledzy mogą (przy zachowaniu elementarnej ostrożności i dyscypliny) stworzyć prawdziwie piękną miniaturę. Bardziej doświadczeni twórcy, uwolnieni od konieczności poprawiania błędów producenta, mogą swe wysiłki skupić na ewentualnej zaawansowanej waloryzacji, bądź działaniach malarsko-artystycznych. Tak czy inaczej, czeka nas spora dawka prawdziwej frajdy. Czyż nie o to właśnie chodzi ?

Skoro większość powyższych wywodów mocno trąci lukrem, czas na finałowe marudzenie malkontenta. Otóż jest pewien aspekt, w którym Tamiya ustępuje poprzednikowi bez dwóch zdań. Są nim dostępne wersje „Messia”. Tamka oddaje w nasze ręce jedynie standardową wersję A-1a i niemal identyczną A-2a, podczas gdy Dragon rozwinął swą serię o wersje rozpoznawczą (A-1a/U3), jednomiejscową nocną (testowy V056) czy dwumiejscową nocną (B-1a/U1). Ta ostatnia zmusiłaby japońskiego producenta do zaprojektowania nowych ramek z połówkami kadłuba. Natomiast realizację Me 262 do foto-zwiadu oraz prototypu „nocnika” V056 można by osiągnąć uzupełnieniem o niewielką, nową ramkę. Cóż, pozostaje wesprzeć się stosownymi konwersjami, gdyż nic nie wskazuje na to, aby Tamiya miała kiedykolwiek podjąć wyzwanie.

Literatura

  1. Seweryn Fleischer, Marek Ryś, Me 262 Schwalbe pt.1, # 30 Monogafie Lotnicze, AJ-Press, Gdynia 2003
  2. Seweryn Fleischer, Marek Ryś, Me 262 Schwalbe pt.2, # 31 Monogafie Lotnicze, AJ-Press, Gdynia 2003
  3. Marek J. Murawski, JG7 “Novotny”, # 3 Miniatury Lotnicze, Kagero, Lublin 2003
  4. Marek J. Murawski, Me 262 in combat, # 18 Miniatury Lotnicze, Kagero, Lublin 2003
  5. Marek J. Murawski, Me 262 units, # 33 Miniatury Lotnicze, Kagero, Lublin 2005
  6. Marek J. Murawski, Me 262 w obronie Rzeszy, # 3 Bitwy Lotnicze, Kagero, Lublin 2007
  7. Mariusz Łukasik, Messerschmitt Me262 Schwalbe A-1a,B-1a models, # 2 Topdrawing, Kagero, Lublin 2008
  8. Hans-Heiri Stapfer, Me 262 in action, # 212 In Action, Squadron/Signal Publications 2008
  9. M. Balous, J. Rajlich, Messerchmitt Me 262, MBI/Sagitta, Praga 1995
  10. Josef Andal, Messerschmitt Me262A, B & Avia S92, CS92, # 915 HT Model Special 2008
  11. Hermann Buchner, Stormbird, one of the Luftwaffe highest scoring Me262 Aces, Crecy Books, 2008
  12. Helmut Erfurth, Vom Oryginal zum Modell, Messerschmitt Me262, BGV, 2006
  13. B. Green, B. Evans, Stormbird Colors, Construction, Camouflage and Marking of the Me262, # 5 Eagles Files, Eagle Editions Ltd., 2004
  14. David Myrcha, Messerschitt Me 262; Variations, Proposed Version & Project Designs Series – A Series, Schiffer, 2004
  15. J. Richard Smith, Eddie J. Greek, Me262 volume one – volume four, Classic Publications 2004
  16. Me 262 Varianten, # 13 Flugzeug Profile, Flugzeug 2000
  17. Manu Ziegler, Turbinen-Jäger Me262, Motorbuch 2000
  18. Manfred Griehl, Messerschitt Me262, #1 Luftwaffe Profile, Schiffer 2000
  19. Willy Radinger, Messerschmitt Me262: Development, Testing, Production, Schiffer 2000
  20. Walter J. Boyne, Messerschmitt Me262 Arrow to the Future, Schiffer 2000
  21. Hugh Morgan, John Weal, German Jet Aces of World War 2, # 17 Osprey Aircraft of the Aces, Osprey Publishing