1/48 Ła-7 – Gavia #005/1201

Metryczka zestawu
- Pełna nazwa zestawu: Lavochkin La-7
- Producent: Gavia
- Nr katalogowy: 005/1201 (Standard Edition)
- Liczba i rodzaj elementów: 70 z szarego tworzywa, 5 przezroczystych, maska
- Schematy malowań:
- biała „27âł; samolot trzykrotnego Bohatera Związku Radzieckiego, majora Iwana Kożeduba (62 zwycięstwa indywidualne), 176-ty Pułk Lotnictwa Myśliwskiego Gwardii (GIAP)
- biała „12âł; samolot majora Filipa Kosołapowa (18 zwycięstw indywidualnych + 6 zespołowych), 937-ma Dywizja Lotnictwa Myśliwskiego (IAD)
- białe „JV-8âł; 1-szy Pułk Lotnictwa Myśliwskiego Czechosłowacji
- Uwagi: Model oferowany jest przez Gavię także w wersji Professional Accessories: #009/0602 (z dodatkiem elementów foto-trawionych) oraz #013/1202 (z elementami żywicznymi dla wersji uzbrojonej w 3 działka 20mm). Pojawił się również dwukrotnie pod szyldem Eduarda, jako #8460 i #8461 La-7 Weekend Edition, bez dodatków i kalkomanią obejmującą jedno malowanie.


Opis szczegółowy
Wprowadzenie
Premiera Zvezdy, w postaci modelu Ła-5FN spotkała się z ogromnym zainteresowaniem modelarzy. Śmiało można powiedzieć, że – dość nieoczekiwanie nawet dla samego producenta – zestaw ten, stał się jednym z największych hitów rynkowych ubiegłego roku. Postanowiłem zatem podążyć tym tropem i przypomnieć inny ciekawy model Ławoczkina, a mianowicie Ła-7 spod znaku czeskiej Gavii. Mam bowiem nieodparte wrażenie, że ostatnio został on nieco zapomniany, a szkoda, gdyż jest to z wielu względów bardzo udany produkt.
Opakowanie
Ilustrację tytułową, przedstawiającą zwycięskie starcie maj. Kosołapowa z Fw190, można uznać za graficznie poprawną. Ani nie rzuca na kolana, ani nie razi. Pudełko, składające się z „wanny” i „wieka” jest poręczne, choć moim zdaniem, zbyt wiotkie. Na jego ściankach bocznych znajdujemy dane producenta, trzy małe sylwetki Ła-7 ilustrujące oferowane schematy malowania oraz informacje o rozmiarach modelu i ilości detali. Z jakiego powodu producent podaje, że elementów jest w sumie 68, podczas gdy jest ich de facto 75 sztuk (wykorzystujemy wszystkie) – nie wiem. Na szczęście, nie jest to zagadnienie szczególnie istotne. Wnętrze zajmują: dwie duże ramki z szarego tworzywa, jedna mała z elementami przezroczystymi, arkusz kalkomanii, arkusz masek do malowania (autorstwa Eduarda) oraz dwuczęściową instrukcję budowy. Wszystkie ramki plastikowe, zapakowane zostały we wspólną, zgrzewaną termicznie torebkę foliową. Z punktu widzenia obecnej tendencji, zalecającej indywidualne pakowanie ramek, nie jest to optimum. Nie mniej, żadnych negatywnych skutków takiego podejścia, nie znalazłem. Być może jest to zasługa, dobrej jakości tworzywa, użytego w konstrukcji zestawu.
Instrukcja
Instrukcja modelu wykonana została ździebko niekonwencjonalnie. Stanowią ją bowiem dwie osobne, harmonijkowe książeczki formatu A5: jedna ośmio- i jedna sześcio- stronnicowa. Większa zawiera: rysunki kolejnych etapów budowy oraz schematy kamuflaży i rozmieszczenia kalkomanii. Mniejsza obejmuje zaś spory mix tematyczny: informacje o samolocie, rozrysowanie ramek z detalami, tabelę niezbędnych farb oraz opis metodologii zastosowania załączonych masek. Trudno orzec, co legło u podstaw takiego właśnie rozdzielenia instrukcji. Jest w tym jakiś bałagan, choć jest i dobra strona. Analizując etapy budowy, bądź malowania, nie musimy nieustannie wertować kartek. Tabela kolorów jest zawsze, właśnie w „tej drugiej” zszywce.
Opis budowy podzielono na 16 etapów. Rysunki ilustrujące kolejne czynności montażowe są bardzo czytelne. Co prawda sporą rolę ogrywa tu stosunkowo niewielka liczba elementów, jednak logiczny układ kolejnych faz budowy, to już zasługa Gavii.
Schematy malowania przedstawiono co prawda jedynie w formie czarno-białych szkiców, trudno jednak do czegoś się przyczepić. Każdy z samolotów pokazany został w czterech rzutach, co jest wystarczająco pomocne. Tabela barw wskazuje odpowiedniki farb z katalogów: Humbrol, Revell, Tamiya i Agama. Z oczywistych względów, należy je potraktować jako przybliżone. Istotne jest natomiast to, że każdy element składowy modelu, został w instrukcji opisany odpowiadającym mu kolorem. Cenne i przydane. Finalną informacją związaną z malowaniem, jest komiksowy poradnik użycia załączonych masek. Całość instrukcji – pomimo dziwacznej konstrukcji fizycznej – można uznać za bardzo dobrą.
Jakość części
Ponieważ zestaw który otrzymałem, prezentuje stan „częściowo wycięty z ramek”, do wizualizacji pełnej zawartości posłużyłem się trzema zdjęciami, zaczerpniętymi ze strony internetowej firmy Eduard. Produkt #8460 La-7 Weekend Edition , jest identyczny z opisywaną Gavią. Wymianie uległy jedynie: pudełko, instrukcja i arkusz kalkomanii.
Przed zakupem Ła-7, nie miałem fizycznej styczności z produktami Gavii. Do zawartości pudełka podchodziłem z pewną rezerwą, spodziewając się raczej wyrobu typu shortrun. Zostałem więc mile zaskoczony jakością wyprasek. Powierzchnia wszystkich części jest gładka i równa. Odlewy wykonano czysto, bez śladu przesunięć, jamek skurczowych, czy irytujących śladów po wypychaczach. Sporadyczne nadlewki są ledwo dostrzegalne. Zginą zupełnie w procesie lekkiego oszlifowania detali, na etapie prac przygotowawczych.
Części wykonane z przezroczystego plastiku posiadają bardzo dobrą przejrzystość. Są odlane równie czysto i starannie, jak pozostałe detale. Na uwagę zasługują ramy kabiny, wyraźnie odcinające się od powierzchni „szklanych”. Producent oferuje możliwość wykonania modelu z otwartą limuzyną kabiny, co jest w zasadzie jedyną rozsądną opcją (o czym dalej). Niestety, grubość elementów bezbarwnych jest dość znaczna.
Wierność odwzorowania
Jak przystało na model opracowany w początkach XXI-go wieku, linie podziału blach zaznaczone zostały jako wklęsłe. Są delikatne i równe. Za sprawą konstrukcji oryginału, w znacznej mierze wykonanej z drewna, ich ilość nie jest wielka. Starannie odzwierciedlono również wszelkiego typu wzmocnienia i panele. Te elementy są wypukłe i równie delikatne. Szczególnie dobre wrażenie robią wzmocnienia powierzchni skrzydeł na styku centropłata i sekcji zewnętrznych, jak również charakterystyczne dla myśliwców Ławoczkina, stalowe opinacze osłon silnika.
W tym „towarzystwie”, najsłabiej prezentuje się wykonanie imitacji powierzchni sterów i lotek. Nie bardzo przypominają one fakturę płóciennego pokrycia, a raczej sklejkę z dodatkowymi wzmocnieniami. Na szczęście efekt ten (choć błędny z natury rzeczy) nie razi, co oznacza że znaczna liczba budujących model, prawdopodobnie pozostawi te elementy „jak fabryka dała”. Dla równowagi, sposób zaznaczenia linii styku powierzchni sterowych z płatami i usterzeniem, jest bardzo dobry. Linie zobrazowano mocno, w sposób wyraźnie różniący się od podziału blach. Jest to także dobra informacja dla tych wszystkich kolegów, którzy zaplanują ich odcięcie i „uruchomienie”.
Zgodność wymiarowa
Liczba dostępnych planów myśliwców rodziny Ła-5/7 w różnych skalach, jest spora. Nie mniej, różnice jakie się w nich pojawiają, zdecydowanie nie ułatwią nam weryfikacji. Pomijając zatem szczegóły „analizy merytorycznej”, doszedłem do subiektywnego wniosku, że bryła modelu zadowalająco dobrze odzwierciedla oryginał. Można mieć pewne wątpliwości co do poprawności kształtu zakończeń płatów, statecznika pionowego, etc. Nie są one jednak istotnie duże, a ewentualnych poprawek dokonać musimy w oparciu o wybraną dokumentację. Uśrednienie wyniku z kilku dostępnych opracowań, wydaje mi się skrajnie trudne, o ile w ogóle możliwe.
Jedynym rzeczywiście istotnym błędem produktu Gavii, jest zbyt wąska, tylna sekcja kadłuba. Przekrój grzbietu, na wysokości wręgi za fotelem pilota, powinien być o ok. 2 mm szerszy i stopniowo zwężać się ku statecznikowi pionowemu. Jest to dość istotna różnica jak na skalę 1/48. Skorygowanie tej nieprawidłowości za pomocą odpowiednio dopasowanego paska polistyrenu, nie jest specjalnie trudne nawet dla mniej doświadczonych modelarzy. Gorzej, że automatycznie niemal zupełnie nieprzydatne w dalszej budowie okazują się: wspomniana wręga kabiny, półeczka z osprzętem za plecami pilota, a przede wszystkim tylna część osłony kabiny oraz limuzyna. W tym miejscu warto wspomnieć, że leciwy już zestaw Ła-7 Hobbycraft (obecnie oferowany także przez Academy), choć jedynie z grubsza przypomina pierwowzór, tego akurat błędu nie posiada. Nie polecam zastosowania jego elementów (strasznie uproszczonych) do skorygowania wpadki Gavii. Jest jednak inna dobra wiadomość. Zdecydowanym ułatwieniem będzie posłużenie się zestawami wzbogacającymi do tego „staruszka”. Zarówno osłony kabiny vacu (np.: Squadron, Falcon), jak i żywiczne wnętrza kokpitu (np.: Legend), pasują jak ulał, do poszerzonego kadłuba Ławoczki Gavii. Zdaję sobie sprawę, że liczne grono czytelników nie lubiących zbytniej ingerencji w bryłę modelu, w tym miejscu ciężko westchnie. I tu mam pewną niespodziankę. O ile wklejenie ruchomej części osłony w pozycji zamkniętej robi fatalne wrażenie, o tyle jej umocowanie w pozycji otwartej, daje krańcowo inny efekt. Tylna, stała część oszklenia niknie bowiem we wnętrzu odsuniętej limuzyny. Paradoksalnie, znaczna grubość części ruchomej, skutecznie maskuje nadmierną smukłość grzbietu kadłuba. Efekt jest całkiem akceptowalny, co odkryłem (z pewnym zdziwieniem) na etapie pasowania „na sucho”. Godne przemyślenia.
Wyposażenie
Czeski zestaw nie jest tak mocno rozdetalowany, jak miniatura Ła-5 FN Zvezdy. Sądzę, że naczelną ideą przyświecającą projektantom, było w miarę wierne, acz nie nazbyt szczegółowe oddanie wyposażenia. Innymi słowy: modelarze którzy nie przykładają wyjątkowej wagi do absolutnej wierności odwzorowania detali – będą w pełni usatysfakcjonowani. Pozostali zaś, otrzymują całkiem przyzwoitą bazę do głębszej waloryzacji. I tak właśnie starałem się podejść do oceny „drobnicy”.
Wnętrze kabiny zawiera wszystkie główne elementy, które być powinny. Podobnie jak w przypadku innych drobnych detali, zostały wykonane starannie, choć w pewnym uproszczeniu. Bardzo dobrze prezentuje się fotel pilota, przyzwoicie tablica przyrządów pokładowych. Zarówno półeczkę agregatów za plecami pilota jak i burty kabiny, wyposażamy w oddzielnie doklejane elementy. Takie podejście zdecydowanie ułatwia malowanie, umożliwia też ew. uzupełnienie o wiązki przewodów elektrycznych i cięgien. Fakturę burt kabiny naniesiono po wewnętrznej stronie połówek kadłuba. Wydaje się ona nieco płaska, zbyt mało plastyczna, ale do przyjęcia. Moją niepewność budzi jedynie kształt podłogi, chyba nie do końca zgodny z rzeczywistością.
Kolejna grupka detali odpowiada za wnęki podwozia głównego. Same wnęki posiadają właściwą głębokość i ładną fakturę. Osobno wklejanym elementem jest dźwigar płatów, wyraźnie widoczny przez luki otwartego podwozia. Dodatkowo do dyspozycji mamy charakterystyczne kanały wlotu powietrza i kilka drobnych agregatów. Całość sekcji, po starannym pomalowaniu i zmontowaniu prezentuje się bardzo ciekawie i plastycznie. Identycznie jak w przypadku kokpitu, nie znajdziemy tu szeregu przewodów instalacji elektrycznej, pneumatycznej czy hydraulicznej, obecnych w pierwowzorze. W razie potrzeby jednak, stosowne uzupełnienie we własnym zakresie, nie będzie zbyt trudne.
Golenie podwozia głównego, wraz z siłownikami odtworzono bardzo ładnie. Gorzej przedstawiają się same koła. Ich średnica jest poprawna, lecz szerokość zdecydowanie zbyt mała. Pojawia się zatem konieczność ich poszerzenia. Nie jest to trudne zadanie zważywszy, że każde koło sklejamy z połówek. Wystarczy więc wkleić pomiędzy nie arkusik polistyrenu, oszlifować i po kłopocie. Na osłodę pozostaje nam kółko ogonowe o właściwej geometrii, wykonane jako oddzielny element, wciskany/wklejany w uchwyt tylnego widelca. Żadne z ww. kół nie posiada odzwierciedlenia ugięcia statycznego opon. Ciepłe słowa należą się natomiast osłonom podwozia. Poprawnego kształtu, relatywnie cienkie elementy o ładnej, czystej fakturze, dodatkowo uzupełnione o imitację mechanizmu zamykania, zadowolą większość odbiorców.
Ostatnia grupa detali, to: kołpak, łopaty śmigła i wentylator. Elementy te zawierają niestety najwięcej błędów merytorycznych. Kołpak jest trochę za krótki i za mało spiczasty. Wymaga niewielkiej korekty w części przedniej oraz poprawienia ostrołukowej krzywizny przekroju wzdłużnego. Oczywiście, jak w przypadku innych tego typu prac przy modelu Gavii, podobne działania „skuszą” jedynie prawdziwych purystów wymiarowych. Łopaty śmigła również podlegać będą drobnym poprawkom. Posiadają bowiem nieprawidłowy obrys i nadmierną grubość. Nie obejdzie się bez przeszlifowania i „odchudzenia”. Czynność ta jednak, za sprawą dobrej jakości tworzywa, specjalnych problemów nie nastręcza. Wentylator za kołpakiem śmigła jest mocno uproszczony i sprawia wrażenie zapchajdziury w osłonie silnika. Jego wymiana na element fototrawiony, lub wykonany samodzielnie, wydaje się być z góry przesądzona. Identycznej korekty wymagają także imitacje siatek we wlocie i u wylotu chłodnicy pod kadłubem. Całkowitej wymianie podlegać będą natomiast imitacje końcówek rur wydechowych silnika, nie przypominające niczego, co znajduje się pod „skrzelami” osłon żarowych.
Kalkomanie
Napis Printed in Czech Republic w żaden sposób nie wyjaśnia, kto jest producentem arkusza kalkomanii. Mniejsza z tym. Ważniejsze jest to, że od strony edytorskiej prezentuje bardzo wysoką jakość wykonania. Starannie wydrukowana, bez przesunięć, bez widocznych błędów merytorycznych, posiada właściwą kolorystykę i prawidłowe nasycenie barw. Naddatki filmu wokół znaków są sprowadzone do minimum i pewien ich nadmiar znaleźć możemy jedynie pomiędzy cyframi oznaczeń taktycznych. Sam film jest cienki i błyszczący. Właściwości mechanicznych kalkomanii – przyznaje otwarcie – jeszcze nie sprawdzałem. Całość sprawia mocno pozytywne wrażenie. Aby jednak nie było tak słodko, wspomnę o pomyśle, który mnie nie przekonuje. Chodzi o naklejki ogonowych gwiazd, wydrukowane wraz z tłem. Ponieważ wielu modelarzy z całą pewnością pokusi się o samodzielne wymalowanie białych aplikacji na usterzeniu i sterze kierunku, gwiazdy trzeba będzie delikatnie wyciąć ze stosownych naklejek. Operacja tyleż zbędna co niezrozumiała, zważywszy że do malowania osłony silnika producent przewidział samoprzylepne maski, a do aplikacji nie. Ot, taka mała niekonsekwencja.
Ostatnim elementem wspomagającym szatę graficzną modelu, są maski. Przy ich użyciu wykonać możemy charakterystyczne desenie malowane na maskach silników maszyn pilotów radzieckich, oszklenie osłony kabiny oraz felgi kół. Arkusz autorstwa firmy Eduard, pasuje do odpowiednich fragmentów modelu bardzo dobrze. Gorzej, że wykonany jest z szarej, dość grubej, sprężystej folii o słabym kleju, którą ta czeska firma stosowała przez szereg lat. Moje osobiste doświadczenia z jej materią, doprowadziły do przekonania, że ze względu na marne właściwości mechaniczne, nie jest to produkt godny polecenia. Zupełnie inaczej przedstawia się obecna oferta masek Edka, bazująca na podkładzie taśm Tamiya. To jednak osobne zagadnienie. Generalnie użyteczność załączonego arkusza masek oceniam nisko. Tak proste wzory geometryczne, bez zmrużenia oka zamaskujemy zwykłą taśmą samoprzylepną Tamiya. Pomocne mogą okazać się jedynie przysłony oszklenia, a i to chyba jedynie jako szablon do samodzielnego wykonania masek z taśmy.
Zestawy uzupełniające / korygujące błędy zestawu
Ławoczka Gavii, na przestrzeni niemal dokładnie siedmiu lat od swej premiery, doczekała się szeregu dedykowanych zestawów waloryzujących. W kontekście opisanych uproszczeń, ich zastosowanie może okazać się uzasadnione.
- Eduard (49 207) — Lavochkin La-7 Color Photo Etched Set
- Eduard (FE 207) — Lavochkin La-7 Color Photo Etched Set – Zoom
- Part (S48 101) — La-7
- Part (S48 102) — La-7 Flaps
- CMK (4195) — Lavochkin La-7 Interior Detail Set
- Karaya (E4805) — ASh-82FN Soviet radial engine
- Squadron Products (9637) — Lavochkin La-7 Canopy
- Cooper Details (4836) — WWII Russian Fighters Seats with Belts
- Cooper Details (4835) — WWII Russian Fighters Main Wheels
- True Details (48097) — La-5/7 Wheel Set
- AviaEquipage — MiG-3, LaGG-3, La-5/7 Wheel Set
Jak wspomniałem, przydatne mogą okazać się także zestawy dedykowane modelom Ła-7 (Hobbycraft/Academy):
- Legend (4838) — La-7 Cockpit Set
- Squadron Products (9524) — La-5/7 Vacuform Canopy
- Falcon — Clear-Vax set 37: World War II Fighters, part 2
Jak również zestawy kalkomanii:
- Aeromaster Decal (48-534) — Falcons of the Red Star Part III, Lavochkin La-7
- Superscale (48-428) — La-5/7 (Popkov & Kozhedub)
- Eduard (D48-002) — Russian Aces WW2 (La-5, La-7, P-39)
Podsumowanie
Cóż wynika z bilansu przedstawionych powyżej plusów i minusów? Moim zdaniem, pomimo szeregu drobnych mankamentów, zestaw jest zdecydowanie udaną propozycją. Starannie zaprojektowany i wykonany, łatwy w montażu, daje możliwość budowy bardzo atrakcyjnej miniatury, nawet w ujęciu – prosto z pudła. Godny polecenia młodszym adeptom sztuki modelarskiej, ucieszy także „starych wyjadaczy”. Stosunkowo niewielkim nakładem prac własnych i/lub przy ewentualnym użyciu wzbogacaczy, można na jego bazie stworzyć Ławoczkę „jak żywą” tyle, że 48 razy mniejszą. W tym kontekście niepokojąca wydaje się informacja, że po zaprzestaniu produkcji zestawu przez Gavię, również Eduard od pewnego czasu sygnalizuje „czasową niedostępność” swojego wyrobu #8460. Mam nadzieję, że taki stan nie utrzyma się już zbyt długo.
Literatura
- Hugh Morgan Soviet Aces of Word War 2, Aircraft of the Aces #15, Osprey
- George Mellinger LaGG & Lavochkin Aces of World War 2, Aircraft of the Aces #56, Osprey 2003
- Milos Vestsik Lavockin La-7, MBI/Saggita 2006
- Yefim Gordon Lavochkin’s Piston-Engined Fighters, #10 Red Star, Midland Publishing 2003
- Wiesław Bączkowski Samolot myśliwski Ła-5/7, TBiU #57, WMON, Warszawa 1979
- Robert Michulec Stalinowskie Sokoły, Kampanie Lotnicze #7, Wydawnictwo AJ-Press
- Marian Gibas Radziecki samolot myśliwski Ła-5FN i Ła-7, Plany Modelarskie # 106, LOK, Warszawa 1981












































