1/48 Fw 190D-9 Riveting Set + Control Surfaces – HGW #481002

Techmod 48033Techmod 48033 Techmod 48033 Techmod 48033

Modelarstwo redukcyjne bywa elementem wykonywanego zawodu, stanowi życiową pasję, lub też zwyczajnie daje nam frajdę i miłą odskocznię od codzienności. Niezależnie od wagi i roli jaką pełni w życiu każdego z nas, prowadzi z definicji w ściśle określonym kierunku — możliwie precyzyjnym odwzorowaniu rzeczywistego obiektu w wybranej skali. Nie dziwi więc uwaga z jaką śledzimy wszelkie nowe pomysły i technologie, mogące nas do tego celu przybliżyć. W ostatnich latach, przeżyliśmy np. prawdziwą „inwazję zębatych kółek” zwanych popularnie nitowadłami i kiedy wydawało się, że temat nitów został ostatecznie rozwiązany… bach… niczym diabeł z pudełka, pojawia się kolejna nowinka. Sprawcą niespodzianki jest czeska (czemuż mnie to nie dziwi?) firma HGW, a personalnie pomysłodawca i zarazem główny animator projektu p. Jan Bobek.

Techmod 48033 Techmod 48033 Techmod 48033

Techmod 48033 Techmod 48033 Techmod 48033

Ideą przewodnią jest wykonanie nitowania w sposób maksymalnie realistyczny, to jest poprzez naniesienie na miniaturę drobnych, wypukłych szwów nitowych. Takową realizację zapewnia bohater niniejszego opisu, zestaw #481002 o pełnej nazwie Focke Wulf Fw 190D-9 Riveting Set + Control Surfaces Fabric Covering, przeznaczony do waloryzacji modelu firmy Eduard. W skład propozycji wchodzi duży arkusz naklejek z nitowaniem całego płatowca, mniejszy arkusik z „kalkomaniami” powierzchni sterowych (dostępny również niezależnie jako #481003 Control Surfaces Fabric Covering) oraz krótka instrukcja użycia. Dodatkowo pojawiają się także dwa wycinki z fragmentami nitowania w skali 1/48 (do modelu firmy Eduard) i 1/32 (do modelu firmy Hasegawa) stanowiące niejako materiał testowy, czy też — jak to się często ostatnio określa — demonstrator technologii.

Techmod 48033 Techmod 48033 Techmod 48033

Techmod 48033 Techmod 48033 Techmod 48033

Po nieco przydługim wstępie, czas na konkrety. Jak nałożyć nity? Otóż w sposób zbliżony do nakładania klasycznych kalkomanii. Cała różnica polega na tym, że w przypadku produktu HGW, film/nośnik znajduje się na nitach, a nie pod nimi. Tym samym należy oczyścić i odtłuścić powierzchnię modelu, namoczyć kartonik z fragmentem siatki nitów i kiedy film wykaże skłonność do przesuwania, starannie umieścić na miniaturze, lekko dociskając wilgotną szmatką i usuwając pęcherzyki powietrza. W wyniku późniejszego usunięcia filmu, na modelu pozostać powinny jedynie srebrzysto-szare kropki łebków. Rzeczą, o którą należy faktycznie zadbać na tym etapie, jest precyzyjne ułożenie ściegów wobec linii podziału blach. Po wyschnięciu „kalkomanii” trudno będzie dokonać korekty, co wizualnie przyniesie efekt przeciwny do zakładanego. Producent podaje, że minimalny czas schnięcia wynosi ok. 2 godzin i sugeruje, aby na wszelki wypadek odczekać dłużej. Biorąc pod uwagę, że testy powinny być wiarygodne, odczekałem niespełna 2 godziny i bez szczególnej delikatności, zerwałem film za pomocą pęsety. Efekt — wszystkie nity ulokowane mocno, ani jeden nie pozostał na nośniku. Pełny sukces. Powierzchnie klejenia przetarłem miękką, wilgotną szmatką (także bez skutków ubocznych) kończąc owocnie cały proces.

Techmod 48033 Techmod 48033 Techmod 48033

Dodatkowe informacje dotyczące środowiska testowego:

  • podłoże stanowił fragment rozbitego modelu 1/72 o niezbyt równej powierzchni, pokrytego farbami i powleczonego półmatowym Humbrolem,
  • przed nałożeniem nitów wyżej wspomnianą powierzchnię pokryłem cienką warstwą płynu Gunze Mr. Mark Softer (zielona nakrętka).

Oznacza to, że właściwości mechaniczne produktu są faktycznie wysokie i zgodne z informacjami zawartymi w instrukcji. Tak klej jak i nośnik dobrze reagują w styczności z popularną chemią modelarską oraz „nie boją się” umiarkowanych nierówności podłoża. Po zakończeniu testu, jeden z nitów usunąłem za pomocą wykałaczki. Nie jest to zadanie łatwe, ale przy odrobinie uwagi możliwe do wykonania, w dodatku bez ryzyka uszkodzenia powłoki modelu. Potwierdza to wcześniejszą tezę, że nity trzymają solidnie, a jednocześnie gdy coś pójdzie nie tak jak trzeba, mamy możliwość dokonania drobnych korekt.

Powyższy test stanowił sprawdzian przylegania nitów w średnio sprzyjających warunkach i reakcji produktu na pewną dozę brutalności z mojej strony. Pytanie brzmiało, czy niejako „z marszu”, bez wielkich ceregieli da się skutecznie zastosować patent? Dało się. W warunkach normalnej tj. zaplanowanej, przemyślanej i konsekwentnie realizowanej budowy, nity przyklejamy na gołą, niepomalowaną powierzchnię repliki. Taki właśnie obraz przedstawiają dwa zdjęcia zaczerpnięte ze strony internetowej producenta. Proces malowania następuje później, a osobnym zagadnieniem pozostaje, w jaki sposób najatrakcyjniej wyeksponować nity na etapie brudzenia/postarzania modelu.

Techmod 48033 Techmod 48033

Głównym wyzwaniem (dla naszej cierpliwości i pracowitości) jest naniesienie ogromnej liczby „łebków”. Umieszczamy je co prawda większymi partiami, ale pamiętać należy że praca polega na nałożeniu „kalkomanii” na powierzchni całego modelu! HGW pomyślało o ułatwieniu nam zadania, wstępnie dzieląc naklejki na pomniejsze sekcje, w instrukcji zaznaczono jednak iż prawdopodobnie pojawi się konieczność dalszego, samodzielnego ich rozdrobnienia. Nie wykluczam. Niektóre powierzchnie „Foki” są tak gęsto usiane nitami, że upilnowanie właściwego położenia wszystkich nitów względem linii paneli na większym obszarze, jest niezwykle trudne. W tym miejscu pojawia się kolejny aspekt — ścisłe dopasowanie propozycji do konkretnego zestawu. #481002 dedykowano Fw 190D-9 Eduarda. Przymiarka do „długiej Foki” Tamiyi wykazuje, że bez dodatkowego dość poważnego szatkowania naklejek, nie uda nam się prawidłowo umiejscowić całych fragmentów nitowych szwów. Niby w obu modelach geometria i położenie paneli powinny być identyczne (pierwowzór ten sam i skala ta sama), ale w praktyce zjawisko takie niestety nie występuje. Dyskretnie przemilczę, że prezentujący się pięknie zestaw Tamiyi, nie jest wolny od wad merytorycznych. W skrócie — czeka nas niemały dodatkowy nakład pracy, który musimy uwzględnić planując takie „niestandardowe” użycie. W przypadku docelowego zestawu Eduard, pojawia się natomiast inna zagwozdka. Fabryczne wypraski uwzględniają już imitację nitów, wykonaną w postaci gęstych i równych linii otworków. I co z tym zrobić? Chyba nie ma innego wyjścia, jak wcześniejsze ich zaszpachlowanie, połączone – niestety – z mozolnym wyrównaniem całej powierzchni modelu.

Podsumowanie

Nowatorską inicjatywę naszych południowych sąsiadów postrzegam pozytywnie. Pomysł sam w sobie jest bardzo interesujący i niezależnie od tego czy uznamy go za „godny notorycznego stosowania”, czy też nie — warto się z nim zapoznać. Od strony technicznej nie mogę mu niczego zarzucić, jest jednak wymagający realizacyjnie, co młodszych adeptów modelarstwa może nieco zniechęcać. W tym kontekście warto zauważyć, że producent zadbał o stosowny nadmiar naklejek (dwa małe arkusze testowe oraz sporą dawkę dodatkowych ściegów „free lines” i rezerwowych „bonus duplicate parts”. Przydadzą się bez dwóch zdań, szczególnie podczas pierwszych kontaktów z wyrobem HGW.

Tak czy inaczej, z dużą uwagą śledzić będę dalsze losy nowej technologii, co nie powinno być trudne. Seria wyrobów HGW rozwija się dość dynamicznie i po trochę „prototypowych” zestawach #481001 i #481002, na rynku pojawiły się już kolejne odsłony: Fw 190A/F-8 do modeli Tamiya oraz Bf 109G-2/4, Bf 109G-6, Bf 109K-4 do japońskiej Hasegawy.