1/48 Bell XP-77 – Czech Model #4803

CzechModel 4803

Metryczka zestawu

  • Pełna nazwa zestawu: Bell XP-77 Lightweight Fighter
  • Producent: CzechModel
  • Nr katalogowy: 4803
  • Liczba i rodzaj elementów: 38 z jasnoszarego tworzywa, 11 z żywicy, osłona kabiny vacu (zdublowana)
  • Schematy malowań:
    • malowanie prototypu Bu No 43-34915; cały samolot srebrny
    • malowanie prototypu Bu No 43-34916; cały samolot srebrny

Opis szczegółowy

Wprowadzenie

Jesienią 1941 roku stało się jasne, że Ameryka – chcąc, czy nie – wkrótce przystąpi do wojny na pełną skalę. Dowództwo USAAF zdawało sobie sprawę, że realna siła jaką dysponuje, jest dalece niewystarczająca do podejmowania działań ofensywnych, a nawet obrony kluczowych rejonów. Perspektywiczne samoloty P-38, P-47, czy P-51, opuszczały dopiero deski kreślarskie, lub znajdowały się we wczesnym stadium rozwoju. W pełni operacyjne jednostki, wyposażone w ten sprzęt, miały się pojawić za rok, a nawet dwa. Wspomniane okoliczności, doprowadziły do zrodzenia się koncepcji super lekkiego myśliwca obrony punktowej, łatwego w produkcji i pilotażu, wykorzystującego nie strategiczne materiały konstrukcyjne. Wymagania mówiły o niezwykłej zwrotności, dużej prędkości wznoszenia oraz prędkości maksymalnej porównywalnej z P-40 i P-39. Samolot miał być mały, lekki (ok. 1800 kg), o zasięgu do 500 km. Odpowiedzią na tak sformułowane wytyczne, stał się projekt D-6 firmy Bell (oznaczenie wojskowe XP-77). Akceptacja projektu samolotu, była w zasadzie jedynym sukcesem programu. Wszelkie późniejsze prace, naznaczone zostały piętnem porażki. Problemy związane z opracowaniem odpowiednio wytrzymałej konstrukcji drewnianej, pokrycia sklejkowego, niedopracowanie silnika, śmigła, nieoczekiwany wzrost masy, etc. sprawiły, że prototypy przekazano Army Air Forces Priving Ground, dopiero latem 1944 r. Testy wykazały, że XP-77 po blisko trzech latach prac badawczych, nie spełnia żadnych wymagań użytkowych. Co więcej, w świetle aktualnej sytuacji na frontach, ekstremalnie lekki myśliwiec obrony lokalnej był już Stanom Zjednoczonym całkowicie zbędny. Katastrofa drugiego prototypu zakończona jego zniszczeniem, stanowiła jedynie ostatni akord historii, tyleż intrygującej, co dziwacznej konstrukcji.

Opakowanie

Szata graficzna pudełka, surowa w swoim wyrazie, dobrze koresponduje z tym, czego możemy oczekiwać po jego otwarciu. Nie jest to wbrew pozorom uwaga złośliwa, czy krytyczna. Konwencja oparta na zbieżności z fotografią archiwalną, silnie odcinająca się od barwnych ilustracji na opakowaniach innych producentów, jest wyraźnym sygnałem, że mamy do czynienia z produktem nieseryjnym. Tak jest w istocie, co podkreśla także napis Limited Run. Pozostałe informacje: części wtryskowe, żywiczne elementy waloryzujące wykonane przez firmę True Details, kalkomanie dla dwóch samolotów i vacuformowa osłona kabiny, sprawiają że po pierwszym rzucie oka – wszystko jest jasne. Dobrze widoczne logo CzechModel oznacza, że czeka nas kawał ciężkiej, modelarskiej roboty, ale będzie ciekawie.
Samo opakowanie, konstrukcyjnie do niczego. Małe, zbyt wąskie, zbudowane z wiotkiego kartonu. Efekt – elementy żywiczne bez szans na przetrwanie trudów transportu (o czym dalej).

Instrukcja

Bell XP-77 Bell XP-77

Instrukcja montażu zamyka się w zaledwie czterech etapach. Części plastikowych jest 38, lecz po eliminacji tych zastępowanych żywicą, pozostaje zaledwie 26 sztuk. Wszystkie „niepotrzebne” detale, zaznaczono na schemacie zawartości ramki. Innymi słowy, „komiks” w instrukcji, jest krótki i treściwy. Dodatkowo, na stronie 1) słów kilka o historii, praktycznie nieznanej konstrukcji, a na stronie 4) rysunek samolotu w trzech rzutach, stanowiący równocześnie schemat malowania oraz rozmieszczenia kalkomanii. I już.

Bell XP-77 Bell XP-77

Jakość części

Bell XP-77 Bell XP-77 Bell XP-77

Ponieważ model datowany jest na 1997 rok, stanowi jeden z pierwszych produktów Czech Model (#4803) i jest shortrun’em – wszelkie nasze obawy co do jakości części, są uzasadnione. Taka dola „konesera”, który koniecznie chce zbudować coś nietypowego. Choć plastik jest średni jakościowo, a elementy posiadają sporo nadlewek, główne składowe bryły miniatury nie są złe. Po oczyszczeniu z wypływek i przeszlifowaniu, dość koszmarne wrażenie z „obdukcji” ramki – mija. Na szczęście, brak na nich jamek skurczowych i ordynarnych śladów po wypychaczach. Problem niskiej jakości, dotyczy przede wszystkim drobnicy, jednak większość z niej, wywalamy do kosza zastępując żywicą.

Bell XP-77 Bell XP-77 Bell XP-77

Żywica. Produkty True Details znane są na rynku, z dość przyzwoitej jakości. Te dołączone do modelu XP-77, określiłbym osobiście jako bardzo przeciętne. Może to kwestia technologii wykonania sprzed 10-12 lat? Detale posiadają jakąś dziwną, skórko-pomarańczową fakturę, która zmusi nas do kolejnej ingerencji pilnikami i papierem ściernym.
Całkiem dobrze prezentują się natomiast obie, próżniowo tłoczone osłony kabiny (tzn. jedna, zdublowana).

Wierność odwzorowania

Bell XP-77 Bell XP-77 Bell XP-77

Odzwierciedlenie powierzchni uznać można swobodnie za dobre. Samolot był drewniany, więc wygładzony, wyszlifowany i polakierowany. Miniatura jest równie gładka i tu plus za staranność czeskiego producenta. Nieliczne zdjęcia prototypów ukazują odstawanie blach (?) osłony silnika. Tego oczywiście w modelu nie znajdziemy, ale taki stan chyba nikogo specjalnie nie zmartwi. Żadnych widocznych wzmocnień też nie było, a odmienną fakturę miały tylko kryte płótnem lotki i stery. Imitacja płótna nie jest szczytem marzeń, choć za sprawą niewielkich powierzchni lotek – zupełnie nie ma to wpływu na końcowy efekt wizualny. Linie podziału paneli wykonano jako wgłębne, niezwykle delikatne i równe. Przypuszczam, że aby były w ogóle widoczne, trzeba będzie je nieco pogłębić. W tej kategorii poprawy wymagają wyloty rur wydechowych. Zostały one zaznaczone jedynie w formie wklęsłych okręgów po obu stronach, spodniej części nosa maszyny. Zdecydowanie do korekty, przez nawiercenie otworów i wstawienie krótkich rurek.

Bell XP-77 Bell XP-77 Bell XP-77

Zgodność wymiarowa

Tym razem, miałem tyle problemów z weryfikacją, co i dokumentacji – czyli wcale. Nie natrafiłem bowiem na żadną monografię XP-77. Jedyne dostępne mi informacje, zbierałem z różnych publikacji poświęconych ogólnie: samolotom USAAF, konstrukcjom Bell-a, bądź projektom eksperymentalnym. W sumie – prawie nic. CzechModel zawarł rzuty maszyny w instrukcji. Zgadzają się z kształtem modelu, ale cóż to za weryfikacja? W wyniku „czesania” Internetu, znalazłem jeden rysunek, autorstwa p. Romana Postka, i do tego w skali 1/48. Wydruk, przymiarka i …. jest dobrze. Model trzyma proporcje i nieźle leży w ww. rysunku. Co prawda, nie mam bladego pojęcia jakich materiałów użył autor podczas tworzenia rysunku, potrafię jednak żyć w błogiej nieświadomości.

Wyposażenie

Bell XP-77 Bell XP-77 Bell XP-77

Chciałbym napisać: detale stanowią mocny punkt zestawu. Nie tym razem. Bliższe prawdy jest określenie: detale są okropne. Odstępstwem od tego stanu jest gruby puc żywicy stanowiący zarazem obciążenie nosa modelu. Jego atrakcyjność polega na pięknie odwzorowanej przekładni i frontowej części silnika. To ważny element, gdyż przez duży wlot powietrza pod kołpakiem śmigła, sporo widać. Szczególnie, że prototypy nie miały w nim żadnej siatki chroniącej przed zanieczyszczeniami. Również fotel pilota jest relatywnie ładny. Elementy wnętrza, golenie i osłony podwozia, śmigło z kołpakiem, etc. zdecydowanie do przeróbki, żmudnego pasowania i uzupełnienia.

Bell XP-77 Bell XP-77 Bell XP-77

Inną niedogodnością – o której już nieco napomknąłem – jest fakt, że ciasne pudełko jest powodem uszkodzeń żywicznej drobnicy. Widać to na fotkach. Na przestrzeni minionych lat, miałem w ręku trzy egzemplarze zestawów XF-77 i w każdym odkrywałem połamane żywice. Niby nic strasznego, ale jednak szkoda.

Bell XP-77 Bell XP-77 Bell XP-77

Ostatnia sprawa dotyczy osłony kokpitu. Zdublowane elementy dobrej jakości, do obróbki jak zwykle w takich przypadkach. Jeśli wkleimy osłonę w postaci zamkniętej, problemu nie ma. Rodzi się on natomiast w przypadku otwarcia. Samo przecięcie vacuformy, to standard. Gorzej, że w tej maszynie, limuzyna nie była otwierana na bok, w górę, ani odsuwana w tył. Była natomiast obracana i chowana w grzbietową sekcję kadłuba. Dokładnie tak, jak przeciwsłoneczna osłona hełmu pilota odrzutowca, wsuwa się w górną i tylną jego część. Nie muszę dodawać, że ani w opisie montażu, ani w rysunkach instrukcji, niczego na ten temat nie znajdziemy. Kolejna pracochłonna, karkołomna kombinacja, z gatunku: jakby to kurczę umocować.

Kalkomanie

Kalkomanie, to malutki arkusik zawierający głównie cztery, standardowe gwiazdy z ramionami belkowymi, stosowanymi w 1945 r. Pozostałe oznakowanie składa się z umieszczonych na ogonie numerów seryjnych, obu prototypów. Dość humorystycznie brzmi pudełkowa informacja, że model zawiera kalkomanie dla dwóch samolotów (de facto: wszystkich jakie powstały). Malowanie różni się bowiem jedynie ostatnią cyfrą serialu i z tego powodu producent dołączył kalkomanie z numerem 334 916 oraz dwie dodatkowe cyfry 5, na ew. podmianę. Całości dopełnia naklejka z metryczką samolotu i dwie naklejki z logo firmy Bell. Te ostatnie napisy funkcjonowały na prototypach tylko przejściowo i musimy sami zadecydować czy je nanosić czy nie.

Bell XP-77

Właściwości mechanicznych produktu, nie sprawdzałem. Naklejki są w miarę przyzwoicie wydrukowane i bardzo cienkie. Raczej nie powinny sprawić kłopotu. Problemów nie napotkamy także podczas nanoszeniem kamuflażu. Maszyny malowane były farbą srebrną, na wszystkich powierzchniach.

Zestawy uzupełniające / korygujące błędy zestawu

Podobnie, jak w przypadku innych produktów klasy shortrun posiadających „własne wzbogacacze”, czeski Bell nie doczekał się żadnych „zewnętrznych” dodatków. Wszelkie uzupełnienia, których dokonanie uznamy za stosowne, musimy opracować i wykonać sami.

Podsumowanie

W przypadku bohatera niniejszej opowieści, najlepiej sprawdza się brzydkie, acz treściwe określenie: widziały gały, co brały. Kupując model spodziewałem się zastać w środku dokładnie to, co zastałem. Czeka mnie sroga walka ze szlifowaniem, wyrównywaniem, gruntowaniem, etc. wszystkiego i praktycznie na każdym etapie budowy. Nadejdzie dzień chwały szpachlówki i wszelkiej zaawansowanej chemii modelarskiej. Jestem na to gotów. Czy można bowiem przecenić wrażenie, jakie robić będzie ten „okruszek” stojąc u boku takich bestii jak: Hellcat, Thunderbolt czy Lightning?

Literatura

  1. W. Green / G. Swanborought The Complete Book of Fighters, Smithmark, 1994
  2. E. Angelucci / P.M. Bowers The American Fighter, Orion Books 1987
  3. B. Matthews Cobra! Bell Aircraft Corporation 1934-1946, Schiffer 1996
  4. R.F. Dorr / D. Dnald Fighters of the United States Air Force, Temple Press 1990
  5. Jane’s Fighting Arcraft of World War II, Crescent Books 1996