1/48 Bristol Beaufighter TF Mk. X Cockpit Set – Aires #4184
Bristol Type 156 znany powszechnie jako „Beaufighter”, posiadał wiele obliczy. Pod niebem Europy zasłynął przede wszystkim jako ciężka, nocna maszyna myśliwska. Na obszarze Azji i Pacyfiku pełnił głównie rolę samolotu wsparcia oddziałów naziemnych. W wyniku krwawych starć z wojskami japońskimi podczas kampanii na Nowej Gwinei, otrzymał tyleż zasłużone, co złowieszcze miano „szepczącej śmierci”. Nieco mniej znaną wersją „Beau” był TF Mk. X, konstrukcyjnie optymalizowany do lotów z maksymalną prędkością na ekstremalnie małych wysokościach. Jak na ówczesne warunki, odmiana ta była wyjątkowo bogata w elektronikę: radar poszukiwawczy + zaawansowany system nawigacyjny. Uzbrojony w torpedę oraz standardowy zestaw artyleryjski (4x działko 20mm + 6x kaem) zdolny był do błyskawicznych, skrytych ataków na wysokości grzbietów fal. O morderczej skuteczności takiego połączenia siły ognia, odporności konstrukcji oraz możliwości brytyjskiego radaru, miała się dowodnie przekonać żegluga państw Osi, w tym również znienawidzone „szare wilki Atlantyku”, niemieckie U-Booty.
Kilka lat temu japońska Tamiya postanowiła „zrobić porządek” z modelami „Beau” w skali 1/48. W krótkim czasie ukazały się: Beaufighter Mk.VI (#61053) oraz Mk. VI night fighter (#61064). Nie zapomniano również o wersji TF MK. X, czego potwierdzenie stanowi pozycja #61067. Temu ostatniemu zestawowi, czeski Aires dedykował tytułowy wyrób kategorii Cockpit Set.
Jak na „ulepszacz kabiny”, to co znajdujemy w opakowaniu imponuje ilością elementów składowych. W nasze ręce trafia bowiem około 80 części, mniej więcej po równo reprezentujących (ilościowo) detale z żywicy i fototrawione + kliszka z zegarami. Typowe dla Aires-a opakowanie tłoczone z bezbarwnego plastiku (dobrze sprawdzające się w przypadku prostszych konstrukcyjnie wyrobów), w tym przypadku zdecydowanie nie jest trafnym pomysłem. W środku panuje niemiłosierny ścisk, co niestety może mieć niekorzystny wpływ na trwałość delikatnych, żywicznych części. Znacznie bezpieczniejszym rozwiązaniem byłoby kartonowe pudełko wykorzystywane w rozbudowanych zestawach Aires, zwanych w modelarskim slangu – Complete Menu. Duża liczba części nie powinna nas dziwić. „Beau” to nie smukły jednomiejscowy „akrobata” pokroju Spitfre czy Me 109, lecz potężna maszyna o niebagatelnych gabarytach.
Kluczowymi fragmentami „układanki” są ścianki boczne i podłoga. Świadomie piszę ścianki, gdyż odwzorowane zostały nie tylko fragmenty widoczne po obu stronach fotela, ale również spore powierzchnie wnętrza kadłuba za plecami pilota. Kluczowość ww. detali odnosi się nie tyle do rozmiarów, co raczej do ich znaczenia dla ogólno pojętej geometrii modelu. Po nieuniknionym usunięciu fabrycznej wewnętrznej faktury połówek kadłuba, przychodzi czas na dopasowanie żywicznych ścianek do części Tamiya i połączenie z podłogą. Czynności tej musimy poświęcić wiele uwagi, staranności i ostrożności. Może się okazać, że połówki trwale połączone ze ściankami Aires, ni jak nie pomieszczą podłogi, a co gorsza nie pozwalają prawidłowo zamknąć całej bryły płatowca. Jest to bodaj najtrudniejszy i dość męczący etap przedsięwzięcia. Zadanie ułatwią nam „klockowe” wpusty po bokach fragmentu podłogi, znajdujące stosowne gniazda w ściankach kokpitu. Spory plus dla projektantów Aires-a, za wprowadzenie tego użytecznego rozwiązania.
Odwzorowanie szczegółów faktury i wyposażenia, zarówno w przypadku głównych elementów jak i drobnych detali żywicznych, jest znakomite. Doskonale prezentują się boczne konsole przyrządów pokładowych. Ich skomplikowana schodkowa struktura odtworzona w żywicy, wręcz poraża szczegółowością i plastycznością. Nie mniej atrakcyjny jest także fotel pilota. Powierzchnie odlewów są czyste, „rysunek” krawędzi detali ostry i wyraźny, a sposób umocowania do cokolików umożliwia łatwe oddzielenie elementów. Wszystko to sprawia, że możemy swobodne skupić się na montażu oraz malarskim upiększaniu wnętrza.
Metalowe utensylia obecne na blaszce trawionej odpowiadają w znacznej mierze za tablicę przyrządów pokładowych i pasy pilota. Pozostałe detale stanowią jedynie delikatne dopełnienie obrazu o kilkanaście dźwigienek, uchwytów, czy żeber wzmacniających. Innymi słowy, dodatek o standardowym – dla tego typu zestawów – stopniu komplikacji. Blaszkę wykonano w formie klasycznej, tj. bez fabrycznego barwienia. Elementy są poprawne merytorycznie i dobrze dopasowane do żywicznych „podkładów”, co jest de facto najistotniejsze.
Podsumowanie
Aires po raz kolejny udowadnia, że słusznie zliczany jest do ścisłej światowej czołówki wytwórców zestawów waloryzujących. Produkt #4184 legitymuje się bardzo wysokim poziomem wykonania oraz przemyślaną, sprzyjającą użytkownikowi strukturą. Sama konstrukcja, jakkolwiek mogąca sprawić nieco wspomnianych wyżej problemów na etapie zabudowy, równocześnie ułatwia nam dostęp do wszelkich (licznych) zakamarków. Walor ten docenimy podczas malowania i prac wykończeniowych. Wizualny efekt końcowy jest znakomity i jedynym naszym zmartwieniem, jest – tradycyjnie – fakt pozostawania znacznej części powyższej struktury w niewidocznym wnętrzu kadłuba.
Zauważywszy, że wielu modelarzy czerpie satysfakcję z samej świadomości wyposażenia budowanej miniatury w kompletne wnętrze (niezależnie od finalnej jego widoczności), czeski producent poszedł za ciosem i przygotował zestaw #4209 Beaufighter TF Mk. X interior set. Różnicą w stosunku do bohatera niniejszej notki jest odwzorowanie także „miejsca pracy” drugiego członka załogi Beau”.
Pozostałe produkty serii dedykowanej Beaufighter-om spod znaku Tamiya, to:
- #4195 — Beaufighter wheel bay
- #4198 — Beaufighter wheels & paint mask
- #4209 — Beaufighter cockpit set


























