1/48 A-36 Apache – Accurate Miniatures #3401
Metryczka zestawu
- Pełna nazwa zestawu: Allison Engine Powered Rare World War II Dive Bomber A-36 Apache
- Producent: Accurate Miniatures
- Nr katalogowy: 3401
- Liczba i rodzaj elementów: 70 z ciemnozielonego tworzywa, 12 przezroczystych
- Schemat malowania:
- A-36 Apache, białe „B”, 522nd FBS, 27th FBG; Włochy; wiosna 1944 r. malowanie: Neutral Grey / Olive Drab
- Uwagi: Inauguracyjny model, niemal legendarnego obecnie producenta, stanowiący zarazem pierwszy z serii zestawów poświęconych Mustangom z silnikami Allison. W cyklu pojawiły się między innymi: P-51A Mustang (# 3402), RAF Mustang Mk. IA (#3410) oraz F-6A Mustang (#48017).
Opis szczegółowy
Wprowadzenie
Cadillac przestworzy bliski jest sercom wszystkich modelarzy i miłośników lotnictwa. Jego elegancka, dopracowana aerodynamicznie sylwetka, zachwyca nawet tych, którzy nie specjalnie interesują się aeronautyką. Nie ulega też kwestii, że pojawienie się tej konstrukcji, radykalnie zmieniło układ sił na szachownicy wojny. Kiedy jednak mówimy o Mustangach, przed oczami naszej wyobraźni stają przeważnie, wyposażone w silniki Rolls-Royce Merlin samoloty P-51B/C i P-51D (czyli, jak wolą je określać Brytyjczycy – Mustangi III i IV). Dopiero w dalszej części szeregu do wojennej sławy pojawiają się P-51 i P-51A napędzane Allison-ami. Na samym końcu zaś, mocno zapomniane, nietypowe w całej rodzinie „Apacze”. Choć Mustangi często pełniły rolę samolotów myśliwsko-bombowych, jedynie A-36 posiadały status bombowców nurkujących. Co ciekawe, wariant ten powstał w skutek natarczywych nalegań USAAF, a nie RAF – jak to miało miejsce w przypadku wersji myśliwskich (Brytyjczykom przekazano zaledwie jednego A-36 z ok. 500 wyprodukowanych, nie wzbudził on jednak większego zainteresowania).
Accurate Miniature stała się znana głównie za sprawą serii doskonałych modeli, jak np.: Ił-2, Jak-1, Avenger, czy Dauntless (konfekcjonowanych obecnie także przez inne firmy). Mało kto jednak pamięta, że w roku 1994 rozpoczęła produkcję od wczesnych Mustangów, a pierwszym wprowadzonym na rynek zestawem był właśnie A-36. Jako że do tej pory pozostaje on bodaj jedyną w 1/48 miniaturą „Apacza”, warto przyjrzeć się bliżej zawartości pudełka.
Opakowanie
W zakresie opakowania, producent wypracował swój własny standard: obszerne, mocne kartonowe pudło dzielone na wannę i wieko, dodatkowo posiadające „podwójne dno”. W środku znajduje się bowiem solidna wewnętrzna pokrywa, dzieląca opakowanie na górną i dolną komorę. Na samym dnie spoczywają: instrukcja budowy, arkusz kalkomanii i ramka z „oszkleniem”; w górnej komorze znajdujemy pozostałe ramki z elementami modelu. Całość jest wyjątkowo trwała i odporna na uszkodzenia. Drobnym mankamentem jest umieszczenie wszystkich ramek zestawu, we wspólnym zgrzewanym woreczku foliowym. Części nie są chronione przed porysowaniem powierzchni, podczas przesuwania się ramek względem siebie. To jednak drobiazg.
W miarę atrakcyjny box-art, przedstawia atak bombowy pary „Apaczy” należących do 522 Dywizjonu Myśliwsko-Bombowego. Spód pudełka pokrywa duże zdjęcie gotowego modelu.
Instrukcja
Instrukcja jest żywym przykładem problematów przed jakimi stają firmy, dopiero co rozpoczynające produkcję modeli. W uproszczeniu – jest ona i dobra i fatalna. To drugie określenie dotyczy strony graficznej „komiksu”, ilustrującego etapy montażu. Mało czytelne, pozbawione właściwej precyzji szkice, przywodzą na myśl kserokopie załączane niegdyś do produktów klasy very short run. Mniej doświadczeni modelarze, będą mieli pewne trudności z poprawnym umiejscowieniem detali. Godzi się jednak zaznaczyć, że w późniejszych produktach (Jak-1, Ił-2, etc.) Accurate skutecznie rozwiązała ten problem. Tyle in minus, inaczej bowiem przedstawia się sprawa pozostałej części instrukcji. Rzadko spotykanym, acz typowym dla producenta rozwiązaniem, jest pełny słowny opis budowy „krok po kroku”, a ściślej – detal po detalu. Tu pojawiają się także liczne sugestie, jak np.: na którym etapie należy malować kolejne podzespoły, aby nie uległy uszkodzeniu podczas dalszych prac. Nie sprawi nam zawodu sposób przygotowania informacji o historii powstania zarówno samolotu, jak i samego zestawu A-36. Wskazano nawet źródła wykorzystane podczas projektu modelu. Opisy nie są jedynie syntetyczną informacją. Odkrywamy w nich serce i modelarską pasję autorów. Niezwykle rzadkie i godne odnotowania zjawisko.
Schemat malowania modelu i rozmieszczenia kalkomanii jest niewielki, lecz wystarczająco precyzyjny. Zwłaszcza że podobny, ale nieco większy, pojawia się także na kartonowej przekładce dzielącej wnętrze pudełka. Również tu odnajdujemy informacje dodatkowe, tym razem opisujące wpływ śródziemnomorskiego klimatu na farby, którymi pokrywano samoloty. We wszystkich opisach pojawiają się odpowiedniki barw wg. Federal Standard. Prawdziwa perełkę stanowi natomiast tabela przeliczników FS na numery farb: Model Master, Model Master Acrylic, Humbrol, Gunze Sangyo Aqueous, Gunze Sangyo Mr.Color, Tamiya oraz Polly S.
Jakość części
Za sprawą opisu na foliach zabezpieczających ramki zestawu, dowiadujemy się, że wypraski wyprodukowano w Korei. Choć brak bliższych szczegółów w tej materii, przyznać trzeba że praca została wykonana bardzo dobrze. Zarówno główne elementy bryły, jak i drobne detale są odlane czysto i wyraźnie. Powierzchnie legitymują się dużą gładkością, brak jakichkolwiek nadlewek, czy zapadnięć tworzywa. To ostatnie zjawisko mile zaskakuje, zważywszy sporą ilość grubych listew, na wewnętrznej stronie tylnej sekcji kabiny. Szwy powstające zazwyczaj na styku form, są niemal niezauważalne i pozbycie się ich, będzie zaiste dziecinną igraszką. Jeśli do ww. pozytywów dodamy fakt doskonałego dopasowania wszystkich elementów, aż się wierzyć nie chce, że ten model ma już 15 lat.
Niemal dokładnie to samo napisać można w odniesieniu do jakości detali bezbarwnych. Z oferowanych 12 szt. elementów wykorzystamy siedem. Pozostałe dedykowano późniejszym wersjom P-51, z uwzględnieniem odmiennego usytuowania reflektorów do lądowania oraz osłony typu „Malcolm Hood”. „Apache” posiadały wyłącznie osłony typu „birdcage” i tu spotyka nas przykra niespodzianka – środkowa część „oszklenia” dostępna jest jedynie w wariancie zamkniętym. Rzecz jasna, minus ten wynika z przyjętych założeń projektu, a nie poziomu wykonania ramki.
Wierność odwzorowania
Mając do czynienia z wyjątkową odmianą Mustanga, w naturalnym odruchu pierwszy rzut oka skierowałem na powierzchnię skrzydeł, w poszukiwaniu hamulców aerodynamicznych (klap perforowanych). Oczywiście znalazłem ich imitację, nawet całkiem ładnie odwzorowaną, tyle że wyłącznie w położeniu zamkniętym. Niezłym rozwiązaniem jest znaczne wydrążenie materiału (po wewnętrznej stronie wypraski) na obszarze zajmowanym przez hamulce aero, jak i wyrzutniki łusek skrzydłowych k-mów. Daje to dość realistyczny efekt, niewielkiej grubości poszycia. Niemniej, zwolenników ukazania hamulców w postaci otwartej, czeka sporo skrawania i uzupełnień we własnym zakresie.
Równie atrakcyjnie oddano wszelkie powierzchnie sterowe, dbając o właściwe odzwierciedlenie geometrii i profili. Także one jednak, stanowią integralną część głównych fragmentów bryły i nie występują w formie osobnych detali umożliwiających „uruchomienie”. Wszystkie linie podziału blach, wykonano jako wklęsłe. Równe i delikatne, nie budzą zastrzeżeń. Nie zapomniano także o imitacji śrub mocujących osłony silnika i ważniejsze panele. Całkiem słusznie uniknięto nadmiernego szatkowania płatowca (poza oddzielnie doklejaną sekcją silnikową, różniącą kolejne wersje wczesnych Mustangów), co w połączeniu z doskonałym dopasowaniem części owocuje wysoką składalnością miniatury. W sumie: bez szczególnych „wodotrysków”, ale naprawdę nieźle.
Zgodność wymiarowa
Jak informuje producent, model powstawał w oparciu o egzemplarz znajdujący się w zbiorach U.S.Air Force Museum, Wright-Patterson AFB. Wykorzystano też doświadczenie i wskazówki członków fundacji, zaangażowanej w renowację, jednego z ostatnich, ocalałych A-36. Już te fakty mogą nas nieco uspokoić. Dodatkowa konfrontacja z planami zamieszczonymi w cz.1 Monografii Mustanga (AJ-Press) wykazuje – że nie bezpodstawnie. Koledzy pragnący absolutnie i niepodważalnie potwierdzić wszelkie aspekty, znajdą na szczęście sporo publikacji tematycznych. Moim zdaniem jednak, nie jest to bezwzględnie konieczne.
Wyposażenie
Ponieważ główny nacisk położono na prawidłowe odwzorowanie płatowca, ilość drobnych detali nie jest szczególnie imponująca. Pierwszym obszarem podlegającym „inspekcji” stało się – jak zwykle – wnętrze kabiny. Dość nietypowo rozwiązano zadanie ukazania wyposażenia burt. Nie są to osobno wklejane ścianki, a same listwy wzmacniające wraz z umocowanym do nich osprzętem. Całkiem to zmyślne, pozwala zachować niewielką grubość poszycia, wykonawczo jednak dość uproszczone. Podobnie „prawie dobrze”, odlano resztę wyposażenia kokpitu. Podłoga, fotel, drążek, półeczki z wyposażeniem radiowym i osprzętem za plecami pilota, etc. – wszystko to jest poprawne merytorycznie, lecz nie nazbyt szczegółowe. Przyjmując wykorzystanie fabrycznej, „nie otwieralnej” osłony kabiny, jakość detali wystarczy aż nadto. Jeśli jednak podejmiemy się jej „otwarcia”, konieczne będą uzupełnienia. Tablicę przyrządów wykonano z bezbarwnego plastiku i po podklejeniu zegarami, osiągamy efekt oszklonych cyferblatów. Same przyrządy pokładowe zostały wydrukowane w formie kalkomanii, choć w tym przypadku możemy użyć ich jedynie jako podklejonej tekturki. Kalkomanie tarcz z klejem po stronie nadruku, pojawiły się dopiero w późniejszych zestawach Accurate.
Wyposażenie luków podwozia jest poprawnie. Choć same wnęki stanowią całość z dolną połówką skrzydła, ich głębokość jest prawidłowa, a zgodność z oryginałem wysoka. Ładnie prezentują się detale mechanizacji podwozia. Do wyboru mamy koła z zaznaczonym ugięciem statycznym opon, jak i bez niego. Zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne „dekle” kół głównych, to oddzielne części, co rzecz jasna znacznie upraszcza malowanie. Z kolei kółko ogonowe i jego goleń to jeden element, przy czym pamiętać musimy o jego wklejeniu przed połączeniem połówek kadłuba. Nie jest to optymalne rozwiązanie, ale cóż … Pozostała drobnica: zespół kołpak-śmigło oraz uzbrojenie lufowe i podwieszane; jest jak najbardziej do przyjęcia. Ot i tyle.
Kalkomanie
Minusem kalkomanii zestawów Accurate jest niewielki, bądź jak w tym przypadku – praktycznie żaden wybór mundurków. Tym samym, przy wykorzystaniu naklejek możemy zrealizować jedno jedynie, pudełkowe malowanie. Co prawda, samolot „obmalowany” symbolami 190 misji bombowych, prezentuje się imponująco. Od strony technicznej, kalkomania jest bardzo dobra. Cienki, ale mocny i podatny na chemię film, wzorowa jakość druku. Również kolorystyce i nasyceniu barw nie możemy niczego zarzucić, a dodatkowo instrukcja zawiera informację, z jakiego powodu grantowy odcień obwódki znaku różni się od „granatu” otaczającego gwiazdę. Dostępne są też żółte pasy identyfikacyjne (MTO) nanoszone w połowie rozpiętości płatów, jednak z powodu obecności hamulców aerodynamicznych, chyba lepszym pomysłem jest ich wymalowanie we własnym zakresie. Liczba napisów eksploatacyjnych jest niewielka, co pozostaje w zgodzie z realiami.
Zestawy uzupełniające / korygujące błędy zestawu
Jak wspomniałem, popularność A-36 „Apache”, w żaden sposób nie dorównuje legendzie młodszych braci: P-51B/C i D. Niestety ma to swoje odzwierciedlenie również w obszarze dodatków. W zasadzie jedynym, naprawdę dedykowanym zestawem jest:
- Eduard (48134) – A-36 Photo Etched Set for Accurate Miniatres
Znajdziemy w nim, między innymi blaszki pozwalające na wykonanie hamulców aero. Nieco bardziej „naciągane”, ale pomimo to użyteczne mogą okazać się zestawy:
- True Details (48481) – P51 & A36 Cockpit Detail Set
- True Details (41025) – P51A / A36 Mustang Frames
- Verlinden (1260) – P-51A Engine
- Squadron (09553) – Canopies NA P51A / A36 Mustang
Dalsze poszukiwania zaowocować mogą pozyskaniem, np.: żywicznych kół podwozia głównego, metalowymi lufami „pół-calówek”, replikami osprzętu radiowego, miniaturami bomb, czy nawet zestawami barwionych tabliczek znamionowych.
Podsumowanie
Co by nie powiedzieć, A-36 to produkt udany. Najsłabszym składnikiem, jest graficzna część instrukcji montażu. Z racji wysokiej składalności modelu, nie sanowi to jednak znaczącego problemu. Można troszkę po marudzić nad szczegółowością drobnego wyposażenia. Pamiętajmy jednak, iż zestaw ma swoje lata i trudno odnosić nasze wrażenia wprost, do najnowszych wyrobów Tami-gawy. Ważna jest przede wszystkim wysoka zgodność z pierwowzorem, a także unikalność tematu. Wszystkim, nowym producentom można też życzyć debiutanckich projektów, o równie wysokiej jakości wykonania. W chwili obecnej, zestaw nie należy do miniatur powszechnie dostępnych. Niemniej, można go stosunkowo często spotkać na polskich i zagranicznych aukcjach internetowych, bądź w sprzedaży komisowej. Dla modelarzy pragnących skompletować całą „rodzinkę” Mustangów, pozycja absolutnie i bezwarunkowo obowiązkowa.
Literatura:
- Peter C. Smith Straight Down! The North American A36 Dive Bomber in Action, Crecy Books, 2000
- Jacek B. Żurek North American P-51 Mustang cz.1, #55 Monografie Lotnicze, AJ-Press, 2005
- Stan Spooner / Robert Oehler Modeling the P-51 Mustang, Osprey Publishing







































