1/350 Atomowy okręt podwodny K-19 – Flagman #235001

Przyznaję, że czasem lubię zrobić sobie małą odmianę i sięgnąć w stronę gałęzi modelarstwa, która nie jest głównym nurtem mojego hobby. Tak właśnie się stało w tym przypadku, gdy trafiła do mnie miniatura radzieckiego okrętu podwodnego K-19.
Znałem go wcześniej, za sprawą filmu K-19: The Widowmaker, opisującego bardzo poważną awarię reaktora, która wydarzyła się w lipcu 1961 roku. Ale gdy zacząłem drążyć okazało się, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej nieszczęść, które spotkały ten okręt. Historia K-19 – pierwszego atomowego okrętu podwodnego, zdolnego do przenoszenia balistycznych pocisków nuklearnych – rozpoczęła się w stoczni w Siewierodwińsku w 1958 roku. Wodowanie i chrzest miały miejsce 11 października 1959 i co bardziej przesądni ten dzień wskazali jako początek ponurej serii – w czasie uroczystości butelka szampana odbiła się od kadłuba nie tłukąc się. Do czasu katastrofy, okręt miał już na koncie kilka poważnych napraw. Wspomniana już awaria reaktora nastąpiła w niecałe dwa lata po wodowaniu i kosztowała życie 8 marynarzy bezpośrednio po wypadku i około 20 w kolejnych latach. Po powrocie do służby, K-19 miał na koncie jeszcze dwa poważne incydenty – kolizjię z USS Gato na Morzu Barentsa (1969, bez ofiar) i pożar na pokładzie (1972, 28 marynarzy straciło życie). Nic więc dziwnego, że jeszcze za czasów służby był określany jako Hiroszima.
Ale dość historii, przejdźmy do samego modelu. Duże pudełko zawiera stosunkowo niewiele części (jedna ramka), a wymiary opakowania są podyktowane sporym rozmiarem kadłuba. Do tego dwie podstawki, bardzo przydatne w przypadku wykonania modelu w wersji „do gabloty”. Części nie mają nadlewek i są dobrej jakości. Większej uwagi będzie wymagał jedynie tył kadłuba, gdzie pojawia się „pomarańczowa skórka”. Myślę jednak, że Surfacer i papier ścierny poradzą sobie z tym małym niedociągnięciem. Istniejące linie podziałowe zaznaczono jako wgłębne. Właściwie jest tylko jedna rzecz, która może stanowić pewne wyzwanie. Powierzchnia kadłuba usiana jest sporą ilością otworów, które powinny być rozwiercone na wylot. Z drugiej jednak strony wiadomo, że modelarstwo to sztuka iluzji, zatem po zaprzęgnięciu znanych technik malarskich, nie powinno być z tym problemu.
Słowo komentarza należy się jeszcze arkuszowi kalkomanii, wyprodukowanemu przez znaną ukraińską firmę Begemot. Naklejki są cienkie, z dobrym nasyceniem kolorami i bez przesunięć.
Należy również wspomnieć, że ten sam model został wydany kilka lat temu przez firmę Zveda pod numerem #9025

Podsumowanie
Wydaje mi się, że jest to doskonały model dla młodych adeptów modelarstwa. Mało części, nieskomplikowane malowanie, porządne kalkomanie i pobudzająca wyobraźnię historia pierwowzoru. Co nie znaczy, że doświadczony modelarz nie będzie miał radości z wykonania. Można wszak pokusić się o ustawienie okrętu na dioramie, „prującego” fale na pełnej prędkości.
Zestaw udostępniła firma APM Model, dziękujemy.
Firma APM Model jest dystrybutorem zestawów firm AJ Model, Attack Hobby Kits, AZ Model, Azur, Bilek, BOA Decals, Condor (Ukraina), Flagman, ICM, MAC Distribution, Master Box, MPM Production, Olfa, Roden, RS Models, SKIF, Směr, Special Hobby, Unimodel, UM Military Technics i Valom.















