1/35 Sd.Kfz.142/1 Sturmgeschutz III Ausf. G – Tamiya #35197

W pudełku znajduje się pięć wyprasek, odlana jako jeden element wanna kadłuba, gąsienice, instrukcja i kalkomanie. Jakość wyprasek nie budzi żadnych zastrzeżeń mimo tego, że mają już prawie 10 lat. Świetne detale, brak nadlewek, przesunięć lub ramek skurczowych. Jednym słowem jakość, której można się spodziewać kupując model ze stajni pana T.
Według instrukcji budowa modelu zaczyna się od zawieszenia. Wszystkie elementy wydają się być na swoim miejscu, wahacze i koła mają bardzo dobrze odwzorowane detale. Jedynie koła napędowe są przewidziane jako ruchome, pozostałe należy wkleić na stałe. Niektórzy mogą uznać to za wadę ale w końcu to nie jest model RC i nie wszystko musi być w nim ruchome. Gąsienice to typowe dla tej firmy gumowe ciągutki. Mimo bardzo ładnych detali nie przekonują mnie i zdecydowanie są najgorszą częścią modelu. Na szczęście już za kilkanaście złotych można kupić ogniwkowe gąski z Academy lub za 10 razy więcej Modelkastena lub Friule.
Górna część kadłuba odlana jest jako jeden duży element jednak dach nadbudówki i wszystkie włazy inspekcyjne silnika i przeniesienia napędu są osobnymi elementami. Taka konstrukcja znacznie ułatwia zabudowanie wnętrza przedziału bojowego lub silnika. Rozmaite detale wyposażenia sugerują że model jest mieszanką wersji wczesnej i późnej. Kwadratowe jarzmo armaty zdecydowanie pochodzi z wczesnej wersji, jednak kształt wsporników błotników i tylna lampa raczej nie pasują do całości. Prawdopodobnie model przedstawia któryś z egzemplarzy muzealnych stąd te nieścisłości, łatwe zresztą do usunięcia. W zestawie znajdują się dwie lufy kal. 75 i 105mm, obydwie składają się z dwóch połówek i prezentują się całkiem nieźle, a przynajmniej na pierwszy rzut oka nie wymagają wymiany na toczoną aluminiową. Wszystkie elementy mają ładne, ostre detale i trudno znaleźć poważniejsze niedoróbki. Szkoda tylko że w zestawie nie ma fototrawionych siatek na wloty powietrza -zamiast nich szczerzą paszcze wielkie dziury.
Montaż osłon bocznych jest opcjonalny i należy się przy nim dobrze zastanowić. Raz, że osłony są znacznie za grube, dwa zasłonią bardzo ładne podwozie.
Producent umieścił w zestawie kawałek sznurka, który ma udawać liny holownicze. Trudno powiedzieć jak ten patent sprawdzi się w praktyce, bo często po pomalowaniu sznurka podnoszą się małe kłaczki, które skutecznie psują efekt.
Figurki przedstawiają dowódcę i ładowniczego bawiących się z małym psem. Figurki mają ciekawe i dosyć naturalne pozy jednak detale nie rzucają na kolana. Jest to typowy Tamiyowy standard – jedni lubią inni nie.
Producent sugeruje dwa malowania dla StuG-a i jedno dla wersji StuGH. Ten ostatni pochodzi z nieznanej jednostki z Włoch z 1943r cały w Wehrmacht Olive. Jeden ze StuG-ów też jest cały żółty (Norwegia 1943), drugi na farbę bazową ma natryśnięte brązowe szlaczki. Kalkomanie raczej nie zadziwiają rozpasaniem, krzyże, numery i znaczki jednostek. Dziwne że spośród tylu ciekawych schematów malowania producent wybrał właśnie te, jeszcze większy żal że nie pomyślał o innych użytkownikach niż Niemcy, a było ich całkiem sporo z Finami na czele.
Bardzo udany, niezbyt skomplikowany model. Miłośnicy przeróbek znajdą mnóstwo charakterystycznych pojazdów i polowych modyfikacji oraz spory wybór akcesoriów: luf, gąsienic i blaszek. Jednak co najważniejsze świetny efekt można też osiągnąć z pudła bez kupowania kosztownych dodatków.





