1/72 de Havilland Sea Vixen FAW.2/D.3 – Xtrakit #72003

Metryczka zestawu
- Pełna nazwa zestawu: de Havilland Sea Vixen FAW 2/D 3
- Producent: Xtrakit
- Nr katalogowy: 72003
- Liczba i rodzaj elementów: 77 z szarego tworzywa, 6 przezroczystych, 16 elementów żywicznych
- Schematy malowań:
- de Havilland Sea Vixen FAW.2, XP924; schemat malowania: Extra dark Sea Grey/ White
- de Havilland Sea Vixen D.3, XP924; schemat malowania: Yellow/ Red
- Uwagi: Po premierze na rynku brytyjskim, model ukazał się po szyldem firmy MPM z numerem katalogowym #72545.

Opis szczegółowy
Opakowanie
Po wzięciu pudła do rąk od razu widać, że mamy do czynienia niekoniecznie z oryginalnym produktem angielskim. Wszystko wygląda dokładnie tak jak w przypadku najnowszych produktów ze „stajni” MPM. Gruba tekturowa wanna, przykryta dość solidnym zamknięciem z atrakcyjnym rysunkiem stanowi porządną ochronę. Wewnątrz ciasno, ale nie aż tak żeby połamać części. Nawet foliowe torebki też takie same jak w czeskich produktach.
Instrukcja
Podobieństwo absolutnie nie kończy się na opakowaniu. Instrukcja też jakby znajoma. Czytelnie pokazane etapy montażu i opis barw elementów wewnętrznych to zdecydowane plusy. Kolory podane są, co nie może dziwić, według katalogu Xtracolor i Xtraacrylix. Obszerna notka na pierwszej stronie informuje nas, że mamy możliwość wykonania jedynego, do dziś latającego Sea Vixena w różnych okresach jego życia. W tym świetle wydaje się trochę nie trafiony rysunek na pudełku, bowiem w powietrzu są dwa samoloty i każdy z nich ma ten sam numer podskrzydłowy…
Jakość części
Pierwsze wrażenie po wzięciu części plastikowych do ręki jest zdecydowanie pozytywne. To już nie ten sam MPM z grubymi kanałami wlewowymi i z ledwo dostrzegalnymi liniami podziału blach. Wypraski jednak nie są jeszcze tak gładkie jak w przypadku modeli renomowanych producentów. Ponadto faktura samej powierzchni jest czasem błyszcząca, a czasem matowa. Nie wiem czy może to mieć jakiś wpływ na malowanie, niemniej warto jest potraktować na początek bryłę modelu Mr Surfacerem. Wypychacze znajdują się jedynie w niewidocznych miejscach. Nadlewek niemal nie zanotowałem, a przesunięcia form (zawsze najbardziej widoczne na goleniach podwozia) są minimalne. W moim egzemplarzu znalazły się dwa małe ubytki – na krawędzi statecznika poziomego i na nosie. Ale tak naprawdę to modelarski chleb powszedni.
„Szkło” jest bardzo dobrej jakości i na dodatek firmowo podzielone na dwie części. Wypada jeszcze wspomnieć o żywicach – dobre, choć nie tak finezyjne jak to zdarzało się w produktach MPM-u.
Wierność odwzorowania
Linie podziałowe, a jakże, wgłębne. W tych czasach to już taki kanon, że prawie się o tym nie wspomina. A warto na ten element zwrócić uwagę, bo jak wiadomo można trafić na drobniutkie szczeliny i na prawdziwe „rowy tektoniczne”. Te na omawianym modelu są według mnie niemal idealne – niezbyt głębokie, cienkie i jednakowe na całej długości. Specjalnych pochwał wymagają panele inspekcyjne, wlewy i różnego rodzaju mniejsze kształty, którymi dosłownie usiana jest powierzchnia brytyjskiej maszyny. Powierzchnie sterowe są wyróżnione innymi liniami, co utwierdza mnie w przekonaniu, że temat został potraktowany poważnie. Jedyne tak naprawdę o czym trzeba będzie pamiętać, to o oszczędnym dozowaniu farby na powierzchni modelu. Po prostu szkoda byłoby zgubić tak piękne szczegóły.
Pozostałe uwagi to prawdziwe czepiactwo z mojej strony, takie szukanie dziury w całym. Niemniej można od siebie dołożyć dwa wzmocnienia we wlotach silnikowych (z tym nie powinno być problemów wobec sposobu montażu kanałów wlotowych) oraz rozwiercić małe wloty powietrza znajdujące się na styku dolnej części skrzydeł i kadłuba. Jedyne z czym nie mogę się zgodzić to kształt niesymetrycznego wybrzuszenia ciągnącego się na grzbiecie kadłuba od kabiny pilota. W istocie część ta była raczej nałożona i przytwierdzona i nie stanowiła integralnej części kadłuba, co sugeruje wygląd elementu A1. Trzeba będzie też trochę popracować nad spiczastym nosem, choć wydaje mi się, że akurat ten błąd można złożyć na karb technologii tłoczenia części.
Mały niedosyt pozostawia też brak jakiegokolwiek uzbrojenia podwieszanego. Na pocieszenie pozostają dwa zbiorniki paliwa montowane na zewnętrznych pylonach. Pozostałe cztery węzły czekają na obsadę.
Zgodność wymiarowa
Tu już same superlatywy. Nie znalazłem żadnych odchyłek jeśli chodzi o wymiary. I to właściwie powinno wystarczyć za cały komentarz. Brawo!
Wyposażenie
Co do wnętrza: dobrze wiemy, że czeskich producentów stać na o wiele więcej. Tylko, że temat jest właściwie samonośny i w ojczyźnie Szekspira można pewnie liczyć na dobrą sprzedaż, pod warunkiem poprawnych kształtów i zupełnie podstawowego wyposażenia kabiny pilotów. Resztę wyprodukuję inni czescy producenci. Co zatem daje od siebie MPM? Kilka ścianek, dwie tablice przyrządów, fotele i część starająca się być drążkiem. Co na plus? Wspomniane już kanały dolotowe do silników i niezbyt bogate, ale jednak, komory podwozia.
Co do elementów zewnętrznych: części podwozia wymagają małej ingerencji/uzupełnień. W przedniej goleni można nawiercić otwór na wylot zaś przy goleniach podwozia głównego brakuje nożyc i przewodów hamulcowych.
Kalkomanie
Prawdę mówiąc kalkomanie niespecjalnie mnie zachwyciły. O ile kokardy, fin flash’e i numery są bardzo dobre, o tyle drobne napisy typu „RESCUE” czy KEEP OFF” są mało wyraźne i stosunkowo grube. Jeszcze gorzej ma się sprawa gdy na czerwonym podkładzie trzeba było nadrukować białe litery – szczególnie widać to na trójkątnych oznaczeniach foteli wyrzucanych. Jeśli nie będziemy oglądać modelu pod lupą, to powinno wystarczyć. Dla zapaleńców ukazały się zestawy uzupełniające (o czym niżej).
Zestawy uzupełniające / korygujące błędy zestawu
Sea Vixen doczekał się już wielu zestawów uzupełniających, które pojawiły się sporo przed ukazaniem się modelu Xtrakit/ MPM – chodzi głównie o elementy fototrawione dedykowane staremu modelowi Frog.
Po premierze w ubiegłym roku na rynku pojawiły się zestawy żywiczne FAA Models i arkusze kalkomanii.
- FAA Models (72004) — Sea Vixen general update
- FAA Models (72005) — Sea Vixen Radar set
- FAA Models (72006) — Sea Vixen Wingfold set
- Airwaves (AEC72185) — DH Sea Vixen FAW 2 Interior
- Airwaves (AEC72186) — DH Sea Vixen FAW 2 Exterior
- Airwaves (AEC72206) — DH Sea Vixen FAW 2 Wing Fold
- Model Alliance (MA-72121) — HMS Ark Royal
- Xtradecal (X72077) — DH Sea Vixen FAW.1/FAW.2
Podsumowanie
Wydanie tego modelu to wielki krok w stosunku do starego modelu Froga pakowanego przez Novo, Revell czy Chematic. W swoich czasach nie był zły, okraszony nowymi kalkomaniami stawał się jeszcze bardziej atrakcyjny. Ilość szczegółów w zestawie Xtrakit/ MPM jest zdecydowanie wyższa, wobec czego model wykonany „prosto z pudła” będzie się prezentował naprawdę dobrze. Dla miłośników FAA i konstrukcji dwubelkowych pozycja obowiązkowa!
Materiały źródłowe
- Steve Hazell de Havilland Sea Vixen, #11 Warpaint Series, Hall Park
- Barry Jones De Havilland Twin-Boom Fighters, Crowood Aviation Series, Crowood Press
- Serwis Plastikowe.pl — Galerie lotnicze — de Havilland DH-110 Sea Vixen FAW.2





























